wtorek, 6 stycznia 2015

" Pieśni bełkotu " Erwin Mortier

Przejmująca powieść. Czyta sie zadziwiająco szybko i łatwo sie wpada w trans treści. Syn opowiada o chorobie swojej matki. Jest to opowieść niezmiernie ciekawa i wciągająca, właściwie takie świadectwo jak śmiertelna choroba zmienia rodzine, każdego domownika, cały ten proces, czas, wszystko to napisane barwnie, poetycko, płynie....choć to smutna książka, jakoś nic tu nie ciąży i nie nudzi. Zmusza do refleksji. Jest to najbardziej intymna i osobista powieść belgijskiego pisarza-i naprawdę trudno sie z tym nie zgodzić. To chyba najpiękniejsza książka o chorobie jaka przeczytałam. Mądra. Głęboka. Zatrzymuje.

5 komentarzy:

  1. Bardzo lubię takie książki, więc z pewnością przeczytam, jeśli nadarzy się taka okazja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem ciekawa jak wygląda ta opowieść nie z perspektywy osoby codziennie przebywającej z chorym.

    OdpowiedzUsuń
  3. ..czyli lektura pełna emocji. Zapisuję do kajetu i zamierzam poszukać tej książki.
    Pełna niełatwych emocji jest również "Olive Kitteridge" Elizabeth Strout, zapraszam do siebie :
    www.samotnia1981.blox.pl
    pozdrawiam
    tommy

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna okładka. Zatrzymuje uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Trudny temat, na pewno wywołujący wiele emocji. Chętnie przeczytam. Pamiętam jaki wpływ miała na mnie "Chustka" - ale ta książka pisana jest z innej perspektywy.

    OdpowiedzUsuń