czwartek, 31 października 2013

''Tetetka. Wspomnienia o Teresie Tuszyńskiej'' Mirosław Janusz Nowik

Cieszy mnie sam fakt, że ktoś postanowił oddać hołd aktorce- totalnie zapomnianej przez lata, pozostawionej sobie samej, wielu ludzi z branży filmowej nie wiedziało nawet, że odeszła..
Najbardziej zapomniana aktorka polska. Jak potwornie smutno to brzmi..
Obok talentu, miała to, co aktorki ze złotej ery Hollywood- wyjątkową, wręcz boską urodę. Takiej twarzy się nie zapomina i coś w tym jest, bo choć nie widziałam filmów z Teresą Tuszyńską, jakimś dziwnym trafem kojarzę tę twarz!
Chyba dlatego tak lubię filmy stare amerykańskie. Nieprzeciętna uroda plus talent- kto na to nie chce patrzyć?
Ze wspomnień i opowieści jawi się nam Teresa Tuszyńska jako skromna osoba, nie zabiegająca o role, serdeczna, miła ze skłonnością do całonocnych imprez. Miała ''to coś'' czego nie da się wyuczyć w żadnej szkole aktorskiej- naturalność i wyczucie kamery. Naprawdę nie chce się wierzyć, że umarła w samotności, w szponach choroby alkoholowej, która niszczyła ją stopniowo przez większość życia. Dziś się to w głowie nie mieści..Kiedyś picie było modne, każdy pił, więc jestem w stanie jakoś zrozumieć, że nie wyszło jej na pomoc wielu ludzi, te czasy PRLu były naprawdę inne. Smutny ten jej los, okropnie, i zmarnowany talent i potencjał dla polskiej kinomatografi.. aż serce się kraje na samą myśl jakby można było wykorzystać taki dar..
Bardzo chcę obejrzeć jej kreację koło Zbigniewa Cybulskiego w filmie: ''Do widzenia, do jutro''. Jestem bardzo ciekawa.

środa, 30 października 2013

''Nie moje życie'' Emmanuel Carrere

Jeśli brakuje ci obecnie dystansu, pluskasz sie w swoich żalach a świat skurczył się do rozmiarów widzenia własnych problemów, które urastają do rangi większej niż sam świat- sięgnij po tę książkę. Mocna, do bólu przejmująco szczerze opowiedziana historia o tym jak dojrzewa mężczyzna. Nie ma tu przed i po, bohater ilustruje nam kilka zdarzeń, których był świadkiem w dość krótkim czasie. Piekielnie ciekawie to opowiada. Tak od trzewi, prosto z mostu, bez owijania, jakby mówił w twarz najbliższemu kumplowi przy trzecim piwie.
Kilka różnych ludzi, obok których przypadkiem był nasz bohater. Kilka rodzajów miłości, wypadków, zdarzeń..to wystarczy by mężczyzna zreflektował siebie, swoje postawy, myśli..i własny związek. Piękna opowieść o ludziach, którzy zmieniają nasze własne życie nawet o tym nie wiedząc. Wakacje w Tajlandii w czasie, gdy uderzyło Tsunami i parę innych  dramatycznych wydarzeń..
Trudno nie pochylić się nad tą powieścią i nie puścić się wodzy refleksji. Tak to już jest..sa ludzie, którzy potrafią być szczęśliwi i tacy, którzy nie mają pojęcia jak nimi być więc kalkulują myśląc, że mają wszystko pod kontrolą podpierając to cynizmem..niby są a ich nie ma. Takim człowiekiem był nasz bohater..piekna opowieść jak z Piotrusia Pana wyrósł dojrzały mężczyzna. Bo czasem życie uczy. Mocno, ale sukcesywnie. Piękna książka. Coś po niej zostaje.

''Muzeum ciszy'' Yoko Ogawa

Proza Yoko Ogawy charakteryzuje się wyjątkowym klimatem. Jej książki zawsze wytwarzają specyficzny klimat, troszkę tak, jakby opowieść snuła sie pośród ciszy ścian, a jedyne światło to nocna lampka. Powieść ciekawa, choć nie jest przebojowa ani nie wybucha zwrotami akcji. Bardzo mi się podobała również dlatego, że jest swego rodzaju bardzo oryginalna. Cała opowieść owiana jest tajemniczą aurą, od pierwszej strony.
Do małego miasteczka przyjeżdża bezimienny mężczyzna. Powodem jest praca- zlecenie stworzenia muzeum przez starą, zgiętą w pół staruszkę. Dziwny dom, młoda dziewczyna...i wyjątkowo oryginalne kolekcjonowanie eksponatów do muzeum- maja to być charakterystyczne pamiątki po ludziach, którzy umierają w miasteczku... Tymczasem nagle giną młode kobiety w miasteczku..
Śmierć, życie, cisza, sens ludzkiego losu. Nic w tej książce nie jest zwyczajne. To powieść o przemijaniu i kulcie przeszłości. Dziwna a jednocześnie intrygująca książka.

piątek, 25 października 2013

* * *

Prostokątne potworki wzywają mnie. Jest ich cztery na piętrze.
Dawno już sobie obiecałam, że poukładam, poselekcjonuje wszystkie ''skarby'' a mówiąc wprost- pierdoły. Czyli schowki długie w ścianach. Kartony, pudełka a w nich cuda wianki, czyli pięcioletnia zbieranina z życia w domu. Poza tym inne sprawy- odświeżam sypialnię. Układam dalej swoje drzewo genalogiczne na ścianie nad schodami. I pare innych projektów domowych na jesień i krótkie dni, które są bardzo pracochłonne przy posiadaniu małego chłopczyka z niewyczerpalnymi bateriami energii. W miedzyczasie wróciłam do jogi i odkryłam, że mam małego Jogina w domu;)
 Za mną weekend  z mężem w Polsce na weselu, tak się cieszę, że powdychałam zapach polskiej jesieni..i te dywany liści- bezcenne. Po miejszych i wiekszych radościach- teraz nadchodzi najbardziej zapracowany czas w pracy męża, więc listopad i połowe grudnia będę miała wszystko na swoich barkach z działu ''dom''. Narazie głowy nie mam do pisania, choć są dwie książki, które szalenie chciałabym wam polecić, ale co siadam, to ciemno w głowie.
Ale się przejaśni. W swoim czasie.
Tymczasem idzie do mnie kolejna paczka zamówiona na merlinie z książkami. Może jak powącham, wena do notek wróci;)


A to moje dziecie w błękitnej biblioteczce...bardzo zajęty. Zawsze:)

 
 


środa, 23 października 2013

'' Dama Pik '' Anita Werner

Osobiście nie cierpię takiego pomysłu na okładkę. Kobieta piękna i miło się patrzy ale sam zamysł- nuda. Na szczęście treść wręcz odwrotnie-interesujące rozmowy z kobietami, które w danym kraju są uznane, zmieniły historię, miały wpływ większy czy miejszy na społeczne przemiany na świecie. Wszystkie bohaterki książki łączy odwaga, siła i świadome wykorzystywanie tych cech. Co lepsze, bardzo mi się podoba jak pani Anita Werner portretuje bohaterki, nie sposób nie zauważyć jej celnej wnikliwości, puent- bardzo dobre. Miłe zaskoczenie, bo jakoś pani Anita Werner nigdy nie było moją ulubioną dziennikarką poza tym uważam, że ma bardzo niedzwięczny, o nieładnej barwie głos. Ale tym razem mam same pozytywne wrażenia. Sposób, w jaki przedstawiła sylwetki dziesięciu ciekawych i nietuzinkowych kobiet- brawo. Interesująca książka.

poniedziałek, 14 października 2013

''Podróże małe i duże, czyli jak zostaliśmy światowcami'' Wojciech Mann, Krzysztof Materna

Pamiętam wielką popularność tego duetu, program, dowcipy, miałam chyba dwanaście lat. Książka dość ciekawa, choć zachwyt mnie nie ogarnął. Oczywiście dobrze napisana, wspomnienia wielu podróży przy okazji pracy, taki powrót do atmosfery innych lat. Kiedyś jak sie podróżowało, to i handlowało itp, itd. Troszkę za dużo było moim zdaniem powielania tego samego wywodu, że nie mieli pieniędzy. Za każdym razem było to osią kolejnej opowieści. W każdym razie sympatyczne historie, choć jakoś nie powaliło mnie z nóg. Nie wiem, może nie czuję zwyczajnie tych klimatów lat osiemdziesiątych i początków dziewięćdziesiątych..byłam małą dziewczynką, życie dorosłych nie absorbowało mnie. Jakoś w tej lekturze nie umiałam się w to wczuć. Książka może być ciekawa dla ludzie, którzy w chodzili w dorosłość w latach dziewięćdziesiatych.

''Bajm. Płynie w nas gorąca krew'' Ewa Tutka

Polska niezaprzeczalnie kocha zespół Bajm. Świadczy o tym chociażby ilość koncertów, grają od lat, cały czas. Nowe płyty, niezapomniane przeboje- jest ich mnóstwo. Zawsze lubiłam ten zespół, klasa sama w sobie, wiele dekad sukcesów, pięknych piosenek. W ostatnich latach trochę mnie denerwowało, że każdy sylwester w tv to zawsze Bajm, jakby przesyt, ale jak tak pomyśleć głębiej chyba się nie dziwię, że ludzie chcą chodzić na koncerty i słuchać głównie tych samych piosenek- myślę, że w takim rozrywkowym popie- brakuje obecnie naprawdę świetnych, dobrych piosenek a jak są to jest ich mało.. Książka jest obszernego formaty, duża, wysoka! Jest to piękna niespodzianka dla fanów, historia zespołu, mnóstwo zdjęć oraz historie powstania największych hitów. To taka podróż w czasie poprzez wszystkie lata zespołu. Świetna pozycja na prezent gwiazdkowy czy urodzinowy.

czwartek, 10 października 2013

Mam ochotę stanąć na środku ulicy i rozdawać tę powieść każdemu, kto mnie będzie mijać..rewelacyjna książka ''Zanim się pojawiłeś'' Jojo Moyes

Trzeci dzień myślę o tej powieści. Jadę samochodem do sklepu i myślę o tych bohaterach. Przebieram dziecko i rozmyślam o tej historii miłosnej. Emocje ogromne. Nie pamiętam kiedy tak płakałam jak bóbr przy lekturze i kiedy rżałam jak koń ze śmiechu na kilku scenach. Kiedy czytałam tę książkę, byłam myślami przy Will'u i Lou. Myślałam z nimi, funkcjonowałam z nimi..
Przepiękna powieść. Śmiech przez łzy, życiowe kolory miłości, decyzji, wyborów, głęboko poruszająca opowieść i taka ludzka, prawdziwa, że zostawia w człowieku ogromny ślad.
Jestem paskudnie wymagająca do literatury kobiecej, tak zwanej lekkiej i przyjemnej. Musi być w niej wszystko. I to jest taka powieść. O dwóch ludziach, którzy nie powinni się spotkać, ale z różnych powodów tak się właśnie stało i odmieniło to czyjś los. Rodzi się uczucie, które nie powinno mieć racji bytu w dzisiejszym świecie. Wiarygodność bohaterów jest porażająca, tak jak poprowadzona historia przez samą pisarkę. Świetne dialogi. Streszczanie tej powieści wydaje mi się całkowicie bez sensu jak i pisanie w skrócie o czym opowiada ta powieść bo jest to kompletnie nieadekwatne do tego, co się dzieje, gdy cżłowiek pochłanie kartki i jakiego kalibru są to emocje..Poprostu trzeba usiąść, zacząć czytać a nim człowiek się zorientuje, znika w tej historii. Polecam gorąco. Nie przegapcie tej powieści!!!!!
Czy ci bohaterzy wyjdą z mojej głowy?
Nigdy nie zapomnę tej książki. Wiem to.
Jest miłość, której nie można pozwolić rozkwitnąć, ale może zmienić czyjeś życie w dobrym tego słowa znaczeniu...
Czytajcie!

wtorek, 8 października 2013

'' Duśka. Opowieść o Darii Trafankowskiej'' Hanna Karolak

Niesamowicie ciepła, przepiękna i wzruszająca opowieść o znanej aktorce. Nie jest to biografia. To portret utkany z wielu anegdot, wspomnień i sytuacji życiowych.Czyta się na jednym oddechu, z ogromną przyjemnością. Dzięki formie książki, ma się wrażenie, że jest człowiek blisko bohaterki i jej życia. Czuć, że autorka stworzyła tę książkę z potrzeby serca. Daria z tych anegdot jawi się jako niesłychanie otwarta kobieta o wielkim sercu, pełna wiary w ludzi, bardzo pozytywna i wesoła. Nigdy nie zabiegała o role, troszkę naiwna i nieasertywna, była przede wszystkim nietuzinowym, pieknym człowiekiem, którym dzielił się wszystkim tym co miał, swoją energią i śpieszył pomagać ludziom. Cudownie ciepła opowieść. Takich ludzi się nie zapomina i warto o nich czytać.

'' Katharine Hepburn '' Charlotte Chandler

Kocham stare kino Hollywood, tamten klimat, dialogi, filmy, stroje..nigdy nie wiedziałam nic na temat Katharine Hepburn, więc z ciekawością poczas lata sięgnęłam po tę biografię. Dwanaście nominacji w kategorii najlepszej aktorki pierwszoplanowej, cztery zdobyte oskary. Niezwykle utalentowana aktorka była też osobą bardzo pewną siebie, stanowczą, wiedziała doskonale czego chce. Podczas rozmów nagrywanych na taśmy magnetofonowe, opowiedziała o swoim życiu, dramacie, który odbił się na całym jej życiu- samobójstwo brata,sukcesach w pracy i miłości. Książka w moim odczucie solidnie i dobrze przygotowana i przemyślana.

'' Zdobywam zamek '' Dodie Smith

Klasyka literatury angielskiej. Mnóstwo z was sięgnęło po tę lekturę, więc rozpisywać się nie będę. Jeśli ktoś w dzieciństwie kochał książki Lucy Montgomery, ta lektura jest cudownym powrotem do tamtych lat. Poraz pierwszy przetłumaczona na język polski!
 Niesłychanie klimatyczna opowieść, świetnie przetłumaczona- oddaje ducha epoki i czasu. Wszystko mi się w tej powieści podobało. Nie mogę powiedzieć, że jestem pod olbrzymim wrażeniem, bo to raczej emocje sentymentalne, wiadomo, teraz fascynują człowieka inne rzeczy.
Bardzo przypadły mi do gustu opisy zamku, w którym mieszka młodziutka Cassandra ze swoją rodziną, lubię takie szczegóły jak korpus manekina, któremu się zwierzała. Powieść o rodzinie z punktu widzenia siedemnastolatki, każdy członek rodziny jest ciekawy i budzi sympatię, dylematy życiowe, bieda, poszukiwanie sensu, wszystko to w takim okiem pannicy ze starej epoki. Bardzo dobra książka.

poniedziałek, 7 października 2013

''Cała prawda o..'' Ilona Felicjańska

Ilonie Felicjańskiej przyznano europejską nagrodę za działalność charytatywną. Przez lata pomogła bardzo wielu ludziom co zostało dostrzeżone poza Polską. Niestety, nikt o tym nie napisał, bo tydzień pózniej był ten feralny wypadek samochodowy po alkoholu. Wyrok padł: pijaczka! Lincz medialny zniszczył wszystko, co było przed. Nic się nie liczyło, tylko to, że pije. W świetle tej sprawy jest mi tej kobiety zwyczajnie szkoda, bo ten incydent pokazuje dobitnie, jak jeden błąd może zniszczyć wszystko jak również nasze społeczeństwo postrzega alkoholizm u kobiet: facet może, kobieta nie.
Podziwiam odwagę tej kobiety, choć jest ona troszkę, moim zdaniem, na granicy desperacji. Pani Ilona publicznie opowiedziała o nałogu, był taki moment, że miała naprawdę możliwość przyczynienia się do świadomości społeczeństwa o piciu kobiet, które, jak twierdzi wygląda zupełnie inaczej niż picie mężczyzn. Jako pierwsza miała odwagę o tym mówić. Tylko, że  szybko nastąpiła fala dziwnych wywiadów, zasyp sesji zdjeciowych, pokazywania się...co odebrało jej wiarygodność.
Książka o dziwo mnie zaskoczyła, nie wiem, ale była modelka wydaje mi się dobrym, szczerym człowiekiem. Z bagażem trudnego dzieciństwa, problemów emocjonalnych, nie udaje, że nie ma ogromnej słabości do świata kamer. Chce być kochana i podziwiana, chce działać, coś robić. Kręci ją sława. Igra z ogniem, bo media to nie są przyjaciele. Pytana o rózne decyzje, mówi szczerze, że to dla pieniędzy, chwyta się wszystkiego, bo musi zarabiać. Ma dzieci, długi i walczy z nałogiem. Walczy cały czas. Tak jak potrafi. Może nie o wszystkim powinna mówić w tym wywiadzie, ale powiem wam, że książka w ogóle nie wydała mi się niesamczna czy cieńka.
Za szczerość płaci pan Ilona olbrzymią cenę. Za błędy również. Jest w tej kobiecie jakiś ogromny duch walki, wielka odwaga, desperacja, głód miłości i naiwność dziecka.

'' Ryszard i Kobiety '' Ryszard Kalisz

Książka umiliła mi jedno letnie popołudnie. Nie oglądam telewizji za często , a w wakacje to już w ogóle, literatura faktu zastępuje mi wtedy takie atrakcje. Nie zawsze, raczej okresowo tak jest, ja nadal notkuje o lekturach wakacyjnych...
To nie jest biografia o życiu polityka czy jego wspomnienia- a wielka szkoda. Nie byłam rozczarowana bo wiedziałam, że to ot impresje, zbior przemyśli, opini na temat roli kobiety we współczesnym świecie, w polityce, w społeczeństwie. Jest i sprawa in vitro, aborcji, aktualne wydarzenia np dotyczące Katarzyny W, o przyjazniach z kobietami itp itd.
Ryszard Kalisz jest bardzo popularnym politykiem, co warte podkreślenia- szczególnie wsród młodych ludzi. Szkoda jednak, że to nie jego biografia, mam wrażenie, że to bardzo interesujący człowiek choć długo w ogóle go nie znałam i nie kojarzyłam, co przyznaje szczerze.

piątek, 4 października 2013

'' Diana. Moja historia'' Andrew Morton


Życie...Kiedy jesteś jak młody ptak, masz dziewiętnaście lat i wszystko przed tobą, młoda Diana wleciała do złotej, szczelnie zamknietej klatki. Z racji wieku, człowiek wtedy nie ma wielkich oczekiwań, żyje chwila, do zakochania potrzeba tak niewiele.. A klatka choć piękna, pełna przywilejów, blichtu i możliwosci spotykania niesamowitych ludzi- jest też zimna, samotna, bez wsparcia choć jednej dobrej duszy i pozbawiona milości. Tak żyła przez wiele lat. Skąd czerpała siłę, nie wiem, bo dzieciństwo miała równie paskudne i zimne.

Przez wiele lat ukazywało się masę publikacji na temat tej wyjątkowej kobiety. Nigdy nic nie czytałam i chyba dobrze bo jak już po coś sięgnąć to po najbliższe prawdy zródło- z prostego powodu- sama Diana współpracowała przy tworzeniu tej książki, nagrywała na kasety swoje wspomnienia, przemyślenia i refleksje. W tajemnicy. Nie jest to bez znaczenia, bo przez wiele lat nigdy nie miała prawa nic sprostować, nie mogła być sobą do końca, musiała żyć w klauzurach, układach królewskich i dyplomatycznie milczeć. Wyobrażacie to sobie? To, co opowiada w rozmowie z Andrew Morton'em jest potwornie przygnębiające, czyta się z ogromną ciekawością, strasznie chciałam zrozumieć tę kobietę i to o czym mówi i ma to dla mnie sens i jest logiczne.

Podczas lektury towarzyszył mi ciągle smutek. Słoneczny promyk to myśl co było potem.. to odrodzenie Diany, jak po tylu latach życia w małżeństwie z ''tą trzecią'', po bulimi, depresjach, próbach samobójstwach..odradza się jak feniks z popiołu. I ciągle pod ostrzałem mediów. Praca nad sobą, działalność charytatywna, podróże, wizerunek. Szkoda, że ten ostatni okres jej życia był tak krótki..choć niesamowicie intensywny. Zmieniała świat. Mam wrażenie, że to miała być tylko rozgrzewka, dopiero się rozkręcała i wszystko niestety przerwał tragiczny wypadek samochodowy w Paryżu.

Jeśli już czytać coś o Dianie, to właśnię tę książkę. Ta lektura urochomiła lawinę zmian. Skostniała od swoich reguł angielska monarchia nie jest już tą samą instytucją. Niesamowite jak świat poszedł do przodu, o tę refleksję też nie trudno po lekturze tej książki. Syn William w jakiś sposób idzie drogą swojej matki. Pokazał z żoną synka, zwyczajnie ubrany, sam wsiadł do auta i zawiósł swoją nową rodzinkę do domu. Za czasow jego ojca bylo to nie do pomyslenia(monarchia była ponad ludem).
To Diana uchyliła drzwi zamku, zapoczątkowała zmiany pokazując że jest inna bo zwyczajna. Choć szamotała się sama z sobą przez lata, okazało się że miała w sobie nieprzeciętną siłę rażenia. Jako pierwsza wyszła do ludzi i za to ją pokochano.
I na zawsze będzie już królową ludzkich serc.
Książkę gorąco polecam.


'' Kłębek '' Aleksandra Suska

Nagle zerwać z przeszłością, odciąć się od całego dotychczasowego życia i zacząć wszystko od nowa. Takiego wyboru dokonuje główna bohaterka książki. Wychodzi z domu zapominając o butach, wsiada w pociąg. Ucieka od wspomnień. Kogo spotka na swojej drodze? Gdzie się zatrzym? Wróci?
Powieść jest debiutem Aleksandry Suski, moim zdaniem całkiem udanym, choć książka jest troszkę nietypowa i specyficzna. Szkoda, że opowieść nie jest przynajmniej w minimalnym stopniu przebojowa, bardziej chwytająca za serce. Owszem, wciąga, ale i momentami nudzi. Chce się poznać odpowiedzi na pewne pytania ale ich nie ma. W każdym razie książka całkiem dobra, wcale nie prosta ze względu na formę. Może być.

czwartek, 3 października 2013

'' Kiedy spadłam z nieba'' Juliane Koepcke

Po czterdziestu latach, jako dojrzała kobieta, Juliane postanawia opowiedzieć swoją prawdziwą, absolutnie szokującą historię.. Jako jedyna przeżyła katastrofę samolotu w Peru. Była dziewczynką. Tego feralnego dnia nie tylko straciła matkę, ale i swoje dzieciństwo. Przeżyć w dżungli..jak to możliwe? Dzięki temu, że Juliane mieszkała wcześniej dwa lata na placówce badawczej z rodzicami w dżungli, miała wiedzę, która umożliwiła jej przetrwanie kilka dni i walczyć o swoje życie.
Bardzo ciekawa książka, ujęła mnie sama bohaterka- logiczna, klarowna, precyzyjna, skromna. Opowiada o ciekawym życiu rodziców i swoim krótkim dzieciństwie, o naturze i dżungli, o sytuacji w Peru w tamtych latach i walce ojca o odszukanie i upewnienie się, że to ciało matki. Z ciekawością przeczytałam jak tłumaczy przeżycie samej katastrofy. Czysta fizyka, trudno uwierzyć, ale zdarza się. Oderwany jeden rząd, prawo fizyki..wiatr..spadała jak wirujący liść, stąd zmiejszyło to siłę upadku. A potem szukać pomocy przedzierając się przez dżunglę...wszystkie te opisy, krok po kroku robią naprawdę wrażenie..
Bardzo ciekawa, porszająca książka.

''Twój głos w mojej głowie'' Emma Forrest

Powieść nie jest fikcją literacką, wszystko co w niej jest, przeżyła sama autorka. Cała gama emocjonalnych problemów, z jakimi może borykać się człowiek: toksyczne związki jeden po drugim, samookaleczenie, zaburzenia jedzeniowe..czyli jedna wielka linia pochyła i pewnego dnia główna bohaterka trafia do psychiatry bo z życiem już nie potrafi sobie poradzić. Powieść inna, można rzec specyficzna, na pewno ma swój dość oryginalny klimat. Mi osobiście trudno ją ocenić, nie przypadła do gustu, nie poruszyła, nawet mnie drażniło takie skupienie się na samym sobie. Nie wiem, może to okres w jakim jestem, mam małe dziecko, któremu pokazuje świat i które mnie zmienia i wraz z nim ewoluje moje człowieczeństwo. Więc egoizm i myślenie ''ja ja ja'' oraz roztrząsanie własnych dylematów po siedem godzin przez młode kobiety w wielkich miastach- jakoś jest mi obce totalnie, nie mogę się skupić ani wczuć ani zainteresować. Poza tym swoje zrobił też styl pisania, również nie poczułam.
 Czytałam różne recenzje, jedni są zachwyceni, inni nie. Ja należe do tych drugich.

środa, 2 października 2013

''Obywatel i Małgorzata'' Małgorzata Potocka, Krystyna Pytlakowska

Szczerze? Jestem lekko zniesmaczona po lekturze. Kłębią się we mnie emocje, ale wcale nie pozytywne. Małe oburzenie.
W zalewie sieczki muzycznej, staram się sięgać po nieznaną mi polską klasykę. Nigdy nie słuchałam Republiki, nie były to czasy mojej młodości, bo w latach osiemdziesiątych się urodziłam. Tak samo nie znam twórczości pani Potockiej a stosunek do niej mam obojętny. Myślałam, że owa książka będzie dobrym wstępem do przybliżenia mi wybitnego artysty jakim był Grzegorz Ciechowski. Czytam w opisie ''powstał niezwykły portret muzyka''. Albo czytać nie umiem, albo śnię. A jeśli to niezwykły portret ikony lat osiemdziesiątych, to ja jestem zakonnicą. Bo dla mnie to spowiedz i przemyślenia pani Potockiej głównie o niej samej i o jej wielkiej, trudno nie zauważyć, że również toksycznej miłości.

A więc poświęciła dziesięć lat swojego życia zespołowi i ukochanemu, spychając siebie na dalszy plan i zaniedbując karierę aktorską. Potem siedem lat dochodziła do siebie, szalała i wywalała jego rzeczy i nawet mamy dokładnie napisane co, gdyż powstały legendy na tem temat. Był to laptop, który rzuciła do Wisły( naprawdę, niesamowicie ważna informacja dla ludzi, którzy kupią książkę;) Acha, i jeszcze, że może by zrozumiała gdyby odszedł od niej do słynnej modelki, ale do pomocy domowej? No i mamy o szalonym życiu i seksie, i w ogóle pani Potocka jest w tej książce pępkiem świata. Ciekawe, czy przeszło przez głowę tej pani myśl, czy Grzegorz Ciechowski chciałby takiej książki? Może warto to było przemyśleć z poczucia szacunku do niego i dzieci i jego pamięci. Bo chyba liczy się to, by przetrwała pamięć jego muzyki, prawda?
Tyle ode mnie w związku ze streszczeniem. Nie wiem po co to i na co wywlekanie własnych słabości w brzydkich odsłonach i rozmowa o walce dwóch kobiet o jednego mężczyznę.

Moim zdaniem ta książka nie była przemyślana, nie rozumiem jaki jest jej cel. Minęło wiele lat, myślałam, że będzie to pamieć o muzyku i jego twórczości. Niestety, pani Potocka nadal wywleka kurz i brud dawnych spraw, choć były już wywiady na ten temat. Nadal nie spoczeła w tym temacie. I jest niemiłosiernie nielogiczna. Bo był wyjazd do Indii i znalazła spokój i dystans. Gdyby się tak stało, moim zdaniem, nie doszło by do wydania książki w takiej formie jak wyszła.
Nie lepsza byłaby biografia samego Grzegorza Ciechowskiego, jego muzycznych dokonań, opisów piosenek itp itd? Pierwsza część to wywiad z panią Potocką, druga część jest jeszcze gorsza- pamiętnik tej pani, krótkie zapiski co robiła, gdzie była. Drugiej części też nie rozumiem. No nie wiem, czy te zapiski po pieć zdań pod datą były tak ważne by je publikować..w stylu:'' poszłam, podwiozłam, wróciłam''
 Nie pastwiłabym się, gdyby na okładce książki była stojąca na wprost pani Potocka a z boku pan Grzegorz, odwrotnie niż jest. I gdyby tytuł był bardziej o pani Potockie oraz reklama książki bardziej prawdziwa. Wtedy bym zrozumiała może cel tej książki. A tak jest to dla mnie nie tylko zbyteczne ale zwykłe okłamywanie czytelnika.

 I tak sobie akurat myślę jaką drogą poszła córka wybitnej Agnieszki Osieckiej..mogłaby z powodzeniem wydać książkę typu ''być córką Osieckiej''..a poszła drogą szacunku- dba o dorobek matki w niesamowity sposób, wychodzą od lat przepiękne książki.
''Obywatel i Małgorzata''- w tej książce muzyk  jest tylko tłem. Myślę, że na to kompletnie nie załuguje.

wtorek, 1 października 2013

''Beyonce.Crazy in Love.Biografia'' Daryl Easlea

Dla mnie była to książka z tych, po które sięga się, gdy w czasie wakacji nie oglądasz telewizora, jesteś prawie caly czas na dworze z dzieckiem- idealna zatem rozrywka na wieczór, kiedy o dwudziestej leżałam już padnięta w łóżku i głowa funkcjonowała na zwolnionych obrotach.. Z zainteresowaniem przeczytałam o genialnej Beyonce. Trochę za wcześnie moim zdaniem na biografię w jej przypadku, bo myślę, że namiesza jeszcze kilka dekad jak nic- piekielnie zdolna, wszechstronna, piękna kobieta i bardzo pracowita, od niedawna jak każdy wie również matka. Zastanawiam się ile ją kosztuje ten tryb życia i poziom stresu. Wydaje mi się bardzo wrażliwą osobą i jak każdy ma swoje problemy i gorsze momenty. Uwielbiam w niej optymizm, bije od niej, z jej uśmiechu, ma dobrą energię. Wydaje mi się też bardzo silną osobą i niezwykle kreatywną. Miła rozrywka po aktywnym dniu. Ale zdecydownie bardziej podobał mi się dokument, który sama Beyonce nakręciła o sobie.

''Kartki z pamiętnika młodej mężatki'' Magdalena Samozwaniec

 Następna książka przeczytana podczas wakacji. Tym razem o przewrocie majowym z 1926 roku..w kompletnie innej osłonie. Historia ujęta z perspektywy hotelowego okna. Młoda mężatka przyjeżdża do Warszawy. Mimi bardzo długo nie była w stolicy. Wiele rzeczy wprawia ją w stan zdumienia, spisuje swoje myśli, refleksje i wydarzenia, których jest świadkiem z hotelu. Wszystko to na wesoło, dowcipnie, lekko. Bonusem książki sa zdjęcia z przewrotu zamieszczone chronologicznie.
 Nie wiem czemu, ale ta krótka książka jakoś nie zostawiła we mnie śladu. Lubię takie klimaty, ale chyba w zbyt krótkiej formie to wszystko zostało zawarte by się wczuć i przeżywać. Jakoś tak bez zachwytu z mojej strony.