piątek, 28 marca 2014

* * *

Krok milowy w moim czytelnictwie.
Jak ja się zapierałam, nogami, rękoma, umysłem i buzią.
Jak zwykle można do mnie było mówić jak do ściany.
Mąż miał czytnik cztery lata temu- nie zwracałam uwagi.
Niedawno odwiedziłam Kasię z Notatek Coolturalnych.
Patrzyłam jak smiga po stronach, tłumaczy mi o rejestracji o jakiś chmurkach, że tu klikasz, że w sekundę masz książkę, że plik, że mobi, że taniej- mało rozumiałam bo tak na sucho ciężko wszystko zapamiętać ale czułam, że ma racje. Czułam, że jej wierze i czułam, że mówi coś mądrego.
Postanowiłam kupić Kindla.
Trzy razy nie dotarłam do sklepu, bo coś tam ważniejszego było, a to zapomniałam, a to nie po drodze..generalnie ja nie umiem się podniecać technologią, telefonami itp- ja nie ten typ- tutaj mój mąż mnie ''wyręcza'' w słabościach ludzkich.
Któryś raz z kolei na mieście, mijam sklep z mamą, dzwoni telefon.
Kasia.
Jest koło sklepu i pomoże mi kupić.
Spadła mi z nieba jak Mary Poppins, na czas, idealnie, tylko parasolki nie miała a samochód na parkingu.
Raz, dwa, zakupiony.
Potem się wzbraniałam w domu.
Kindle leżał a ja przechodziłam obok
Aż w końcu jednego wieczora usiadłam z pomocą męża i Kasią na telefonie.
I się zaczęło.
Wariactwo.
W półtora dnia przeczytałam trzy książki na Kindle.
Pazerność miesza się jeszcze z nauką jak się kupuje i szuka itp.
I w ogóle zachwyt i eureka w stylu '' mogę czytać na wakacjach w nocy, koło dziecka, nie potrzebuje latarki czy w ubikacji czytać!''- czyli wywody jakby mnie z innej epoki wycieli. Wszyscy wiedzą tylko nie ja.
Dla mamy dwulatka to naprawdę super sprawa. Szczególnie na wyjazdach, w samolocie itp itd.
Potem dręczyłam męża wywodami, jaka to super sprawa tej Kindle, mąż tylko kiwał głową, kochanie, cztery lata temu ci to już mówiłem. Fajnie, że doszłaś do tego w końcu;)

Kindle ma tylko jedną wadę i nigdy mu tego jednak nie wybacze.

Nie pachnie zapachem kartek, świeżego druku.
ale jest rewelacyjny- przyznaję.
:)

10 komentarzy:

  1. Kurcze, mam to samo! Nie chciałam Kindla, nie chciałam, ale jak już w końcu go dostałam pod choinkę to teraz nie wyobrażam sobie bez niego życia! I czytam głównie na nim, bo mam półroczne dziecko i okazuje się, że w takiej sytuacji Kindelek to zbawienie :) Uwielbiam!!! Sprawdza się super w podróży, już testowałam haha, i przy karmieniu, gdy tylko jedna ręka wolna haha :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też długo się nie mogłam przekonać, dopóki nie przeczytałam pierwszej książki na Kindle. Teraz się z nim nie rozstaję. Koniec z ciąganiem pełnej walizy książek z Polski, z wiecznym martwieniem się o nadbagaż. Koniec z niecierpliwym oczekiwaniem na przesyłkę z księgarni internetowej. Teraz klikam i mam:) Muszę Cię jednak lojalnie uprzedzić, Moniko, Kindle jest tak przyjazny dla oka, kontrast na ekranie tak idealnie dopracowany, że po kilkudziesięciu przeczytanych elektronicznie książkach, bardzo się męczę usiłując czytać papierowe. Oko się buntuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. No to ja też jestem z innej epoki. Oglądam te Kindle, ceną, kuszą, ale ja chciałabym a boję się, bo jak czytać na takim małym ekraniku, bez okularów nie da rady, nie pachnie to to, nie szeleści, ale kusi i mocno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie o to chodzi, ze dla osob gorzej widzacych Kindle jest idealny - po pierwsze ekran wcale nie jest tak maly jak sie wydaje, a po drugie - mozna sobie powiekszyc czcionke! Zadna papierowa ksiazka nie daje takich mozliwosci :)

      Usuń
    2. Nie tylko wielkość się zmienia w ustawieniach, ale i odstępy między wierszami, krój czcionki. Na pewno to jest lepsze dla oczu

      Usuń
  4. Opierałam się, ale przetestowałam pożyczonego i wiem, że chcę, że go polubię bardzo. Zbieram grosik do grosika i kupię sobie na pewno:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kup jakies super skorzane etui - bedzie ci pachnialo jak stary wolumin:)

    Ewentualnie mozna rozwazyc cos takiego:

    http://swiatczytnikow.pl/perfumy-o-zapachu-ksiazki-popsikaj-sobie-czytnik-o-ile-cie-stac/

    :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Póki co - jest poza moim zasięgiem finansowym, dlatego omijam szerokim łukiem. :) Jeśli przekonałam się do e-booków i audiobooków, to pewnie i do kundelka bym się przekonała:)

    OdpowiedzUsuń
  7. To ja ciągle jestem przeciw. Nie tylko przeciw posiadaniu i używaniu. Jestem przeciw poznaniu. Nie chcę i nie chcę chcieć. Lubię książki papierowe - z tłoczoną okładką, ze zdjęciem mojego dziadka jako zakładką, z przyjemnością patrzenia na nie stojące na półce kiedy zasypiam i kiedy się budzę. Żaden elektroniczny gadżet mi tego nie da.

    OdpowiedzUsuń