wtorek, 3 marca 2015

"Raj tuż za rogiem" Mario Vargas Llosa

Jak do tej pory, jest to ksiazka mistrza, która zdecydowanie podoba mi sie najmniej. Obcowanie z językiem, stylem i opisami Llosy zawsze jest swego rodzaju przyjemnością, ale historia mńie nie porwała. Na kartkach tej powieści śledzimy losy dwóch autentycznych postaci z XIXw , Paul to wybitny malarz, Flora to rewolucjonista i pisarka. Oboje wyruszają w podróż, choc sie nie znają, łączy ich wiele. Obydwoje sa uparci, wiążą wielkie nadzieje z celem, który sobie obrali. Chcą zmieniać świat, wpływać na niego, wprowadzić w zycie swoje wizje. Obydwoje uciekli ze swoich światów i obydwoje odbywają długa podróż. I jedno i drugie wierzy w utopie. Motywy ich życia toczą sie dwutorowo. Książka  intensywna, gęsta  ale nie porwala mnie. Zabrakło  tego czegoś  magicznego  między słowami.

"Rozmowy" Jerzy Illg

Zbiór rozmow, które prowadzi naczelny wydawnictwa Znak- rozmawia z zaprzyjaźnionymi poetami i  artystami. Długo czytałam, bardzo długo, na raty, gdyż inaczej sie nie da. Sa to perełki, spotkania, z których rozmow wypływa masę informacji, wiedzy, ciekawych refleksji, wnikliwiej obserwacji życia i ludzi. Zdecydowanie jest to pozycja dla ambitnych. Nie jest to ksiazka na rozrywkowy piątek z ksiazka w lozku i ciasteczkami. Raczej uczta, z która trzeba sie zmierzyć a skupieniu.

niedziela, 1 marca 2015

"Oblicza kina" Andrzej Sołtysik

Pozycja z tych do kawy w miejskich środkach transportu, lub dobra opcja gdy dopada bezsenność.  Wywiady o życiu i drodze do kariery, czym jest aktorstwo i jak to sie stało w ich życiu. Wywiady sa o ciut lepsze niz w kolorowych pismakach, gdyż mamy tutaj o filmach i sztukach choc nie jest to wyjatkowa ksiazka moim zdaniem, aczkolwiek wieszać psów na niej nie ma co...choc gdyby jej nie było, straty tez nie odczuł by nikt. Fajna powtórka z wiedzy, lekko, ot rozrywka kto co jak gdzie zaczynał. Ale sa lepsze ksiazki tego typu. Ale mozna od tego zacząć.

"W kleszczach leku" Henry James

Jestem strachliwa-a tu ani widu ani słychu o strachu. Nudaaa potworna. Wiktoriański dom, nowa guwernantka przybywa do opieki nad dziećmi. Człowiek narobił sobie ogaromnego smaku gdyż powiesc zaczyna sie w Wigilie, gdy grono przyjaciół siedzi sobie przy kominku i powraca temat pewnej sprawy, mrocznej tajemnicy...wiec tym bardziej czekałam. No i co. Guwernantka, główna bohaterka, która opowiada historie rozwleka swoje mysli okropnie. Co tu sie dzieje, a no widzi jakieś osoby w oddali. I leci do kuchni z inna służąca o tym rozmawiać ze niby duchy. Taka fabula.Nuda. Gniot. Słabe to. Strasznie. Szkoda czasu i pieniędzy.