wtorek, 30 września 2014

Wow! " Mr.Pebble i Gruda" Mariusz Ziomecki

Piękna,wielowarstwowa, szeroka powieść. Przemyślana, napisana swietnie i z rozmachem-ale uwaga- napisana dla ludzi. To sie chce czytać. Jest od serca, z jajem, dowcipnie i wzruszająco. A przede wszystkim głęboko. Pomimo, ze powieść obszerna a czytanie zajęło mi dobrych pare tygodni- dziwnym trafem-co rzadko mi sie zdarza-wcale nie byłam rozbita -bez problemu w sekundę wbijalam sie dalej w opowieść. Autor panuje nad wszystkim lekko, płynnie i swobodnie. Nie znałam pana Mariusza Ziomeckiego, postać mi kompletnie obca. Książkę podarowała mi Kasia Hordyniec:" Przeczytaj! Wiem, ze ci sie bardzo spodoba!-skwitowała krótko i na temat. I tak zrobiłam. I jestem jej za to bardzo wdzięczna.
 Dlaczego jest to książka niezwykła? Bo nie ma tu papierowych bohaterów, taka rodzinka, ze sa przed twoimi oczami i od razu ich pamiętasz, zreszta jak oni ze sobą rozmawiają -genialnie. Główny  bohater- to rownież ciekawa postać- która intryguje od samego początku -poeta Jan Kamyk, zaczyna nam snuć swoją opowieść od tragicznego indycentu- jego żona popełnia samobójstwo. Ucieka z szarej polski lat 80tych do Ameryki, gdzie wiedzie całkiem fajne życie z dała od typowych początków ówczesnej Polonii. Wychowuje samotnie syna, nie jest ciapa ani wupierdkiem-radzi sobie swietnie i z życiem i kobietami i praca. Ale pewnego dnia dosięga go przeszłość...a dokładnie dziennikarz z tajemnicza kaseta. Jest wiec podróż do Polski, na bazie której mamy tak naprawdę szeroki opis zmian ustrojowych w Polsce i lata 90te. Dawni przyjaciele, dawne sprawy, historia kraju genialnie wpleciona w wątki bohatera i jego rodziny.
Przyjaźń, miłość i historia. Cieżko sie opisuje te powieść bo ja zwyczajnie warto przeczytać. Bardzo, bardzo mi sie podobała. Jeśli mam sie czegoś czepiać to tytuł- logiczny, sensowny owszem ale moim zdaniem przekombinowany- nie jestem w stanie zapamiętać choć angielski znam biegle- dla mnie to kamyk i piasek. Inaczej nie zapamiętam. Okładka tez nie powala, jak rzuciam oczy na nią poraz pierwszy wydawało mi sie ze to Jezus Chrystus. Ale to błahostki. Gorąco polecam wam te powieść, swietnie sie to czyta.

3 komentarze:

  1. Kolejna, bardzo zachęcająca recenzja tej ksiązki. Czeka u mnie na czytniku - muszę w końcu przeczytać...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się, świetna książka. Tyle, że mnie najpierw okładka zachwyciła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka moim zdaniem równie udana, taki świetny tandem. Cieszę się, że Ci się spodobała. Wiedziałam!!!

    OdpowiedzUsuń