niedziela, 26 stycznia 2014

Z literatury rosyjskiej: ''Sokół i jaskółka'' Boris Akunin. Zdecydowanie smaczek..

Dawno nie czytałam książki tego rodzaju. Toczącej się na dwóch poziomach- przeszłości dalekiej i terazniejszości- temat ten sam i poszukiwanie tego samego skarbu. Boris Akunin pisze obrazowo, zamaszyście, wesoło i intrygująco no i oczywiście świetnie.
Najpierw mamy rok 2009, zamożna, wiekowa ciotka na wózku zabiera swojego krewniaka- Nikołaja na luksusowy statek, który płynie w kierunku różnych karaibskich wysp. Oczywiście ciotka ma plan i swoje zamiary dotyczące spadku i rodzinnego utraconego majątku, a Nikołaj kocha zagadki historyczne i zaginione skarby. Następnie cofamy się do wieku osiemnastego...i tu następna cudowny ''cukierek'' - historia skarbu i bohaterów przedstawiana jest z perspektywy ptaka- wiekowej papugi- genialny zabieg, dodaje to mnóstwo uroku opowieści,, cztery razy bardziej interesująco, szczególnie jak ptak postrzega ludzi, jak o nich opowiada.. czyta się świetnie.
Książka przetłumaczona na 35 języków, wydana w 20 milionach egzemplarzy. Nie zauważyłam, by jakiś szum był w Polsce na jej temat, jak zwykle, wiele, wiele ciekawych pozycji przepada. Polcam gorąco jesli lubicie czytać książki przygodowe, ciutku historyczne i w świetnym wydaniu. Warto!

piątek, 24 stycznia 2014

Z literatury angielskiej: ''Dobra terrorystka'' Doris Lessing

Tym razem spotkanie z ukochana pisarką nie było łatwe. Miałam swoisty dylemat dotycznący określenia czy podoba mi się ta powieść czy nie. Gdzieś pomiędzy...z przechyleniem na stronę na ''nie''. Jak zwykle książka jest napisana świetnym językiem, temat interesujący. I właśnie chodzi o to, że choć rozwój akcji mnie uwierał, jak i po części zachowanie bohaterów- to tym samym chciało się dalej czytać, coś sprawiało, że mnie ta opowieści intrygowała. Coś w niej było unikatowego i szalenie interesującego.Więc takie rozsterki;)
Wielka Brytania, lata 80-te, rządy Margaret Thatcher. Dom należący do rozbiórki zamieszkuje grupa ludzi- anarchistów. Główną bohaterką jest 36 letnia Alice- chce być terrorystką ale nią nie jest. Gardzi klasa średnią, ale sama się z niej wywodzi. Jej poświęcenie jest ogromne dla sprawy rudery, w której ma zamieszkać z połowa nieznanych osób. Tak wielkie, że aż momentami nierealne i smieszne.Postać Alice jest niejednoznaczna, budzi emocje. Nie wiem czy jest dobra czy naiwnie wierząca w ideologię spraw, które przyjeła na swoje barki. Wszyscy ci ludzie w tym domu, wycięci ze społeczeństwa na swój sposób są buntownikami ale i też przypominają zwyczajnie rozpieszczone dzieci, które nie potrafią dorosnąć. Troche to tak wyglądało, jakby się bawili w anarchistów. Nie wiem, może to kwestia mentalności i kraju w którym się dorastało, może dlatego trudniej zrozumieć mi tę powieść, z jednej strony ciekawa, z drugiej irytująca ale przede wszystkim strasznie trudno ją ocenić jednoznacznie. Proza budzi emocje,  na pewno ma zwolenników i przeciwników i takich którzy nie potrafią jej w sumie ocenić- jak ja.

czwartek, 23 stycznia 2014

Joanna Bator: ''Piaskowa Góra''

W Polsce pokutuje jeszcze taka tendencja, że pisarz to wieszcz, jest nad ludem, więc ci nagradzani, uznani, często są niedostępni dla zwykłego czytelnika bo prezentują prozę bardzo trudną albo zbyt ambitnie skonstruowanych bohaterów, tak, że większość ludzi się do nich nie podłączy, nie poczuje ich a na lekturę weekendową jest to zbyt trudne. Ja się z tym zgadzam, sama zawsze mam dylemat, czy dana powieść we mnie wejdzie, czy znów będzie to tak ambitne, ale wcale nie całkowicie przyjemne. Literatura światowa to zupełnie coś innego.  Jest wiele, wiele powieści, które są wyjątkowe, obsypane nagrodami a jednocześnie dla wszystkich.
No i proszę! Oto moje prywatne odkrycie, Joanna Bator! Pisze genialnie, to mało powiedziane, język elastyczny, barwny,rzęsisty, na dodatek ciekawie jest cały czas, bohaterowie maja serce i duszę i człowiek chce przewracać dalej kartki, w tej powieści jest wszystko co świetna powieść powinna mieć. A wisienka na torcie taka, że powieść ta jest niezwykle świeża. Bez żadnych typowych polskich literackich naleciałości.
Ogromnie zaintrygowana przeniosłam się do Wałbrzycha. Blokowisko, historia przesiedleńców, opowieść o młodych ludziach w czasach PRL-u. Rzeczywistość tamtych lat jest tak fantastycznie i szeroko opisana, że własciwie czułam się, że tam jestem. Mentalność ludzi, zwyczaje, sposoby na radzenie sobie.Trzy pokolenie kobiet, ich troski, frustracje, zmartwienia. Zwyczajne życie i jego cała ponura strona. To wszystko wciąga i czuje się w sobie. Ta powieść to swojego rodzaju arcydzieło, genialnie dopracowana i skonstruowana. Od razu zamówiłam dwie następne książki. Wspaniała pisarka i czuje, że jeszcze namiesza, również za granicami naszego kraju.

środa, 22 stycznia 2014

Z literatury rosyjskiej: ''Czas kobiet'' Jelena Czyżowa

Lektura doceniona i nagrodzona w Rosji. Mi osobiście pomaga ostatnio przy zakupach książkowych program Xięgarnia, dużo dobrej literatury odkrywam, nie wszystko mi sie w tym programie podoba ale super, że w ogóle taki program jest, no i sięgam po polskich pisarzy dużo ostatnio, tylko pisać nie ma kiedy;)
''Czas kobiet'' to opowieść o wartościach rodzinnych, które tworzy kilka obcych kobiet- nie łączy ich krew, ale są mocną, silną rodziną, trochę z przypadku. Antonina zachodzi w ciążę i jej wsparciem okazują się sąsiadki.To książka o tym jak system komunizmu niszczy jednostkę, dużo takiej codziennej, mozolnej i szarej rzeczywistości, samotność i bieda, upokorzenie i minimalizm. Powieść ciekawa, dobrze mi się czytało, aczkolwiek nie mogę powiedzieć, że jestem zachwycona i wniebowzięta. Bardzo dobra powieść dla wymagających czytelników, fajnie wgnieść się w ten klimat rosyjskiej atmosfery, ale nie jest to powieść z typu przebojowych bestsellerów.

piątek, 17 stycznia 2014

Z literatury rosyjskiej: '' Nie dochodzą tylko listy nienapisane'' Michaił Szyszkin


Przepiękna powieść. Jak nie lepiej. Pierwszy raz czytałam tak genialne skontruowane listy miłosne dwojga zakochanych platonicznie w sobie ludzi. Ale jakie to listy! To jest mistrzostwo świata, bo wiadomo o banał, powtarzalność w listach zakochanych bardzo łatwo. Ale nie w przypadku tego pisarza. Z nich układają sie pocztówki emocji, meandry życia, losów, i zapachu dni. Życie cieknie, wypływa między słowami, czasem małym strumykiem, innym razem niczym wodospad. Przejrzysty styl, barwny, język na swiatowym poziomie a jednoczesnie czyta sie dobrze, forma nowocześna, język przystępny. Ta książka wciąga, chce się czytać dla tego języka. On i ona. Rozdzieleni, życie w listach ale nie ma tu niczego z półki przeciętnej czy ciekawej literatury kobiecej na leniwą niedziele. To książka bardzo, bardzo dobra. I ciekawa. Smaczek. Gorąco polecam wielbicielom świetnej literatury. A pisarza dodaje do ulubionych. Zresztą mam zamiar w tym roku czytać dużo rosyjskich pisarzy.

środa, 15 stycznia 2014

''Do szpiku kości'' Krzysztof Jaworski

Książka na pewien sposób nietuzinkowa, choć temat bardzo powielany- zmaganie się z rakiem. Awangardowy, oryginalny styl, krótkie notki, z których wypływają myśli uniwersalne, poglądy, zwyczajność, ból i rozmyślania. Książka zieje prawdą, taką do szpiku kości szczerością ubraną w bardzo przyziemne słowa i refleksje. Bardzo oryginalna, jednocześnie ciężka. Na pewno inna i wyróżniająca się. I bardzo smutna. Nie przepadam za takimi książkami, ale musze przyznać, że było to zupełnie coś innego, niż do tej pory czytałam. Krótko ale bardzo treściwie.

''Mężczyzni mojego życia'' Katarzyna Dowbor

Ikona telewizji, pani Katarzyna Dowbor opisała wszystkich mężczyzn, których spotkała na swojej drodze życiowej i zawodowej, a którzy odegrali ważną rolę w jej życiu. Z jednej strony jest zabawnie, śmiesznie, z dystansem, z drugiej jednak strony, jak dla mnie są to opowieści troszkę dziwnie bezpośrednie, na granicy obgadywania i zdradzania małych sekrecików. Szczerość i małe przytyki też na tej granicy.Ten styl nie do końca mnie przekonał. Oczywiście jest i żal oto, jak pożegnano panią Dowbor z telewizji, czyli wypowiedzenie i ani słowa dziękuje czy do widzenia. Rozumiem, może to boleć, jeśli pracuje się większość życia w jednej stacji. Byli mężowie, koledzy z pracy, syn. Trochę zbyt bezpośrednio, zbyt plotkujący ton tych zapisków. To uwierało mnie przy czytaniu anegdot z życia i pracy znanej prezenterki telewizyjnej.

niedziela, 12 stycznia 2014

'' Moja firma portretowa '' Hanna Bakuła

Tym razem doświadczyłam coś więcej, niż pakiet rozrywki błyskotliwych myśli, anegdot i sarkazmu autorki wobec otaczającej rzeczywistości. Dowiedziałam się wiele ciekawostek na temat malarstwa takiego od kuchni, tzn jak osoba, która maluje do tego może podchodzić. Co lubi malować a kogo nie i dlaczego. Co jest trudne a co łatwiejsze. Gdzie lubi malowac, co rozprasza i utrudnia sprawę, jakie typy ludzi. Genialna rozrywka, książkę połknęłam na raz. Tym bardziej ciekawe, bo Hanna Bakuła opowiada o portretach znanych nam ludzi.  Co tu dużo mówić. Panią Bakułę uwielbiam, za wszystko. I kupię każdą jej książkę w ciemno.

czwartek, 9 stycznia 2014

Małe cuda i zbliżająca się podróż do Ameryki Południowej.

Odkrycie tęczy. Ten blask w oczach i fascynacja światem podszyta najczystrzym, szczerym uśmiechem. Jak wytłumaczyć, że nie da się dojść na koniec tęczy, bo on nie istnieje? Sama bym poszła bo widok rączek w górze z ekstytacji i wesołe kroczenie w kierunku kolorowych pasków napawa ogromnym optymizmem dorosłego człowieka. I ta zaduma dziecięca nad dziwami świata. Że taki wielki, piękny, że taki fajny. Dzieciństwo jest jak biel. Czyste. Nieskażone.
Staram pielęgnować dziecko w sobie. Nie stracić właśnie tej ciekawości. Nie zatruć jej narzekaniem, cynizmem, szukaniem dziury w całym, nie nakładać kolczatki jeża- podejrzliwości, a w środku dusić się w lękach i marzeniach i ulepić z nich zgryzote. To wcale nie jest takie proste w dzisiejszym świecie. Rzeczy, które nas rozkojarzają- jest ich aż nadto. Tak łatwo skupić się na milionach nieważnych spraw.

Wyjeżdżamy z mężem do Ameryki Południowej. Odkryć, liznąć i doświadczyć Kolumbii. Najlepsza kawa świata, kraj, gdzie nie ma masowej turystyki, gdzie ponoć każdy turysta jest traktowany jak gość. Niestety, to również kraj bardzo drogi. Za to oferuje ponoć bardzo wiele..
Podziele się z wami swoimi wrażeniami.
Po ciąży, porodzie, połtora rocznym świeżym macierzyństwie, czas na coś oryginalnego, innego i tylko dla mnie i męża. Bo jak tego czasu dla siebie nie ma dużo, to postanowilismy zrobić coś wyjątkowego. A jak się zachwycać, to całą parą.
Jak dzieci;)


środa, 8 stycznia 2014

Z literatury karaibskiej: ''Smak młodych dziewcząt'' Dany Lalerriere

Kocham karaiby z mężem i od paru lat udaje nam się je zwiedzać zimową porą i marze po cichu, że czas i środki pozwolą nam na zobaczenie wszystkich wysp, za dwa tygodnie znowu będę na karaibach, tym razem dość w nietypowym i niepopularnym kierunku.
 Zatem więc z ciekawością sięgnęłam po tę pozycję.
Lata siedemdziesiąte, stolica Haiti. To tutaj toczy się opowieść o paru dziewczętach, które wkraczają w dorosły świat. Alkohol, seks, używki, gorące karaibskie słońce, dylematy i społeczny obraz ludzi zamieszkujących wyspę. Z jednej strony książka ciekawa, z drugiej strony ma moim zdaniem słabe momenty- średnie dialogi i nudnawe akapity. Lektura nie wzbudziła we mnie zachwytu ale również nie uważam ją za słabą, momentami dobra, chwilami trudnawa i niezbyt dobrze zarysowana akcja i jej kulminacje. W każdym razie nawet całkiem ok. Ale oczekiwałam więcej.

wtorek, 7 stycznia 2014

Jeśli już coś czytać, to właśnie ten dokument. Mistrzyni rozmowy- Teresa Torańska i jej ostatnie dzieło ''Smoleńsk''

 Tak, tak, wiem, wiem, wszyscy mają po dziurki w nosie tego tematu. Powinnam natychmiast dodać, że zakupiłam te książkę tylko ze względu na autorkę- po części to prawda. Mistrzyni wywiadu- wiadomo, warto. Ale prawda jest też taka, że katastrofa smoleńska to jedno z najważniejszych i najbardziej tragicznych wydarzeń ostatnich lat a i na pewno dekady dla naszego kraju. Fakt, iż zalało mnie szambo informacyjne, tak samo jak każdego polaka, głowa puchła i naprawdę o niczym się nie mówiło- nie znaczy, że mam tak uważać już do końca życia i być obojetną i używac modnych sformuowań w innych sytuacjach typu- ''zawołajcie Macierewicza, zwoła komisję'' itp itd.. Z wielką ciekawością więc sięgnęłam po te dzieło- bo takie ono jest w moim mniemaniu.
 Mistrzyni wywiadu, reportaży, nie wiem czy jeszcze będzie taka postać w Polsce:( Odeszła niedawno. Wspaniała rozmówczyni, pozostawiła po sobie dzieła- rozmowy, z których w przepiękny sposób układa się świadectwo różnych historycznych zdarzeń w naszym kraju ale i portrety ludzkich serc i dusz.
 ''Smoleńsk'' wbiło mnie w fotel. To rozmowy z tymi, którzy jechali pociągiem na ceremonie obchodów rocznicy Zbrodni Katyńskiej. To relacje ludzi, którzy byli w Moskwie przez pierwszy tydzień tych dramatycznych wydarzeń. Tego nie było w TVN24. Emocji, refleksji, mądrych spostrzeżeń aż nadto. To naprawdę niesamowita sztuka by z rozmów wysączyć tak wiele..i nie mam tu oczywiście na mysli osądów, wyroków ludzkich i konspiracji.
Warto przeczytać. Jak już coś na temat katastrofy smoleńskiej, to właśnie to jest ta pozycja.

niedziela, 5 stycznia 2014

Z literatury australijskiej:''Lecimy w kulki'' Lily Brett

Książka na błękitnej półce wystała się zapomniana spory kawał czasu. Niestety, notka, iż to błyskotliwa, pełna humoru, ciepła opowieść obyczajowa nie przemówiła do mnie.
Lektura mnie wynudziła do granic możliwości, nic się nie dzieje a jak się dzieje to jakoś tak zwyczajnie, ktoś poszedł, wrócił, zrobił, zamówił, odebrał telefon. Ruth to kobieta w średnim wieku, mieszkanka Nowego Jorku, lubi swoją pracę w redakcji, obok kręci się jej upierdliwy ojciec, przyjeżdżają do niego koleżanki i go podrywają, córka się martwi i tak snuje się ta opowieść bez końca.. a na dowidzenia przepis na kulki z mięsem. Oj nie dla mnie takie powieści. Nuda straszna. Potworna! No i  tytuł. W oryginale ''You gotta have balls'' po polsku jakiś koszmarek tłumaczeniowy..

''Dziecko śniegu'' Eowyn Ivey

Połknęłam na raz. Cudna opowieść tocząca się na Alasce. Zima, dzika natura, trudne warunki atmosferyczne, tajemniczość i prawo przetrwania. To przepiękna historia ludzi, którzy pragną szczęścia- czyli tego, co im dane nie było- posiadanie dziecka i doświadczenie macierzyństwa. Pewne małżeństwo przybywa na Alaskę, by uporać się z tragedią, zapomnieć, zatopić cierpienie w samotni. Pewnego dnia postanawiają ulepić małą dziewczynkę zamiast bałwana...i zaczyna się szerego dziwnych zdarzeń..Książka doceniona i wyróżniona i niezwykle klimatyczna.
Powieść na granicy baśni, nie mogłam się oderwać- uwielbiam realizm magiczny w takim wykonaniu. Przejmująca, czuła, ciepła i smutna historia o odnajdowaniu się na nowo, o przyjazni i szczęściu. Świetnie się czytało. Gorąco polecam.

piątek, 3 stycznia 2014

Z literatury amerykańskiej: '' Taft '' Ann Patchett

Ann Patchett to jedna z moich ulubionych pisarek, zresztą bardzo doceniona i wielokrotnie nagradzana. Jej książki to obyczajowo-psychologiczne opowieści z głębią przekazu i świetnym warszatem pisarskim. Ma ta pisarka taką własną wrażliwość w piórze, którą przelewa ciekawie w słowa. Po ''Biegnij'', ''Stan zdumienia'' i obsypanym nagrodami ''Bel canto'', przyszła pora na ''Taft''. Początkowo historia nie robiła na mnie wrażenia, miałam takie odczucie, że za wolno się toczy, choć nudno wcale nie było. Myślę, że był to celowy zabieg, bym poznała dokładnie psychikę głównego bohatera.
To opowieść o mężczyznie i jego troskach i zmartwieniach dotyczące syna, który mieszka z matką w innym stanie. John prowadzi pub, zwykłe, nudne życie, poznajemy jego historie związku, i dylematy rodzicielskie. Powieść prowadzana w ciekawy sposób, bo każdy wątek się bardzo sprawnie zazębia i tworzy całość. To taka spokojna, pozornie zwykła opowieść o codziennym życiu mężczyzny, z której jednak można bardzo wiele wyczytać o rodzicielstwie i całą jego problematykę z punktu widzenia mężczyzny, spotkanie młodej kobiety jest dla bohatera tylko kluczem do otwarcia pudełka z przeszłości...

 Czy jest to moja ulubiona powieść tej pisarki? Nie, zdecydowanie ''Taft'' napisane w 1994 roku jest bardzo dobrą powieścią, ale nie przebiło ''Bel canto'' czy ''Biegnij''- obie ślicznie wydane przez wydawnictwo Rebis- polecam! Co nie zmienia faktu, że Ann Patchett to jedna z najlepszych współczesnych amerykańskich pisarek.
Nigdzie nie mogę dostać ''Asystentki magika'', albo zapominam poszukać. Muszę koniecznie połknąć i tę powieść.

czwartek, 2 stycznia 2014

Z literatury rosyjskiej: ''Zielony namiot'' Ludmiła Ulicka

Umiera Stalin, lata pięćdziesiąte- od tego momentu rozpoczęłam podróż w głąb historii Rosji drugiej połowy XX wieku, którą śledziłam za pomocą losów trzech przyjaciół. To bardzo dobra powieść, wnikliwe życie paru osób na przestrzeni kilku dekad, a w tle historia Związku Radzieckiego. Ludmiła Ulicka pisze obrazowo, przejmująco, momentami dramatycznie, bardzo emocjonalnie. Komunizm i jak wpływał na jednostkę, zachowania, wybory- bardzo to bliskie polskiemu czytelnikowi. Lektura ambitna i wciągająca, a co najlepsze bardzo przystępna i dobrze się czyta. Wielki obraz epoki ale i barw przyjazni między trzema mężczyznami. Książka jest obszerna. Co tu dużo mówić. Kawał świetnej prozy, naprawdę. Roznieciło to moją ochotę na czytanie literatury rosyjskiej.

środa, 1 stycznia 2014

'' Jak w życiu. Felietony '' Barbara Bursztynowicz

Na pierwszy, spokojny i leniwy ranek Nowego Roku, pochłonęłam felietony znanej aktorki z serialu, którego nie oglądam. Nie ma to dla mnie kompletnie znaczenia, bo uwielbiam felietony i zawsze jestem na nie łasa i piekielnie ciekawa i większość kupuję zwyczajnie w ciemno. Powód bardzo prosty, lubię życie i tło społeczne i realia, które gdzieś się wyłaniają z anegdot i ciekawostek ludzi, którzy robią coś kreatywnego.
  Towarzyszyły mi te zapiski cały poranek i południe. Barbara Bursztynowicz ma na koncie mnóstwo ról teatralnych i to właśnie teatr jest osią opowieści i ciekawych przemyśleń. Całe jej życie, od egzaminu do szkoły teatralnej ujęte w zabawne, intrygujące opowiastki. Dużo tutaj ciekawostek teatru od kuchni, prywatnych podróży z mężem. Oczywiście kulisy serialu również i związane z tym przygody czy zdarzenia oraz wesołe zdjęcia.
Czyta sie niesamowicie przyjemnie. Pani Barbara Bursztynowicz wydaje mi się przesympatyczną, skromną i pełną pokory kobietą a jednocześnie ciekawą ludzi i świata.