sobota, 8 marca 2014

'' Jasne dni '' Zsuzsa Bank

Uwielbiam tego rodzaju książki,  gęste, gęste od słów, które wirują i tworzą obrazy, zapachy, klimat, swiat przed moimi oczami...proza mięsista, wciąga, książka od której nie można sie oderwać a jednoczesnie nie można czytać szybko i na raz,  zdecydowanie przebojowa na inny sposób...kocham takie powiesci, ale nie często sięgam, bo nie da sie tak ot jedna po drugiej. Takie były ''Kłamstwa'' Henrique de Herez, oczywiscie książka przeszła bez echa, nadal wam ja polecam, tak samo jak ''Jasne dni''- żadnej recenzji na merlinie, nie widze na blogach, pewnie przepadnie, tyle świetnej prozy przepada...taka szkoda..
Jest to opowieść o dzieciństwie, kilku latach, bardzo portretowo, uchwycenie wszystkich jaka mgła wydarzeń, które snują się niby niepozornie a z perspektywy czasu, kiedy spojrzy się wtecz, ukazują tajemnice dzieciństwa, tłumaczą ślady w naszych duszach.  Południowoniemieckie miasteczko, dom na obrzeżu, tu Seria spędzacz czas i bawi się z przyjaciółką Anją i Karlem. Każdy z nich jest z innego domu, w innej sytuacji. Dla dzieci to nie ma znaczenia. Tajemnice dorosłych, dramaty w innej odsłonie, gdy jest to coś z boku, czego dzieci nie widzą, może tylko czują. Bardzo ciekawa książka, nie typowo popularna i przebojowa, strasznie mi się podobała. Polecam.

3 komentarze:

  1. Również kocham takie książki. Nawet wczoraj o jednej z nich pisałam na blogu. Uchwycenie ulotności chwil w słowa, opisanie zmysłów to dar niebywały, ale jednocześnie tak słabo doceniany. Teraz mało kto zachwyca się językiem powieści - wszyscy chcą fabuły, akcji, wrażeń... a czasem najpiękniejszych wrażeń dostarcza właśnie melodia słów...
    Świetnie napisany tekst, gratuluję Ci go z całego serca.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, szkoda, że tyle wspaniałych książek ginie gdzieś w zapomnieniu...A takie proste i byle jakie są okrzyknięte bestsellerami...Zapisuję sobie, mam zamiar przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam o tej książce na stronie magazynu Szuflada, więc może aż tak całkiem nie przepadnie, zwłaszcza, że Ty tak sugestywnie ją opisałaś.
    Tej autorki kiedyś czytałam "Pływaka" - bardzo mnie jakoś przygnębiła, pamiętam.

    OdpowiedzUsuń