wtorek, 29 kwietnia 2014

Wow, wow, wow...genialny thriller: ''Gone girl'' Gillian Flynn

Uf, co to za książka..:) Głośno o niej było i nie dziwię się już wcale. Ktoś powiedział o niej, że jest jak martini zmieszane z kwasem a smak jest zaskakująco dobry. Tak. Książka ma w sobie ''to coś'' bez dwóch zdań. Jest tu więcej niż porcja dobrej prozy i bardzo ciekawie poprowadzony wątek- bo pisarz umiejętnie robi nam w balona od pierwszej strony- uwielbiam! Poznajemy dokładną historię pewnego małżeństwa, jego rozkładu- wodzi nas za nos autor, a kuku pokazuje parokrotnie- chce się czytać dalej bo i przejmująco i tajemniczo i świetnie napisane. Dlaczego? Bo ta kobieta i ten mężczyzna chcą być dobrzy a nie potrafią, genialnie pokazana ciemna i złożona ludzka natura. I to za pomocą thrillera. Niesamowicie nakreślona dynamika związku, na przykładzie dwóch pisarzy bez pracy z dodatkowym bagażem rodzinnych problemów- śmierć rodzica, choroba ojca, przeprowadzka z Nowego Jorku do Missouri, zagrzebane marzenia, brak perspektyw, dzisiejsze, brutalny rynek pracy  Nowego Jorku. Czy Nick zabił swoją żonę? Czy zniknęła. Niby banalnie brzmi? Zato jak napisane! Gorąco polecam, świetna książka.

7 komentarzy:

  1. Jeden z najlepszych thrillerów jakie czytałam, kompletne zaskoczenie dla mnie to było, bo o książce wcześniej niewiele słyszałam. Dołączam się do gorących poleceń :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj , muszę koniecznie przeczytać! Po "Ostrych przedmiotach" i "Zaginionej dziewczynie" ciągle mam chrapkę na kolejne powieści tej autorki:) Przy okazji, bardzo polecam Ci te dwa tytuły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zaginiona dziewczyna" to właśnie "Gone Girl".

      Usuń
  3. Nie pozostaje mi nic innego jak przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O zaczynam polowanie na tą książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie kończę ja czytać, wow ! Wciąga jak narkotyk :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka "połknęła" mnie! Jak to się świetnie czytało! Autorka mistrzowsko wymyśliła intrygę, a do tego koncertowo wodzi nas za nos. Gratuluję tym, którzy byli wystarczająco czujni i może nie dali wyprowadzić się w pole (byli tacy?). Gorąco polecam najpierw książkę, a później warto tez zobaczyć film. Najczęściej ekranizacje są słabsze od książek, są skróty, przekłamania. Tutaj nad filmem czuwała też sama autorka, dlatego jest podobnie jak w książce - wciągająco :)

    polecam, ReniferCzyta.pl

    OdpowiedzUsuń