piątek, 7 listopada 2014

" Królowa śniegu " Michael Cunningham

Moje pierwsze spotkanie z tym pisarzem, udane. Książka klimatyczna i intrygująca , zmusza do trwania w danej jednej chwili i przeżycia jej od paru stron. Ciekawy pisarz bez dwóch zdań.
Nowy Jork, w jednym mieszkaniu toczą sie losy paru ludzi. Barrett -otyły, pogubiony, po rozstaniu człowiek, który nie mając wyboru wprowadził sie do brata- Tyler to niespełniony artysta, ciagle czekający na swój "moment", opiekuje sie swoją dziewczyna, chora na raka, pisze dla niej piosenkę ślubna i nie moze sobie z tym poradzić. Jego dziewczyna mieszka rownież z nim. Ukojenia i zapomnienia Tyler szuka w narkotykach. Bett walczy o zycie i niespodziewanie pomaga jej przyjaciółka Liz. Barrett nagle jest światkiem dziwnego zjawiska na niebie...
Wszyscy ci trzej ludzie sa niesamowicie zagubieni i toczą odrębna, inna walkę ze sobą samym i życiem.
 Pisarz w niesamowity sposób pokazuje drogę każdego z nich, jest w tym mnóstwo empatii i zrozumienia.W tle nowojorska zima, samotność wielkiego miasta, przemijanie. Każdy z nich przechodzi wielka zmianę, każda zupełnie inna. To książka, której główna osią sa zakamarki ludzkiej duszy. Powieść  spokojna, smutna, zimna, symboliczna, swietnie napisana. Dziwna i wzbudzajaca ciekawość. Powiedziałbym oryginalna na swój sposób. Cieszę sie, ze sięgnęłam po twórczość tego pisarza, to jego najnowsza powieść. Myśle, ze skusze sie na poprzednie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz