sobota, 29 marca 2014

'' Guguły'' Wioletta Grzegorzewska

Portret wsi w czasach PRL-u. Ciekawy, uroczy i bajkowy. Opowieści o jednym miejscu i życiu. Małe opowiastki, historię pozornie o codziennych sprawach, mało czy bardziej ważnych wydarzeniach. Toczą się dni w tej książce a ja wraz  z nimi. Książka perełka, może zaintrygować a bardziej wymagający czytelnicy będą myślę zdecydowanie zadowoleni. Rzadko sięgam po tego typu lektury, musze mieć nastrój. Dobrze się czytało. Coś sprawiło, że przeniosłam się w tamten czas i żyłam między tymi ludzmi. I chyba o to chodzi:) Guguły to niedojrzałe owoce- chce się je smakować, bo to bardzo dobra książkach o miejscach, gdzie czas się zatrzymuje. Myślę, że w dzisiejszych czasach powoli zaczynamy tęsknić za takimi  obszerami, gdzie nic się nie zmienia, ma ten sam rytm a czas stoi w miejscu.

2 komentarze:

  1. Uwielbiam taką tematykę! O polskiej wsi mogę czytać zawsze i bez przerwy! Chętnie sięgnę po tę książkę! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Uroczy i bajkowy"? Nigdy bym o tej książce w ten sposób nie pomyślała. Ciekawe jak różni ludzie różnie odbierają te same rzeczy...

    OdpowiedzUsuń