poniedziałek, 30 września 2013

''Cień z Ashland'' Terence M.Green

Książka niepoznorna ale zaskakująca. Bo mamy tutaj troszkę obyczajówki, romansu i kryminału w jednym tu mamy. Śmierć matki jest punktem zwrotnym w życiu czterdziestoletniego Leo. Postanawia odszukać wuja, brata jego matki, który przepadł bez śladu w 1934 roku.
 Wyprawa z Kanady do Ameryki obfituje w ciekawe wydarzenia. Poza tym nagle przychodzą listy pisane pół wieku wcześniej od wuja.. Przenosimy się więc do Ameryki lat trzydziestych. Wielki kryzys, mała mieścinka i ludzkie dzieje i sekrety.
Powieść z jednej strony prosta, bardzo lekko i szybko się czyta- z drugiej strony intryguje, wciąga i z pewnością ma niezwykły klimat. Fascynacja losami wuja, spotkanie na swojej drodze miłości..naprawdę ciekawa, choć krótka lektura. Podobała mi się.

niedziela, 29 września 2013

''W Paryżu dzieci nie grymasza'' Pamela Druckerman

Kiedy zostałam mamą, zdecydowanie nie poszłam w kierunku ''wiem wszystko najlepiej, nie potrzebuje rad, ja wszystko sama''. Całe szczescie;) Lubiłam pytać, zasięgnac rady ale ostateczną decyzję podejmowałam zawsze ja. Dziecko trzeba wychowywać mądrze od pierwszych dni, to jakoś jasne dla mnie było, że musimy współgrać, że obu nam musi być dobrze bo jesteśmy połączonym ogniwem. Książka jest bardzo fajna, to nie poradnik, ot amerykanka mieszkająca w Paryżu przygląda sie jak wychowywane sa tam dzieci i odkrywa wiele zaskakujących dla niej sposobów, prawd. Bo dzieci w Paryżu nie grymasza, sa uczone od dnia pierwszego slowa ''poczekaj'', czyli cierpliwości, która pozniej przynosi efekty bo jak sama autorka pisze: idziesz do restauracji w Paryżu, kazde dziecko siedzi grzecznie, czeka na posiłek nie ma czegoś takiego jak karmienie na rządanie...Bardzo mi sie to podoba, bo zaspokajanie potrzeb dziecka a bycie jego niewolnikiem na każdy krzyk i pisk- to dwie rozne sprawy. Tak samo jak robienie czegoś dla siebie by się spełnić a dla dobra dziecka- też dwie różne rzeczy.  Dobrze przeczytać taką książkę, bo zawsze mozna sie zastanowić, zreflektować, nad czymś pochylić, porównać, czegoś nowego dowiedzieć. Wychowanie francuskie jest mi bliskie, o czym nie miałam pojecia. Np: to, że dziecko zaczyna chodzić, nie oznaczało dla mnie ze ma już w ciagu dnia choć na 20 minut nie siedzieć w lożeczku. Robilam tak caly czas, moj synek do tej pory po poludniu siedzi sobie i czyta ksiazeczke, albo gra na pianinku. W taki sposob odpoczywa od biegania, ma własna przestrzeń, jest samodzielny i umie sie sam zajać i wyciszyć w łóżeczku. To poprostu była konsekwencja nawyku. Nie żebym sie mądrowała tutaj, ale widze na tym przykladzie wyraznie, że to iż nie zawsze mój synek nie umie czekać na jedzenie - jest tylko wyłacznie moim błędem wychowawczym a nie to że ''jest niecierpliwy'' Dzieci są niezwykle madre i bystre. Potrzebują jasnych granic, konsekwencji i szacunku do ich odrębności. Autorka strasznie się dziwiła, że we Francji dzieci przesypiają całą noc mając 2,5 miesiąca. Mnie się też dziwili ludzie. Henio spi całe noce do dnia dzisiejszego. Kwestia nawyków i konsekwencji, poprostu ( czywiscie nie mam na myśi dzieci z alergiami czy kolkami, bo to inna para kaloszy)
Ogarnięte dziecko mam, ale mogłoby byc zawsze lepiej;) Ale nie narzekam. Zawsze jest coś do popracowania i takie ksiązki mi o tym przypominają. Poza tym mamy ot historię związku mieszanego i życie w innym kraju. Wychowanie francuskie bardzo mi bliskie. Popieram, stosowałam i stosuje i są efekty. Polecam!

czwartek, 26 września 2013

''To, co najważniejsze'' Małgorzata Rogala


Odkąd jestem mamą, lubię bardziej i potrzebuję częściej literatury łatwej, przyjemnej i kobiecej. Jestem romantyczką. Jednak pewne rzeczy się nie zmieniają. Nawet w rejonie lekkości jakiejś historii musi być dla mnie pewna doza głębii, rozbudowani ciekawie bohaterzy, albo zaskakujący styl. Myślę, że pisanie lekkich książek wcale łatwe nie jest. ''To, co najważniejsze''- debiut pisarki- owa książka może być świetna na złapanie oddechu po ciężkim dniu, pewnie zadowoli wiele osób. We mnie nic po tej powieści nie zostało, nie dotknęło, nie zadrgało. Szkoda, bo bardzo chciałam. Z drugiej strony strony nie mogę powiedzieć, że się wynudziłam czy irytowałam. Nie. Poprostu zabrakło ''tego czegoś''
Książka opowiada o prawniczce, która jest po rozwodzie, na swojej drodze nagle spotyka dawną miłość..perypetie z córką, echo przeszłości. W sumie ciekawie i zgrabnie ale zabrakło mi emocji w scenach, jest dość pobieżnie. Trochę tak, jakby pisarka bardzo sie pilnowała i bała porwać wodzy emocji i wyobrazni. Wiele spraw z przeszłości okazało się zatajonych nie przez zainteresowanych, nagle się okazuje, że dawna miłość znikła z życia Marty wcale nie z tego powodu, jaki znała...Spotkanie z byłym z dawnych lat diametralnie zmienia i potrząsa życiem Marty. Całkiem w porządku powieść, tylko gdyby właśnie była bardziej rozbudowana, nabrałaby wiarygodności, a nawet jakby nadal pachniało przewidywalnością i naiwnością- to człowiek chciałby w to wierzyć.

środa, 25 września 2013

Dlaczego kupiłam tę książkę..i notka o biografii Al Bano ''Wierząc nie poddałem się nigdy''


Najpierw mała prywata bo bez tego się nie obejdzie tym razem..
Miałam pare lat dosłownie, Koncert Życzen w niedziele serwował muzyke z widokami, czyli ''teledyski''. Ja zawsze czekałam na tę panią i pana. Migające schody, przepiękna kobieta w długich włosach, z upiętym kwiatem, coś błyszczącego na sukience i ten pan w okularach co czekał na nią przy tych schodach a w tle piekielnie wpadająca w ucho melodia piosenki ''Ci Sara''. Czyli Sanremo 1984, które wygrali Al Bano i Romina Power. Za mała bylam na gazety, nie bylo internetu, ale ten włoski duet, który przez lata opanował rynek europejski i mial miliony fanów- skradł moje dziecięce serce. Co więcej, zaraziłam swoją przyjaciółkę. W kasety zaopatrywałysmy sie na ryneczku- to był czas chyba najwiekszego piractwa w historii Polski, ludzie sprzedawali same podróby- kasety, na niektórych pól taśmy było pustej- pamietam to do dziś. Ale sie kupowało, kto sie przejmował, wchodziła przecież muzyka! Ja nawet nie wiedziałam co to znaczy ''piractwo''.
Przez pierwsze trzy lata szkoly podstawowej dzieci generalnie słuchały Roxette, New Kids on the Block itp, a my zdzierałysmy gardla wyśpiewujac włoskie piosenki tego duetu na przerwie w szkole, w drodze powrotnej ze szkoly, czasem jak nie bylo lekcji wychowania fizycznego- z nauczycielem szlismy do pobliskiego parku- tam też się darłysmy na środku klombu, który robił za scene. Żadna z nas nie miała pojęcia o czym śpiewa- nie ważne, każdą piosenkę znałysmy na pamięć. To były czasy, gdy pojawiło sie cos takiego jak ''Mini Playback Show'' wiec brałyśmy udział z przyjaciółką w każdym możliwym konkursie w Kolorowym Miasteczku. Nigdy nie wygrałysmy, bo to co prezentowane nie bylo modne, nie kazdy znal, nie taką muzykę puszczało MTV, które dopiero debiutowało w Polsce- swoją drogą co to była za muzyka cudowna..Bjork, Nirvana, Madonna, Guns and Roses- teraz włos się jeży jaki plastik leci. W każdym razie wracając do sedrna sprawy, kochałysmy ten zespół, nie znałyśmy teledysków tej pary więc same wymyślałyśmy- raz do konkursu zrobiłyśmy nalot na szafy naszych mam i wyniosłysmy z domu pół tony ciuchów i rozrzuciłysmy na scenia- takie były dziwne pomysły..dzieciństwo...a przyjaciółce coś chyba zostało na całe życie choć po fascynacji zespołem ani śladu od dekad dwóch....studiowała we Włoszech, wyszła za Włocha i mieszka tam od lat hihih:)

Po wielu latach nagle zauważyłam, że Al Bano wydał biografie, chyba rozumiecie, nie mogłam się nie skusić..co jak co głosu mu nie można odmówić, wręcz taki operowy, choć przez lata śpiewał w rozrywce. Mamy tutaj jego drogę do sławy, małżeństwo z Rominą, ich sukcesy, jest też i dramat, który ich dotknął- najstarsza córka zaginęła wiele lat temu w USA jako młoda, wchodząca w dorosłość dziewczyna i do tej pory sprawa jest niewyjaśniona. Artysta przedstawia swój punkt widzenia na tę sprawę, opowiada też o rozpadzie swojego małżeństwa..i mamy dużo przemyśleń na temat wiary w jego życiu. I jest to moim zdaniem ciekawy element tej książki. Katolik, który stara się, szuka, pracuje nad sobą, bardzo niepopularne to w tej chwili tak opowiadać o wierze, a on potrafi i chce. I nie przeszkadzało mi to, bo nie mądruje sie ani nie chce zbawiać swiata czy swojego kraju. Jest już swojej daty, dojrzały facet, życiową mądrość posiada, nie wstydzi sie mówić o słabościach. Z zainteresowaniem przeczytałam tę ksiazke. Uzupełniłam wiedze małej dziewczynki w sobie hihih;) Polecam dla zainteresowanych, dobry też prezent dla rodziców, jeśli słuchali i lubili;)

a na koncu piosenka hihihi

 http://www.youtube.com/watch?v=a7IrKgniJT8

''Trzy płatki kamelii'' Lara La Voe

Niesamowita powieść z prostego powodu: niesamowicie napisana. Nie wiem jak to sie pisarce udało ale przypomina mi to dryfowanie statkiem w różne strony morza ale z pełną kontrolą. Czas, wydarzenia, retrospekcje i miejsce mieszają sie, jednak wszystko jest tu klarowne i jasne , co wiecej, elementy układanki spójnie łączą sie w całość w niewiarygodny sposób. Operować takim stylem pisania- szczerze podziwiam.
Osią historii jest śmierć młodej, nietuzinkowej kobiet-malarki, której odejście odbija głębokie piętno i wprowadza chaos wśród paru innych ludzi. To powieść o życiu, niesamowitej przyjazni, o barwach młodości o poszukiwaniu dialogu czlowieka z wlasnymi emocjami..Używki, samotność, troje splatających się losów ludzkich..
Trudna a jednoczesnie łatwa w odbierze powieść naszpikowana emocjami. Opowiedzana trzema glosami..w przedziwny sposób ma sie wrażenie, że opowiada to jednak jedna osoba. Młodość, życie i emocje. Warto zanurzyć sie w te historię. Intrygująca, dojrzale przedstawiona opowieść o trudnej, niesamowitej przyjazni.
Przeczytałam tę książkę w wakacje, mam nadzieje,że uda mi się teraz codziennie nasmarować notkę o zaległych przeczytanych powieściach podczas wakacji, bo jest ich naprawde sporo.

wtorek, 24 września 2013

* * *

Ostatnie irlandzkie dni pelne promieni slonca. Lapie cieple podmuchy wiatru. Przerwa w czytaniu, ale nie w zyciu- tu dzieje sie wiele a ja chlone kazda chwile- jesien bardzo rodzinna. Maz ma wiecej czasu, wiec weekendy i wieczory w tygodniu spedzamy intensywnie z synkiem.Kazdy kwartal w naszym zyciu rzadzi sie innymi prawami ze wzgledu na prace.
 Poza tym powrot z ponad dwumiesiecznych wakacji jest zawsze troszke chaotyczny ale i ekstytujacy, wiec glowa nie do czytania zbytnio za to checi ogromne do cieszenia sie z bycia w domu i zanurzenie sie w swoje rytualy i schematy. Dluzsza nieobecnosc w domu pozwala mi zawsze docenic swoje zycie glebiej i bardziej. Mam nowe pomysly dotyczace mojego bloga, kielkuja w glowie ale koncentracji w tej chwili nie mam do tego.
Musi to poczekac.

środa, 11 września 2013

''Złodziej cieni '' Marc Levy

Nie sięgam po każdą powieść tego pisarza, najbardziej lubię go w odsłonach obyczajówki z domieszką magi. Dawno temu przeczytałam ''Wszystko, czego nie zdąrzyliśmy sobie powiedzieć''- ta książka piekielnie mi sie podobała, jak i jego dwie pierwsze powieści.
Stwierdziłam więc, że może ''Złodziej cieni '' jest troszkę w takim stylu, choć oczywiście o czymś kompletnie innym. Nie myliłam się, zaczytałam się z przyjemnością.
To przepiękna opowieść o dzieciństwie. Oczami chłopca śledzimy jego perypetie w szkole- trudne i dramatyczne, gdyż nasz bohater przybywa do kolejnej nowej szkoły, nie ma przyjaciół, jest wyśmiewany i bity. W bardzo przejmujący sposób opowiada tez o tym jak ojciec odchodzi z jego życia- tak oczami dziecka odbiór jest jeszcze bardziej emocjonalny, pisarz świetnie poprowadził te sceny. Dzieci czują, rozumieją, myślą szczerze i prosto- aż mi sie łezka zakręciła w oku jak nasz bohater jest świadkiem końca małżeństwa swoich rodziców. Chłopiec jednak odkrywa swoje niesamowite zdolności pewnego dnia na boisku szkolnym...potrafi ukraść komuś cień, rozmawiać z nim i poznawac ludzkie sekrety....więcej zdradzac nie będe, ciekawe historie, bohaterzy, w części drugiej śledzimy już bohatera jak w chodzi w życie dorosłe. Ludzie z dzieciństwa zostawiają w nas ślad...czasem wracają, czasem odnajdujemy siebie nawzajem przypadkiem....
Piękna oda do młodości.  Polecam.

poniedziałek, 9 września 2013

''Zagubione godziny'' Karen White

Bardzo cenię sobie wydawnictwo ''Albatros'', kupuje zawsze powieści obyczajowe i romantyczne. Ale wychodzą bardzo różne ksiażki z tego gatunku i nie zawsze jest to w moim przypadku strzał w dziesiątkę.
'' Zagubione godziny'' to powieść, której nie można odmówić pomysłu. Jest dobrze przetłumaczona, sama historia dostatecznie opowiedziana...a jednak nic mnie nie porwało, nie wciągnęło, nie wzbudziło żadnych emocji. To książka z tych, które z zasady mają wszystko co trzeba tylko nie chwyta to za serce.
Główna bohaterka jest w apatii i nawet w depresji, spadła kilka lat wcześniej z konia i nie umie sie pozbierać po wypadku i po przekreślonej karierze. Śmierć dziadka ma być punktem zwrotnym w jej życiu, dziedziczy wielki dom i sekrety w nim. Tajemniczy pokój, błękitne ubranka, zdjęcie trzech przyjaciółek babci z dawnych lat...zaczyna podąrzać za skomplikowaną zagadką jej rodziny. Jak wspomniałam pomysł bardzo fajny, ale przeciętnie nudnawo opowiedziany.
Lubię takie klimaty, tego typu historie ale nie w takim nieporywającym stylu. Przeszkadzała mi płytko zarysowana postać głównej bohaterki. Nie wiedziałam tak naprawdę co w jej duszy gra, jaka jest, bo natłok zdarzeń, przeszłości, listów i płynącej akcji i opisów nie pozwalał mi się zaangażować.
Średnie odczucia.

niedziela, 8 września 2013

''Słodka przynęta'' Ian McEwan

Znacie te uczucie, kiedy zasiada się do lektury ukochanego pisarza. Ten dzień jest świętem. Głaszcze się książkę, najświeższą nowość. Ekstytacja, gęsia skórka ale i nutka niepokoju. Na pewno nie zawiodę się? Czy pisarz tym razem spełni moje oczekiwania?
 Powiem jedno, najnowsza powieść wybitnego angielskiego pisarza przede wszystkim mocno mnie zaskoczyła. Policzyłam w końcu, jest to piętnasta przeczytana powieść przez mnie tego autora. Znam jego styl i właśnie styl mnie zaskoczył. Akcja jest wartka, szybka, nie ma skupienia na momencie, rzeczy sie dzieją- to nowość. Niesamowite jest to, że nadal jest tu wszystko, co dla niego charakterystyczne tylko w innej miarce.

Bohaterką powieści jest Selena, młoda kobieta, która debiutuje w tajnych, brytyjskich służbach. Lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku, czas niełatwy na wyspach- zimna wojna. Od pierwszej strony polubiłam Selenę. Opowiada o sobie, o rodzinie, kocha czytać powieści, w pracy dostaje szczególną misję, udział w ''słodkiej przynęcie''-  dyskretne wspieranie intelektualistów. Są romanse, i historia miłosna i ciekawe tło społeczne i sama Selena- wyrazista, ciekawa, wesoła choć wcale nie bez wad. Dla mnie osobiście książka jest świetna, ciekawa, wciągająca i jedna z lepszych tego pisarza. Jakaś lekkość w stylu, barwna akcja, no zaskoczona jestem. Ian McEwan pokazał swoja wszechstronność w kolejnej odsłonie. Ale nadal osią powieści jest człowiek- jego emocje i myśli.
 Uważam, że ta powieść, która oczywiście jest przykładem świetnej literatury a jednocześnie bardzo przystępnej- może sie spodobać tym, którzy nie zapałali miłością do pisarza po wcześniejszych lekturach.
Jako wielka fanka prozy McEwan'a- jestem zachwycona.
Zostałam mi tylko jedna książka tego pisarza, której nie czytałam...i boje się za nią zabrać...bo co potem? Zostanie tylko czekanie na nowości, a te , wiadomo nie tworzy tak często...:(

sobota, 7 września 2013

* * *

Po nocnej podróży do Irlandii z mężem i synkiem, sobota płynie nam leniwie, spokojnie i ciuchutko. Drzemujemy, odpoczywamy. Po ponad dwóch miesiącach wakacji wszystko cieszy z taką ekstytująca świeżością, że właściwię zaczynam chodzić na palcach, cieszy każdy kąt, tonący w deszczu świat za oknem, kawa na fotelu. Przyglądam się kwiatom, puszce Teofili w biblioteczce. Szukam białych kropek na zielonym dywaniku - widok odległej doliny z owcami. Serce zalewa te uczucie spokoju bo jesteś tam, gdzie jesteś najszczęśliwsza. Nacieszyłam się i pogodą i ludzmi . Teraz cieszy tylko codzienność, rutyna i nasz własny mały świat.

Na lotnisku przed wylotem z Polski zakupiłam ''Zdobywam zamek'' i próbuję podczytywać najwolniej jak się da, taka cudowna to lektura, ale w oczach igiełki zmęczenia dzgają. Na allegro zdobyłam też ''Zielone Kasztany'' Janusza Domagalika- to tak z tych staroci smacznych. Nie zdąrzyłam zejść do tej piwnicy w Polsce i odkryć tysiąc perełek. Szkoda, ale trudno, następnym razem. W Polsce udało mi się przeczytać w sumie 27 książek, głównie wieczorami, rzecz jasna. Sterta zaległych notek znaczna:(

Słucham wiatru, mężczyzni moi jeszcze drzemkują.

Jaka błoga cisza w domu.
Jak dobrze być w domu.

czwartek, 5 września 2013

'' Sanatorium '' Małgorzata Saramonowicz

Dawno nie czytałam tego typu prozy. Wyważona, stonowana a jednocześnie bardzo obrazowa. To opowieść o pamięci. Jest jak najmocniejsza blokada, niszcząca siła a jednocześnie również jest wartością życiową, bardzo ważną i pozytywną.
 Jan wyjeżdża do sanatorium podleczyć gruźlicę. Spotkanie po latach mężczyzny z przeszłości dalekiej, wojennej- jest osią tej powieści. Bo nasz bohater był wtedy dzieckiem. Krzywdy, dramaty, tajemnice, które nagle dochodzą do głosu po wielu latach. Spokojne atmosfera sanatorium i mocne, pełne emocji obrazy przeszłości- z tych dwóch kontrastów wyłania się cała opowieść. Świat się zmienia, ludzie, ale pamięć nie. Bardzo dobra książka. Przemyślana, ciekawa. Zmusza do refleksji, wywołuje emocje. Trudno o niej pisać, warto przeczytać.

wtorek, 3 września 2013

''Cybulski o sobie'' Mariola Pryzwan

Następna perełka na rynku literackim. Jak ja się cieszę, że wychodzą takie pozycje. Przemierzam wtedy czas wstecz, podróżuję w atmosferę lat, które nigdy już nie wrócą. Nad kartkami papieru unosi się duch tamtej ery. Lubię takie włóczęgi literackie. A przy okazji mogę podziwiać, odkrywać wyjątkowych ludzi. Przepięknie wydana książka. Klimatyczne zdjęcia. No i sama treść- to zebrane wypowiedzi samego Zbigniewa Cybulskiego. O życiu, aktorstwie, pracy, miłości i przyjazni.
Wielki aktor, legenda, tajemniczy przystojniak o ogromnym talencie. Życie przerwane dramatycznie, za szybko, nie w czas,  na Dworcu Wrocławskim. Był czołowym aktorem kina lat  50-tych i 60-tych XX wieku. Idol swojego pokolenia. Kopiowano jego styl ubioru, fryzurę, okulary. Z tych wypowiedzi wyłania się obraz człowieka skromnego, pełnego pasji.
Zawsze mnie zastanawia jak to jest pisać o kimś, zbierać informację, przygotowywać się , jakie emocje przy tym kotłują się w człowieku, musi być to kreatywna, ciekawa praca i na pewno nie łatwa. Książki pani Marioli Pryzwan są niezwykle dopracowane. Wyczuwam poświęcenie i emocjonalny stosunek do pracy. Książkę bardzo polecam.

niedziela, 1 września 2013

Przyjaciele...

 


W tajemnicy przede mną, Rafał i Magda poszli do mojego mieszkania w Polsce i zamontowali w greckiej biblioteczce przepiękną roletę na okno. Co za niespodzianka! I nie pisnęli ani słowa...
Weszłam z rana tachając kolejne książki na wózku..i padłam ze szczęścia.

Mam najlepszych przyjaciół na świecie!
Dziękuje, kochani!