środa, 16 września 2015

"The girl on the train" Paula Hawkins

Ksiazke czyta sie rewelacyjnie od pierwszej strony, wciąga natychmiastowo, masz uczucie,ze czytasz cos unikatowego. Ten słynny zabieg-niby nic, ale tak intryguje, ze czekasz na kolejne zaskoczenia, nagły zwrot akcji, i tak jest. Gdzies do ponad polowy,a potem pod koniec siada. Jakby pomysłu zabrakło. Zdecydowanie nie jest to lepsza ksiazka niz "Gone girl"  ale ma ten sam potencjał , zachwyca od początku, tylko ten koniec jakaś klapa.
Rachel każdego ranka wsiada w ten sam pociąg, ogłada za oknem te same widoki, które zna na pamięć. Jeden dom, który mija, szczególnie ja intryguje...widzi kobietę i mężczyznę, koło czy przed domem, ponieważ dzieje sie to codziennie nadaje im imiona. Splot wydarzeń powoduje, ze jest świadkiem, jedynym, pewnej sytuacji...czy tylko ona wie to czego nie wie nikt? Pomysł genialny, szkoda ze przy końcu ksiazka "siada"

5 komentarzy:

  1. Takiego smaka mi narobiłaś na fb, a tu koniec-klapa?! no ładnie... ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytając zapowiedź już książkę wiedziałam, że książkę chce przeczytać. Mam nadzieję, że gdy do tego dojdzie mnie koniec aż tak nie rozczaruje jak Ciebie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o tej książce i Twoja recenzja potwierdza, że warto po nią sięgnąć. Zamierzam przeczytać ją w oryginale, może dzięki temu bardziej zachowa klimat :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak końcówka jest słaba, to podziękuję.

    OdpowiedzUsuń