czwartek, 19 czerwca 2014

'' Grand '' Janusz Leon Wisniewski

Moje oczekiwania do tej lektury były totalnie inne, wyobrażałam sobię, że dostanę historię miłosną, jakąś dawkę psychologiczno- obyczajowych wątków między kobietą a mężczyzną. Nie wiem dlaczego tak sobie ubzdurałam, może to słabość do tego słynnego Hotelu Grand? Bardzo mnie intryguje owy hotel położony nad plażą, z pięknym różanym ogrodem i miło wspominam pobyt tam i bardzo chciałabym kiedyś móc wrócić, mam nadzieje, że jeszcze w te wakacje lub przyszłe. Może stąd uważam, że ten tajemniczy i intrygujący hotel jest idealnym miejscem na piękną, mocną opowieść- jedną opowieść...

Zacznę od tego co mi się nie podobało- wszystko jest powiększone i nadmuchane jak to maniera z górnej półki polskich książek nakazuje- tak hotel jest osią opowieści ale opowiastek jest dużo, różni bohaterzy, jak zwykle już na początku- zaczepienie do czasów wojny, daaawnych czasów bo inaczej lektura w Polsce nie zostanie ''na pewno'' dostrzeżona- strasznie irytuje mnie ta maniera. Nie mogę uwierzyć, że ludziom się nie przejadło, że nie mają dosyć. Ciągle ta wojna.  Bohaterzy są jacyś przerysowani tutaj w każdej opowieści, zbyt erotyczni, zbyt dziwni i wieczna sperma na dywanie. Za mało wplecionych opisów hotelu, jego zakądków by poczuć jego atmosferę.
Jeden weekend  w Hotelu Grand. Poznajemy kilkoro ludzi uwikłanych w różne historie... Wątek hotelu to największy plus ,moim zdaniem tej powieści. Czuję jednak niedosyt, za mało hotelu na tle ludzkich historii jeśli już tak odbijają się w tych ścianach...jakoś niewspółmiernie.

Z jednej strony ciekawa, z drugiej denerwująca lektura, po której mam niedosyt. Myślę, że to wynik błędnych moich oczekiwań.

6 komentarzy:

  1. Własnie ostatnio jechałem autobusem i dosiadła się do mnie kobieta. Czytała tę o to ksiażkę. Zapytałem się jak wrażenia(miała przeczytane prawie całe) . Powiedziała, że całkiem niezłe i nawet mi ją poleciła. No nie wiem. Ja również mam mieszane uczucia co do tej lektury :/ Dziękuję jednak za recenzję i życzę miłego weekendu ! ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam przed sobą lekturę tej książki, jestem jej ciekawa, w sumie to nie wiem, co mnie podkusiło, okładka prawdopodobnie ;-)
    Nie jestem bowiem jakąś szczególną fanką twórczości J.L. W. nie przebrnęłam "Samotności w sieci". Cóż, poczytamy, zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę zagłębić się w tę historię

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo trafnie to ujęłaś, gro czytelników żyje okołowojenno-romantyczną fikcją, mydła której określenie "oklepana" to ują, bo jest za mało wyrafinowane. Już dość dawno położyłam krzyżyk na Wiśniewskim, bo o ile sam w sobie ma potencjał, wiedzę, jest skupiony na stadium człowieka i potrafi to zgrabnie przekazać, o tyle od kilku lat wszystkie jego felietony i książki wydają się być pisane dla pobranej zaliczki i w celu wywiązania się z umowy

    OdpowiedzUsuń
  5. Janusz Leon Wisniewski z pewnością nie jest lektura z górnej polki ;) Nawet nie ze średniej.

    OdpowiedzUsuń
  6. A dla mnie to chyba jedyna powieść J.L.W., której nie przeczytam. Mam we wspomnieniach jeszcze jego Miłość oraz inne dysonanse i nie są to wspomnienia miłe.

    OdpowiedzUsuń