sobota, 31 sierpnia 2013

Grecka Biblioteczka

Brakuje bardzo ważnych detali. Bo to one tworzą ostatecznie dany nastój i styl:
Koniecznie biały dywanik w niebieskie paski.
Wokół okna będą greckie wzory białe.
Na wystającej ściance greckie lustro i konsolka mała.
Pod oknem będzie jednoosobowy fotel rozkładany do spania. Jeszcze nie wiem czy biały czy jakiś bardzo jaśniutki spokojny niebieski.

Tego wszystkiego poszukam w Irlandii i przetransportuje w styczniu. Strasznie się cieszę z koloru ścian- bardzo trudno było dobrać grecki niebieski, aby był ciepły a za razem nie jasny i nie ciemny. Taki południowy i absolutnie nie granatowy. Na zdjęciach moim telefonem tego efektu nie ma niestety. Na żywo jest!

Te zdjęcie znalezione przez M. w necie było moją inspiracją. Szukam identycznego dywanu, nada południowy charakter.

Grecka biblioteczka to pierwszy pokój na piętrze od schodów. Obok duża sypialnia biało-szaro-purpurowa, następnie pokój Henia, na przeciwko łazienka z wanną, na dole mam łazienkę z prysznicem, salon, garderobę i kuchnię oraz pięciometrowy, wielki balkon wychodzący na las. Całe wakacje mieszkałam jednak u mamy pięć minut od nowego mieszkania, dopiero w przyszłe lato będziemy w pełni korzystać, bo choć prace remontowe to teraz końcówka i poprawki, samo urządzanie, kupowanie jest strasznie czasochłonne i wiadomo jak to jest jak ma się małe dziecko;) Piętro jest szerokie kolor korytarzu wybrałam tymczasowo białą czekoladę jeszcze zmienię na samym końcu gdy trzy pokoje na piętrze będą urządzone.

A oto Grecka biblioteczka w tym momencie:
Pod oknem będzie fotel rozkładany, wkoło okna greckie wzory

Cała ściana po prawej jest w regałach do sufitu
To zdjęcie z malowania jeszcze bez regałów po lewej, na tej wystającej ściance będzie lustro i konsolka
Z rana jadę z wózkiem, w którym nie ma Henia a torby książek i tak przenoszę na raty...w sumie dużo nie mam książek w mamy mieszkaniu, ale jednak trochę trzeba się nagimnastykować i nadźwigać. Mama się cieszy, że w końcu będzie u niej więcej miejsca bo gdzie nie spojrzy tam książka hihii;)
No i pozostaje jeszcze piwnica mamy i mnóstwo do odkrycia książek..i będzie miała mama w końcu miejsce na rower hihihi...
kiedy ja to zrobię? jeszcze jest troszkę czasu, wakacje kończę 9 września...

piątek, 30 sierpnia 2013

''Śmierć spóznia się o minutę. Trzy rozmowy Teresy Torańskiej'' Teresa Torańska

Zawsze, kiedy pochylam się nad wywiadami, reportażami tej wybitnej dziennikarki, jest to swego rodzaju święto. Życie sączy się między literami, słychać jego tętno, barwy, odcienie. Rozmowy, opowieści zawsze z ogromną otchłanią ludzkich emocji. Przyznam się, że do tej pory to najtrudniejsza dla mnie książka pani Torańskiej. Nie można tych rozmów czytać ani szybko ani pobieżnie. Wymagają skupienia, czasu, zmuszają do refleksji.
To nie są opowieści o śmierci. To tak naprawdę rozmowa o sekretach i tajemnicach wojennych. O tym wszystkim, co chowa się dla siebie, w szufladach własnej podświadomości bo zbyt trudne i dramatyczne by wyrzucić w słowach. Tylko dystans, który jest możliwy po wielu, wielu latach, pozwolił właśnie teraz ujawnić i wyłonić to co najtrudniejsze.
Jak zwykle, niezapomniany dokument, trudny w odbiorze ale to prawdziwa perełka.

czwartek, 29 sierpnia 2013

'' Władca Lewawu '' Dorota Terakowska

Wiele lat temu wpadła mi w ręce powieść ''Poczwarka'', która wywołała we mnie ogromne emocje i po dziś dzień uważam ją za świetną książkę. Obiecywałam sobie nie raz, że koniecznie muszę zapoznać się z twórczością pisarki i ciągle nie dotrzymywałam danego sobie słowa. ''Władca Lewawu'' to niepozorna, mała książeczka, która jest lekturą uzupełniającą dla klasy VI.
Bohaterem tej baśni jest Bartek, trzynastolatek, który wychował się w domu dziecka i bez przerwy uciekał. Tęskni za swoją mamą i chciałby ją odnaleźć.
Podczas ostatniej wędrówki pędzi na Wawel..i w Smoczej Jamie zaczyna się magiczna opowieść. Nagle Kraków zmieni zupełnie swój obraz, a Bartek odkrywa Allianów, Pajęczniki, Czarownika...
Ciekawa, sympatyczna baśń, może nie jest to pozycja z tych, które lubię najbardziej, ale czytało się dobrze.

środa, 28 sierpnia 2013

'' Ofiarowana '' Jenna Miscavige Hill

Od zawsze temat braku wolności najróżniejszego kalibru , wywoływał we mnie ogromne emocje, jednym słowem- przerażenie. Nigdy nie wnikałam w tematykę sekt, więc z ciekawością przeczytałam prawdziwą opowieść byłej członkini Kościoła Scjentologicznego.
Z mediów łatwo można się dowiedzieć, że Tom Cruise jest częścią tej rodziny. Świetny zabieg, no bo jak gwiazda pieje z zachwytu to pewnie tam cuda i wianki. Ale celebryci traktowani są inaczej, mają inne budynki i zasady są inne. A co z tą rzeszą zwykłych ludzi, którzy powierzyli swoje życie temu kościołowi? Sprawa jest skomplikowana i budząca kontrowersje. Jenna- bohaterka książki opowiada jak to wszystko zaczęło się od jej dziadków, potem rodziców. Ona sama urodziła się już w ''wielkiej rodzinie''. Detalistyczny obraz życia niby na tej samej planecie ale jakby w innym wymiarze. To szczera opowieść o sekcie ''od kuchni'' Włos się jeży, jednym słowem. Dziwne zasady, dzieci pracujące fizycznie, brak edukacji.  Manipulacja, pranie mózgów, wyzysk dzieci i dorosłych. Najbardziej wstrząsnęło mnie to, że ta sekta tak mocno ingeruje w jednostkę ''rodziny'', niby zadania, projekty, a tak naprawdę celowe oddzielanie męża, żony i samych dzieci. Widzieć swoją mamę kilka razy przez osiem lat? Dla wyższego dobra?W związku z ukazaniem się książki, Jenna udzieliła w wielu wywiadów w amerykańskiej telewizji, nie mogłam tego nie zobaczyć na youtube. Cieszę się, że tej kobiecie udało się wyrwać z tego kościoła, choć to też był proces czasowy. Aż strach pomyśleć jak to na nią wpłynęło emocjonalnie i pewnie borykać się z tym będzie przez resztę życia. Wszystko to przeraża. Przyznam, że z ogromną ciekawością czytałam tę książkę, choć trudno nie czuć trwogi i nie kręcić głową. Cieszę się, że bohaterka ma męża i dzieci, którymi się zajmuje a jej rodzice, którzy również po wielu latach opuścili sektę- są świetnymi dziadkami. Pozycja przerażająca ale bardzo ciekawa.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

''Lista marzeń'' Lori Nelson Spielman

 
  ''Lista marzeń'' to książka, którą kupiłam wczoraj tylko i wyłącznie dlatego, że zaswędział mnie nos. To znak od mojej intuicji czytelniczej, czasem się odzywa. Inaczej nie zwróciłabym najmniejszej uwagi na tę pozycję, gdyż okładka i jeszcze gorszy tytuł mówią mi od razu: jedna z milionów średnich lektur dla kobiet na zabicie czasu a ty go nie trać. Ale nos swędział za każdym razem jak patrzyłam w stronę tej nowości..
Jak zaczęłam czytać wieczorem, to rano przy kawie skończyłam. Powieść lekka, ciepła i bardzo zabawna. Świetne tłumaczenie- dialogi żywe, naturalne. Zwracam na to uwagę bo generalnie niektóre tłumaczenia wiele odbierają powieściom i nie raz o tym rozmawiałam ze znajomymi co również czytają i po angielsku i po polsku i mamy podobne spostrzeżenia.
''Lista marzeń'' to przejmująca, ciepła, dowcipna opowieść o 34 letniej kobiecie, której testament matki zmienia diametralnie jej życie. Nie da jej się nie lubić, choć ma wady, jest zakręcona, troszkę rozpuszczona. Ale i bezsilna i zagubiona. To ona opowiada tę historię i robi to świetnie. Każdy bohater tej książki jest wyrazisty. Wszystko mi się podoba, dawno nie czytałam takiej fajnej mieszanki- romantyczna opowieść, jest wesoło i smutno i życiowo. To naprawdę lekka powieść ale coś po niej zostaje. Czym więcej o niej myślę, dochodzę do wniosku, że bardzo dopracowana jest to powieść.  Już ponoć kręcą na jej podstawie film. Na pewno obejrzę.  Mi osobiście czytało się wyśmienicie, tak jakbym w kinie obejrzała cudownie ciepły, śmieszny i poruszający film. O miłości matki co córki. O poszukiwaniu siebie, miłości i jak przewartościowuje człowiek wtedy własne życie. Co lepsze, ta powieść podobała mi się o wiele bardziej niż ''P.S. Kocham cię'' Cecelii Ahern.
Gorąco polecam.

sobota, 24 sierpnia 2013

'' 7 lat pózniej '' Guillaume Musso

Po dziewięciu przeczytanych- i to zachłannie, książkach pana Musso, zastanawiam się właśnie na czym polega jego fenomen. Dochodzę do wniosku, że naprawdę w jego piórze jest coś niezwykłego. Już tłumaczę: każdy z nas ma w dorobku książki, w których akcja biegnie tak szybko, że zaczyna nam to przeszkadzać, bohaterów więc nie można ani dokładnie poznać, zrozumieć, polubić czy wsiąknąć w ich historię bo na trzech kartach dzieje się aż nadto. Takie lektury często określamy jako niedopracowane, po łebkach pisane. Wyjątkiem od tej reguły jest dla mnie właśnie ten francuski pisarz. Błyskawiczna akcja jego książek jest niezwykle obrazowa- filmowa, to trochę tak jakby jego wyobraznia była kamerą i wie dokładnie jak przedstawić daną scenę by żyło to na kartkach papieru z tą samą siłą, prawdą i przekazem. Bardzo lekkie pióro przy tym. Myślę, że naprawdę trudno jest tak pisać a ten pan ''to ma''- połączenie oka kamery z talentem pisarskim.

Wszystkie jego powieści toczą się w Nowym Jorku, lub Francji, tak jest również w przypadku ''7 lat później'' Tym razem śledzimy losy byłego małżeństwa, które dawno jest po rozwodzie, ale łączą ich dzieci. Nie cierpią siebie nawzajem szczerze i dobitnie oraz unikają siebie jak ognia. Bo są jak dwa odległe bieguny. Ale dramatyczne wydarzenie sprawi, że będą musieli razem odbyć pewną podróż..

Lekka, niebanalna, oryginalnym stylem powieść- super na wakacje, na relaks, na chwile zapomnienia, lepsza od tysięcy na te same kopyto czytadeł, bo książki pana Musso mają w sobie jakąś świeżość, współczesne tętno życia tego świata, ta powieść nie zwalnia ani na sekundę. A ja wraz z historią...Czyta się z prędkością światła. I co lepsze i co zawsze mnie samą dziwi- nigdy nie jest banalnie.

Trochę zazdroszczę tym, którzy dopiero odkrywają książki tego pisarza...pamiętam jak dziś, przypadkowy zakup ładnych parę lat temu w Polsce..wiedziałam od razu, że z tym panem pójdę dalej przez życie:) I tak sobie idziemy, od lat.

środa, 21 sierpnia 2013

'' Między nami '' Chris Cleave

Jedna z najlepszych powieści, którą przeczytałam w sezonie letnim. Siła tej książki to genialny sposób, w jaki jest opowiedziana historia kilku ludzi, których połączyło jedno, dramatyczne wydarzenie na afrykańskiej plaży. Nie chcę nic zdradzać, bo właśnie nie wiedząc o czym jest ta powieść- czyta się jeszcze lepiej i ciekawiej. Powiem tyle. Wiele jest książek z motywem uchodźców, ale takiej jeszcze nie czytałam. To tak, jakbyśmy mogli naprawdę ''wskoczyć w ich buty'', poczuć się w ich skórze. Dwa światy przenikają się tutaj- nasz europejski i afrykański- na poziomie emocjonalnym, mentalnym, bez wielu bohaterów i tysiąca wątków- odbiór tej powieści jest mocny, a sama fabuła intryguje. Nie mogłam się oderwać bo koniecznie chciałam wiedzieć co wydarzyło się na tej plaży. Wydarzenie, które stawia człowieka w obliczu prawdy, kiedy wychodzi człowieczeństwo lub bestia, kiedy żadna decyzja, która musi natychmiastowo być podjęta- nie jest łatwa a piekielnie trudna..
Podoba mi się sposób, w jaki jest przedstawiona notka na okładce, dość oryginalnie, tajemniczo, właściwie nie ma żadnych informacji tylko prośba, by innym też nie mówić o czym jest ta powieść. Fajny sposób i trafny, nie cierpię powiem szczerze, kiedy na tyle książki jest opowiedziana połowa historii, a tak też bywało.

''Między nami'' to piękna historia o dwóch kobietach z dwóch różnych światów. Co jeszcze piękniejsze- książka wzbudza duże emocje a przede wszystkim daje do myślenia..
Gorąco polecam.

wtorek, 20 sierpnia 2013

''Kalina. Jestem jaka jestem'' Piotr Gacek

W szarym, komunistycznym świecie była barwnym ptakiem, taką osobą, obok której nikt nie przeszedł obojętnie. Żyła poza ramami, poza pudełkiem utartych schematów tamtych czasów. Mocna osobowość, piękny głos, niesamowity seksapil, aktorka telewizyjna i teatralna.  Prowokowała, szokowała, zachwycała.
 Książka to rozmowa z Kaliną, z jej słów i wypowiedzi utkany portret jej życia, jej osobowości. Książka jest przepięknie wydana, dużo klimatycznych zdjęć co pozwala przenieść się nam w tamte czasy. Jak każdy wie, łatwą osobą nie była, jak każdy człowiek miała i jasne i ciemne strony. Dobrą macochą nie potrafiła być, z czym się nie kryła. Nie jest to rozliczenie czy podsumowanie człowieka.. Książka jest niezwykle taktowna, bez insynuacji i skandali. Czytało się niezwykle przyjemnie. Lubię takie spotkania z ludzmi i nie muszą mnie fascynować bym chciała o nich czytać. To też swego rodzaju podróż w czasie do innych lat. Chyba dlatego tak lubię biografie, wspomnienia, rozmowy...dla tego tła społecznego, dla atmosfery przeszłości. Świat dzisiejszy pędzi i zmienia się w zastraszającym tempie.

sobota, 17 sierpnia 2013

'' Martwa natura '' Joy Fielding

Od lat bardzo lubię książki Joy Fielding, miałam zawsze taki zwyczaj brać jej powieści na wakacje. Za mną dobre jakieś siedem przeczytanych jej książek, ostatnio dłuższa przerwa i znów zapodałam sobie kolejną i ponownie- jestem zadowolona. Moim zdaniem Fielding to mistrzyni dobrej lektury, nie są to wyjątkowe powieści ani średnie. Po prostu dopracowane dobre opowieści, zawsze dobra, wnikliwa konstrukcja bohaterów, ciekawy wątek, ot jakby się oglądało dobry film klasy B. Myślę, że jej siła oprócz lekkiego pióra to dopracowani bohaterzy- a to robi bardzo dużą różnicę.
''Martwa natura'' to opowieść o młodej kobiecie, która po spotkaniu z przyjaciółkami ma koszmarny wypadek. Jest przykuta do łóżka, życie podtrzymuje jej aparatura...ale ona słyszy i ma świadomość. Powoli zdaje sobie sprawę co się stało, słyszy głosy bliskich. Szybko okazuje się, że jej wypadek wcale przypadkowy nie był a raczej zaplanowany. Kto chciał jej śmierci? Historia nie jest specjalnie oryginalna czy nieprzewidywalna, ale czyta się naprawdę dobrze i przyjemnie, bo jak wspomniałam siła książek tej pani to bohaterzy. Żyją, są prawdziwi, chce się im towarzyszyć. Dobra rozrywka. A ja z przyzwyczajenia, sięgnę na pewno po następną jej powieść za jakiś czas.

czwartek, 15 sierpnia 2013

Rodzi się nowa biblioteczka.

Kupione mieszkanie w Polsce w moich rodzinnym mieście gdzie się wychowałam, służyć  nam będzie na czas wakacyjny co roku. Chcę by Henio przynajmniej miesiąc podczas wakacji spędzał tutaj. Urodził się w Irlandii i tam jest jego dom i tam będzie płynąć jego życie. Tam będzie przedszkole, szkoła, tam ukształtuje się jego mentalność. Ale poprzez wakacyjny czas w Polsce będzie miał wspomnienia, znajomych również tutaj- w ten sposób jakaś cząstka polskiego pochodzenia będzie w nim oprócz znajomości języka polskiego- mówię do niego tylko po polsku bo za darmo podarować dziecku dodatkowy język- nie ma się nad czym zastanawiać. Umówmy się, mieszkać za granicą i nad talerzem zupy opowiadać dzieciom o kraju mamy to jednak abstrakcja. No a mama będzie miała swój pokój z książkami;)
W każdym razie pokój- biblioteczka będzie w troszkę stylu greckim. Czy wyjdzie, nie wiem, dopiero się rodzi. Jest to pokój na piętrze, pierwszy od schodów...kolor był trudny do wybrania- ciepły ale nie jasny ani nie granatowy- grecki niebieski, białe regały są w toku robienia...szukanie dywaniku nie będzie łatwe, ale może się uda. Roboty w toku... a to obok to mała fotka początkowego wyglądu pokoju na książki c.d.n. Oczywiście nie wykonuje prac sama, bo kiedy i jak, ale doglądam, rozmyślam i rozplanowałam co i jak i powierzyłam w dobre ręce zaufanej osobie. Nie mogę się doczekać...

Agatha Christie: '' Przyjdż i zgiń ''

Tak sobie myślę, że trudno mi napisać coś nowego, żeby się nie powtarzać. Agatha dobra na wszystko:) Nie ma wakacji bez Agaty od lat. Jak dobrze, że nie czytałam jej jako młoda dziewczynka, bo mam co sobie zapodawać od paru lat regularnie. Najbardziej się cieszę, że napisała ponad dziewięćdziesiąt książek. Jest co czytać, jeszcze  są jej romanse z młodości, które napisała pod pseudonimem Mary Westmacott na początku jej kariery literackiej, przyjdzie czas, będę polować i na to.
''Przyjdz i zgiń'' to kryminał z 1963 roku, Herkulesa Poirota nie ma tu za wiele, ale to on rzecz jasna odegra kluczową rolę w rozwiązaniu zagadki. W domu niewidomej, starszej pani podczas jej nieobecności dochodzi do morderstwa, które nie bardzo można początkowo wytłumaczyć. Ciało mężczyzny na podłodze. Zegary w pokoju, które nie należą do właścicielki. Zlecenia, telefony, pod które ktoś się podstawia. Czytało się przyjemnie, to dobry kryminał, może nie z najlepszej części dorobku pisarki, ale również nie najsłabszy. Jak zwykle, dobra rozrywka.

środa, 14 sierpnia 2013

''Ławka'' Katarzyna Rosicka-Jaczyńska

Kolejny wynalazek w księgarni. Niestety, nie umiałam podłączyć się do tej opowieści, trudno było mi poczuć klimat, bohaterzy nie zaintrygowali mnie. Bardzo ciekawa okładka, moim zdaniem, oraz ilustracje w środku. Myślę, że u mnie zwyczajnie o odbiorze tej lektury zdecydował styl. Nie potrafię poczuć książek, które są napisane jakby autor liczył się tylko ze sobą, kiedy masz te wrażenie że pisarz nie ma ochoty ani potrzeby ci coś wyjaśniać i czy nadążasz czy nie, nie ma to znaczenia- mistrzem takiego stylu jest dla mnie pani Masłowska ;)
 Powieść jest trudna i kontrowersyjna. O miłości- gdy kocha się za bardzo i za mocno. Powiem tak- na pewno jest to książka inna, oryginalna, odważna, łamiąca jakieś ramy. Wiele ludzi chwali tę powieść, ja pozostanę pewnie w tej mniejszej grupie tych, którzy zwyczajnie jej nie zrozumieli, nie umieli poczuć i nie pamiętają zbytnio o czym była.

wtorek, 13 sierpnia 2013

'' Drugie podwórko'' Joanna Szczepkowska

Felietony to moja ulubiona forma literacka, rzucam się na nie jak na włoską kuchnię. Jeśli chodzi o panią Szczepkowską, oprócz tego, że to wspaniała aktorka, jako kobieta jawi mi się jako zagadka, ma w sobie coś sympatycznego i coś irytującego, mam takie wrażenie że nie zawsze jest rozumiana przez ludzi.

''Drugie podwórko'' wypatrzyłam w księgarni, kiedy szperałam tutaj w Polsce po coś obecnie nie popularnego i nie z głównej półki bestsellerów. Lubię takie wynalazki. Nie zawsze jest to trafny wybór, ale liczę się z tym przy podejmowaniu decyzji w ciemno.

Owe felietony są głównie z lat dziewięćdziesiątych, nie zaliczam do najlepszych, jakie w życiu czytałam, ale i tak mam pozytywne odczucia. Są przyjemne i dobre. Wiadomo, że pani Szczepkowska pisać potrafi. Przemyślenia i refleksje na temat teatru, sztuki, o życiu- są dla mnie w formie takiej bardziej opowiastki z dużą dozą użycia wyobraźni i fikcji. Wolę osobiście felietony bardziej życiowe, bez przerysowania, bardziej wiarygodne, lekkie, że kiedy czytam mam wrażenie, że pisanie tego felietonu było na jednym oddechu, przyszło łatwo i namiętnie. Tutaj mam wrażenie że każdy był pieczołowicie przemyślany i wymyślony. Oczywiście to nie jest wada.  W każdym razie nie bolało i nie zachwyciło. Kwestia gustu, po prostu.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

''Świat według Joan'' Joan Collins

Oj jak ja lubię takie nieoczekiwane niespodzianki! Książka jest genialna, kto by pomyślał, bo okładka lukrowa, a to kochani niesamowicie mądra życiowo babka, która z nie jednego pieca jadła, a że starej daty, widziała wiele i przeżyła nie jedno. Nie przegapcie tej pozycji, bo to czysta przyjemność. Świetne spostrzeżenia o życiu, świecie dzisiejszym i tym, którego już nie ma a był częścią jej dorastania i młodości. Nie ma tutaj ani jednej nudnej strony, śmieszne, ciekawe, bystre wywody nie za długie, nie za krótkie i pełno interesujących informacji wplecionych w to wszystko barwnie bo przecież znała takie legendy jak Marlon Brando itp.. To nie jest jej biografia, ani ulewanie żółci skandali, ani ujawnianie informacji o legendach kina. Wiecie co, po tej książce to ją zwyczajnie strasznie lubię i wypiłabym z nią kawkę.
A więc jak się latało kiedyś samolotami a jak teraz ludzie podróżują ( śmiałam się na głos), o zaniku uprzejmości i dbania o siebie. O wychowaniu dzieci- strasznie fajnie. Joan patrzy na swoje ukochane wnuki i mówi wprost, że dziś rodzice to sługi, którzy muszą spełnić każdą zachciankę dziecka, oraz tłumaczenie dzieciom czegoś bez końca, w co nie wierzy bo w jej przekonaniu odrywa to dzieci od rzeczywistości, a życie jest nie fair a czasem grozba ma sens. Z drugiej strony przyznaje, że dzisiejsze dzieci mają więcej pewności siebie niż jej pokolenie bo są chwalone. Wypowiada się również na temat sławy w kontekście jak dziś ludzie uporczywie i po trupach chcą być na świeczniku i w jakim kierunku to zmierza. Mamy tutaj troszkę o Złotym Wieku Hollywood, czyli czasie prawdziwych aktorów- jaka była dyscyplina, praca na kontrakt, serdeczność itp. Joan Collins to prawdziwa dama, bystra i ciepła kobieta- tak mi się jawi po tej książce. Mamy o modzie i jak w jej przekonaniu kobiety dziś wyglądają identycznie- coś w tym jest. I mnie to troszkę zastanowiło.
W każdym razie, jak dla mnie lektura ta to fantastyczna rozrywka i polecam wam ją gorąco! Bardzo ciekawie, z humorem, dystansem i niebanalnie.

niedziela, 11 sierpnia 2013

'' Klin'' Joanna Chmielewska

Chyba za późno sięgnęłam po twórczość tej bardzo uznanej i popularnej pisarki. Pomimo, iż jako młoda dziewczynka czytałam namiętnie i wiele, ciągle odkrywam, że kilka niesamowitych pisarzy mi jednak umknęło. Nie jestem w stanie sobie przypomnieć czy cokolwiek czytałam w dzieciństwie czy nie pani Chmielewskiej. Coś mi świta ale nie bardzo, nie pamiętam. Po ciąży to w ogóle mam pamięć złotej rybki, tak na marginesie.
 ''Klin'' to ponoć klasyka, świetna powieść, którą zachwycały się tysiące ludzi. Ja bardzo lubię stare polskie książki z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, szczególnie ze względu na fantastyczny język oraz klimat tamtych lat. Byłam pewna, że oto otwieram sobie furtkę na długo i będę sobie serwowała twórczość Chmielewskiej regularnie.
Niestety, przeliczyłam się. Nie rozumiem fenomenu tej powieści i tyle. Dziewczyna odbiera w nocy telefon. I ciągle na tym telefonie gada przez całą powieść- konwersacja z kimś kogo nie zna. Próbuje odgadnąć zagadkę, w czym jest dziwnie śmieszna, dziwnie nielogiczna, naiwna. Trudno mi uwierzyć, że jej się tak zwyczajnie chciało odbierać telefon od nieznajomego, który wiecznie ją przekonywał, iż jest zbyt zajęty by się spotkać. I te jej sposoby na zorientowanie się kto jest kim, bohaterka wydała mi się irytująca strasznie. Jakoś nie poczułam ani klimatu, ani humoru ani czegokolwiek rodem kryminalno-sensacyjnej opowieści. Te konwersacje na telefonie też jakieś nie z tej planety. Książka ma swoje lata, nie łapię i już. Bywa.

sobota, 10 sierpnia 2013

'' Pokój Marty'' Magdalena Zimniak

Od dawna polowałam na tę powieść. Intrygowała mnie, zawsze dziwnym trafem natykałam się na nią gdy szperałam na Merlinie. W końcu kupiłam i przeczytałam.
Jeśli chodzi o miłe zaskoczenia- to na pewno w jakim kierunku rozwija się opowieść, chciało się koniecznie brnąć dalej. Czytało się dobrze i szybko.
Plusem powieści jest styl, język, ciekawie przedstawiona historia. Marta po śmierci matki wraz z ojcem przeprowadza się do nowego domu i od tej pory przeszłość i teraźniejszość będzie się ciągle przeplatać...w ich życiu, w ich głowach, zło, dobro, ciekawe poboczne wątki, których opowiadać nie będę bo nie chcę rozdzierać niespodzianki. Historia nie jest banalna.
Jeśli chodzi natomiast o minusy- książka jest potwornie smutna, przygnębiających wydarzeń jest zbyt wiele. Za dużo tej ciemnej strony jak dla mnie. A szkoda. Poza tym główna bohaterka Marta- momentami nie rozumiałam jej decyzji czy sposobu myślenia, nie było to dla mnie wiarygodne. Możliwe, że wiele się działo i za szybko by Marta nabrała takiego kolorytu jako bohaterka, żeby była niczym żywa osoba obok. Co nie znaczy, że jest ''papierowa''. Nie. Zwyczajnie pewne sytuacje są mało wiarygodne lub naiwne w moim odczuciu.
Bardzo ciekawym natomiast zabiegiem pisarki był motyw tego co dzieje się w pokoju Marty czyli coś z cyklu niedopowiedzenia w stylu  czy ona śni czy coś dzieje się naprawdę...świetnie to się czytało, groza taka tajemnicza tego domu... momentami się bałam ale nie mogłam przestać czytać, szkoda, że nie było tego więcej.. Pisarka świetnie poprowadziła ten wątek.
Czy warto sięgnąć po tę powieść? Tak, to dobra, ciekawa powieść tylko z za dużą domieszką zła i paroma słabszymi momentami zachowania czy reakcji Marty. Pomysł na powieść bardzo fajny.

piątek, 2 sierpnia 2013

...


Nadal na wakacjach. Trzynaście przeczytanych książek. Prace nad biblioteczką w nowym mieszkaniu  w toku. Siedzenie na czterech literach to dla mnie teraz sporadyczny luksus;) Tymczasem kilka pocztówek z mojego ukochanego Sopotu..
Nocowałam w Hotelu Grand, w pokoju, gdzie Agnieszka Osiecka sobie pisała i tworzyła. Dla wielu ludzi nie ma to znaczenia, dla mnie to była wielka frajda. Hotel jest niesamowicie klimatyczny z ładną, prywatną plażą, pogoda dopisała, głowa przewietrzona, wytańczyłam się, pogadałam, odpoczęłam i wróciłam do Kolorowego Miasteczka w zachodniopomorskim, naładowana energią. Strasznie fajnie tak odpocząć od obowiązków a bycie mamą chodzącego i latającego szkraba to naprawdę duża praca:) Takie rzadkie chwile to perełki dla mnie, docenia się bardziej za to. Nie patrzysz czy chmurka na niebie czy nie, ot cieszysz się wszystkim. Jestem przede wszystkim mamą, więc inne projekty rozciągają się w czasie, ale ręka na pulsie;)
 O reszcie wkrótce..
Siódma rano i słoneczko..





Gdzieś piąta rano na Monciaku..:)


Jeśli ktoś z was widział w Sopocie babę co ciągnęła torbę a z niej leciała piana to byłam ja- pianka do włosów dawała czadu, niedomknięta torba i tak szłam..Niczego nie zauważyłam rzecz jasna, jak to ja.