czwartek, 23 stycznia 2014

Joanna Bator: ''Piaskowa Góra''

W Polsce pokutuje jeszcze taka tendencja, że pisarz to wieszcz, jest nad ludem, więc ci nagradzani, uznani, często są niedostępni dla zwykłego czytelnika bo prezentują prozę bardzo trudną albo zbyt ambitnie skonstruowanych bohaterów, tak, że większość ludzi się do nich nie podłączy, nie poczuje ich a na lekturę weekendową jest to zbyt trudne. Ja się z tym zgadzam, sama zawsze mam dylemat, czy dana powieść we mnie wejdzie, czy znów będzie to tak ambitne, ale wcale nie całkowicie przyjemne. Literatura światowa to zupełnie coś innego.  Jest wiele, wiele powieści, które są wyjątkowe, obsypane nagrodami a jednocześnie dla wszystkich.
No i proszę! Oto moje prywatne odkrycie, Joanna Bator! Pisze genialnie, to mało powiedziane, język elastyczny, barwny,rzęsisty, na dodatek ciekawie jest cały czas, bohaterowie maja serce i duszę i człowiek chce przewracać dalej kartki, w tej powieści jest wszystko co świetna powieść powinna mieć. A wisienka na torcie taka, że powieść ta jest niezwykle świeża. Bez żadnych typowych polskich literackich naleciałości.
Ogromnie zaintrygowana przeniosłam się do Wałbrzycha. Blokowisko, historia przesiedleńców, opowieść o młodych ludziach w czasach PRL-u. Rzeczywistość tamtych lat jest tak fantastycznie i szeroko opisana, że własciwie czułam się, że tam jestem. Mentalność ludzi, zwyczaje, sposoby na radzenie sobie.Trzy pokolenie kobiet, ich troski, frustracje, zmartwienia. Zwyczajne życie i jego cała ponura strona. To wszystko wciąga i czuje się w sobie. Ta powieść to swojego rodzaju arcydzieło, genialnie dopracowana i skonstruowana. Od razu zamówiłam dwie następne książki. Wspaniała pisarka i czuje, że jeszcze namiesza, również za granicami naszego kraju.

9 komentarzy:

  1. Zainteresowałaś mnie tą recenzją. Z pewnością będę się rozglądać za tą książką, coś czuję, że mi się spodoba

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie zachęcasz.
    Jakoś nie ciągnie mnie do książek Pani Bator po części recenzji do "Ciemno, prawie noc", ale nie mówię nie innym jej pozycjom.

    OdpowiedzUsuń
  3. Joannę Bator zwyczajnie ubóstwiam, szczególnie za język i bohaterów. Z każdą książką lepsza!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio pisze się dużo w Internecie na temat tej autorki. Zapisuję na listę "do przeczytania".

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tak mało czasu, a chętnie przeczytałabym tę książkę. Wspaniała recenzja! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja już chciałam skreślić tę panią za WIELKĄ reklamę w centrum Warszawy. Wiem, wiem - nagroda Nike, ale Masłowska i Tokarczuk też są jej laureatkami, a jakoś mi nie leżą. No ale, skoro ciebie zachwyciło jej pióro, to jeszcze się zastanowię... :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam (jeszcze przed tym całym szumem medialnym) i byłam zachwycona! Natychmiast sięgnęłam po "Chmurdalię", a teraz zaczytuję się w "Ciemno, prawie noc". Tak jak piszesz - język, jakim się pani Bator posługuje, jest niesamowity. Uwielbiam i na pewno będę sięgać po kolejne powieści tej pani.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszyscy polecają więc warto poznać jej prozę :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń