sobota, 17 maja 2014

O rany...co to za książka.. '' Beksińscy.Portret podwójny'' Magdalena Grzebałkowska

Boziu jedyna...jaka to przejmująca książka. Przyznaje od razu- nie miałam pojęcia kim jest Zdzisław Beksiński i jego syn Tomek. Jeśli macie tak samo- w ogóle się nie przejmujcie bo to znaczenia nie ma- książka was porwie w swoje sidła natychmiastowo... Serio- zero wiedzy miałam. A czytałam z uwagą i wciągnęłam się, niczym bym oglądała film, który scenariusz wymyslił najlepszy reżyser z Hollywood. Pierwsze, co mnie naszło- takie losy ojca i syna i całej rodziny zresztą- to tylko życie może napisać:(  Książka jest niesamowita, genialnie napisana- z polotem, z rozmachem, jak powieść i mówi to osoba, która bohaterów głównych nie znała ni w ząb. Gratuluje autorce!
Nadal myślę o tym genialnym malarzu, artyście, nietuzinkowa postać, sukces pierwszy przyszedł gdy miał 43 lata. Niełatwa relacja z synem- znanym dziennikarzem Trójki, żona- wielka, jedyna miłość na całe życie. Morderstwo, samobójstwo, choroba, wystawy prac na całym świecie. Droga ciernista, długa, ciekawa i trudna- do światowej sławy. Zwykły, niepozornie wyglądający człowiek ze swoimi słabościami, bardzo skromny, sympatyczny, specyficzny i zapatrzony jak w obrazek w swoja żonę. Potworna samotności jak na geniusza przystało szczególnie pod koniec życia, tak jakoś sugestywnie napisane te ostatnie lata jego życia, że mnie ścisnęło- te jego puszki coli w lodówce, puste, malutkie mieszkanko i ludzie, którzy żerowali na jego pieniądze. Zawiść, która doprowadziła do morderstwa. Ta uwikłana relacja z synem..Wrażliwość, którą posiadają tylko nieliczni, najwięksi artyści... Co to za rodzina była, chryste panie...i życie zakończone dwudziestoma ciosami w serce przez młodego chłopaka, syna sprzątaczki....bo nie pożyczył pieniędzy..
Przeczytajcie. Koniecznie. Bo to samo życie... tego by człowiek nie wymyslił...samo życie...
Jestem poruszona? Mało powiedziane..

Obrazy Zdzisława Beksińskiego


10 komentarzy:

  1. Uwielbiam Beksińskiego, a tę książkę miałam okazję przejrzeć, gdy rzuciła mi się w oczy na półce u mojej koleżanki. Z pewnością kiedyś ją przeczytam, głównie ze względu na fakt, że młodszego z panów bardzo słabo kojarzę...

    OdpowiedzUsuń
  2. Magdalena Grzebałkowska ma niesamowity talent. To że Beksińscy to materiał na książkę wiedziałam od dawna, ale jak już ją dostałam w swoje ręce... Padłam z zachwytu. Zresztą podobnie było z biografią Księdza Twardowskiego jej autorstwa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację, GENIALNA książka. I wiem, że nie raz do niej wrócę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj. Zapraszam Cię do wzięcia udziału w nowej zabawie. Zaprosiłem do niej blogi, które sobie cenie więc chociaż zajrzyj ;)
    http://przeczytane-slowa.blogspot.com/2014/05/jakim-jestem-czytelnikiem.html

    OdpowiedzUsuń
  5. A co do książki to już dodana jako" chce przeczytać" ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Już po emocjach z jakimi opisujesz książkę widać, że to lektura godna uwagi. Zaraz ją sobie skrupulatnie zanotuję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam moment zawahania kiedy myślałam o zakupie tej książki i w rezultacie jej nie posiadam,ale mam nadzieję szybko to nadrobić

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam historię tych panów, obrazy podziwiam od dawna. Trochę się tej książki boję, ale na czytniku już mam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Poszukiwałam tej książki odkąd w radiowej trójce usłyszałam o jej istnieniu. Po zakupie, odłożyłam aktualnie czytaną, aby utonąć w niesamowitej historii o rodzinie nietuzinkowej, o wielkiej wrażliwości takiej nie pasującej do otoczenia. Książka przez cały czas czytania trzymała mnie w napięciu i w stanie niepokoju. Wzbudziła we mnie ogromne emocje i zgadzam się w pełni z Twoją o niej opinią.

    OdpowiedzUsuń
  10. Już zakupiona:) Chyba szybko wezmę się za czytanie:)

    OdpowiedzUsuń