niedziela, 5 stycznia 2014

Z literatury australijskiej:''Lecimy w kulki'' Lily Brett

Książka na błękitnej półce wystała się zapomniana spory kawał czasu. Niestety, notka, iż to błyskotliwa, pełna humoru, ciepła opowieść obyczajowa nie przemówiła do mnie.
Lektura mnie wynudziła do granic możliwości, nic się nie dzieje a jak się dzieje to jakoś tak zwyczajnie, ktoś poszedł, wrócił, zrobił, zamówił, odebrał telefon. Ruth to kobieta w średnim wieku, mieszkanka Nowego Jorku, lubi swoją pracę w redakcji, obok kręci się jej upierdliwy ojciec, przyjeżdżają do niego koleżanki i go podrywają, córka się martwi i tak snuje się ta opowieść bez końca.. a na dowidzenia przepis na kulki z mięsem. Oj nie dla mnie takie powieści. Nuda straszna. Potworna! No i  tytuł. W oryginale ''You gotta have balls'' po polsku jakiś koszmarek tłumaczeniowy..

3 komentarze:

  1. Trochę strach do Ciebie wchodzić, tyle smakowitych lektur polecasz, wiesz? ;) Przynajmniej tę mogę sobie darować. Natomiast felietony Barbary Bursztynowicz - zakupione i przeczytane, "Taft" również zamówiony, a "Zielony namiot" oraz "Dziecko sniegu" wpsiane na listę 'koniecznie przeczytać'. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka króciutka recenzja, a mówi wszystko, to co najważniejsze :D
    Do książki jakoś mnie nie ciągnie:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mialam okazje przeczytac inna ksiazke Lily Brett, ktorej niestety nie wydano po polsku - tytul oryginalu to "Too Many Men". Mozna powiedziec, ze ksiazka "Lecimy w kulki" to pewnego rodzaju prequel, bo owe "kolezanki" ktore przylatuja do Edka, pojawiaja sie wlasnie w "Too many men", ktora opisuje podroz Ruth i Edka do Polski. Tak wlasnie, to jest dosc ciekawe, bo Edek spedzil pare lat w lodzkim getcie i przezyl pobyt w Auschwitz. Wraca z Ruth (za jej namowa) do Polski, szukac sladow rodzinnych. I bardzo mnie ksiazka Lily Brett poruszyla / zdenerwowala - z jednej strony historia sobie fajnie plynela, czytalo sie niezle, ale z drugiej strony, tak antypolskiej ksiazki nie czytalam bardzo dawno... Zastanawialam sie caly czas, czy autorka byla kiedykolwiek w Polsce? Do tego okrutnie denerwujacy bohaterowie... Niby powinnam ja byla odlozyc, ale... chcialo sie czytac dalej... Ta kontynuacje tez mam w domu, czeka na lepszy czas, ale z pewnoscia przeczytam, zeby miec obraz calosci ;) Co do prequelu - z uwagi na tematyke nie sadze, zeby zostala wydana po polsku, ale moze ciekawie taki punkt widzenia tez poznac...
    Pozdrawiam,Agnieszka

    OdpowiedzUsuń