niedziela, 7 lipca 2013

Ponownie wakacje..będzie bardzo książkowo...

Wyjeżdżamy dziś na prawie dwa miesiące na wakacje do Polski. Abstrahując od nacieszenia sie rodziną, przyjaciółmi, polskimi warzywami i letnimi rytuałami nad Baltykiem- będą to wakacje również bardzo książkowe.

Najpierw będe odkrywać książkowe tajemnice pewnej piwnicy, w dni pochmurne pieczołowicie segregować cudeńka i podziele się z wami co znajdę..będzie to czasochłonne ale wypieki na twarzy tylko dodadzą mi energii..szperać będę jak wariat w spazmach euforii..
Potem będe pracować nad projektem biblioteczki w naszym nowym mieszkaniu, które kupiliśmy w styczniu. Trzy miesiace zaufana firma remontowa ze stanu deweloperskiego, czyli betonu, przemienila dwupoziomowy apartament z dwiema łazienkami, garderobą i pięcioma pokojami w wykończone mieszkanie. Na telefonie wybierałam kafelki do kuchni, łazienek, kolor ścian..wszystko skończone. A mieszkanie tylko pięć minut na pieszo od mieszkania mojej mamy, w którym sie wychowałam i zawsze się zatrzymujemy, gdy przyjeżdżamy do Kolorowego Miasteczka. Mieszkanie mamy jest jednak małe i chcieliśmy mieć własną , większą przestrzeń.
Pozostaje tylko urządzać.
 Zamiast jednak szukać kanapy, krzesła- najpierw biblioteczka. I koniec. Nie ma bata. Co tam ręcznik do łazienki czy stolik do salonu.
Najpierw miejsce dla książek.
Miłość mojego życia;)

więc bedzie bardzo, bardzo pracowicie i książkowo..

c.d.n.

''Cygan to Cygan'' Lidia Ostałowska

''Żadna wojna nie wybuchła przez Cygana. Nie chcemy walczyć, bo się boimy. Bo kochamy życie. Bo o co mamy się bić? Cygan nie wie co to bój o idee. Taka mentalność to błąd. Przez nią nie mamy własnego kraju''
Nie sięgam często po reportaże, właściwie śladowe ślady jak pomyśle..a szkoda. Nie za bardzo wiem co wybrać i czym sie kierować przy zakupie. Dzięki tej lekturze poczułam co dają tego typu książki. To naprawde podróż, w którą można sie wybrać nie ruszając się z domu..a ja kocham podróże różnorakie i nigdy dość.
Świat Romów, najliczniejszej grupy etnicznej w Europie, współczesne problemy, ich natura, niejednolite klasy społeczne, kultura, pomieszane tradycje..wszystko jest w tej ksiazce. Co wiecej, zmusza to nas do refleksji dlaczego ci ludzie nie maja ani swojego kraju ani praw..dlaczego nikt o nich nie walczy, nie próbuje jakos uporządkować ich sytuacje a jeśli nawet sa próby, dlaczego tak bezskutecznie. Niesprawiedliwość i dyskryminacja to część losów tej grupy etnicznej. Jest też oczywiscie wiele uprzedzeń. Pochodze z wojewodztwa zachodnio- pomorskiego, koło Szczecina, wiec nie było to nigdy miejsce, gdzie można było spotkac wielu Romów. Tak wiec jakieś tam uprzedzenia czy napotykanie Romów jest mi obce. Ale co generalnie się o nich mówi, oczywiście wiem. Bo krążą stareotypy wkoło od lat: pięknie śpiewają, kradną, kłamią. I takie tam. W każdym razie bardzo podobały mi się te opowieści, ta złożoność środowisk Romów jest porażająca.  Ciekawa pozycja.

                                            ''Dla Cygana droga jest szkołą"


sobota, 6 lipca 2013

''Pilot. Naga prawda'' David Beaty

Piekielnie interesująca książka, tyle w niej ciekawych informacji, psychologicznych wyjaśnień, logiki, różnych zjawisk, mechanizmów, które rządza ludzką naturą..czytałam bardzo długo, na raty, bo chciałam jak najwięcej zapamiętać, zresztą tego rodzaju lektura dostarcza przyjemności właśnie gdy czyta się ją powoli. Kiedyś tam lata świetlane temu przez chwile marzyłam, by być podniebną kelnerką, więc niespełnione marzenie gdzieś się uwydatnia w tym, że zawsze mnie interesuje wszystko na temat lotnictwa:)

To nie jest książka o katastrofach w przestworzach. Lektura bierze pod lupe pilota. Sam autor był pilotem, psychologiem oraz badał katastrofy lotnicze. Aż zatrważające jest, ile czynników wpływa na to, czy pilot wyląduje bezpiecznie..Omówione jest śmiercionośne nastawienie, ludzkie złudzenie oraz również potęga samczego ego. Stres, zmęczenie, podejmowanie decyzji, efekt domina, nuda i rozkojarzenie oraz branża i zarządzanie.
Jest tutaj o wiele więcej oczywiście, np wiele kwestii, które nie zostały jeszcze porządnie zbadane, bo na przykład jak pisze autor:

'' Nasze ciała są cykliczne. Człowiek pierwotny żył nie tylko zgodnie z cyklem dnia i nocy, ale również zgodnie z cyklem Księżyca(..)Jaki wpływ ma to na pilota, który bezustannie zmienia strefy czasowe? Jak jego umysł i ciało reagują na pozbawienie snu, przerwanie cyklu dnia i nocy, zakłocenie regularnego rytmu odżywiania? Czy możemy w takich warunkach właściwie myśleć i działać? Odpowiedz jest prosta: nie wiemy.''

Oczywiście znajdziemy tutaj nawiązanie do katastrof, na przykładzie których autor tłumaczy pewne omawiane zagadnienia. Bardzo detalistyczna, obszerna, przystępnym językiem napisana książka. Dla wielbicieli wszystkiego co związane z lotnictwem- obowiązkowa lektura! Mnóstwo interesujących rzeczy znajdziecie!

piątek, 5 lipca 2013

''Będę tam'' Shin Kyung-Sook


Mogę już stwierdzić, że po drugiej przeczytanej książce wybitnej koreańskiej pisarki- jestem jej wielką fanką. Nigdy nie przepadałam specjalnie za literaturą orientu, jakoś te klimaty nigdy mnie nie pociągały ani tematyka. Ale ta pisarka do mnie przemawia. Jej wyjątkowość polega moim zdaniem na tym, że wyczuwa się w jej pisaniu ogromne, głębokie pokłady wrażliwości. Chłód, dystans z dużą domieszką emocji, które do europejskiej duszy wtrafiają bardzo celnie. Pisze piekielnie intrygująco, choć same historie nie są jakoś szczególnie wyjątkowe. Ale coś w tym stylu pisania jest, że osobiście nie mogę przestać czytać.

''Będę tam'' to lektura kompletnie inna niż słynna ''Zaoopiekuj się moją mamą''. Moim zdaniem jest trudniejsza.
Tym razem przeniosłam się do świata młodych, wchodzących w dorosłość ludzi w Korei Południowej w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Zamieszki na ulicach, zaginięcia, tajemnicze morderstwa, społeczeństwo, które nie potrafi się komunikować ze sobą łatwo i otwarcie. Może nie do końca tak prosto poczuć klimat jak wygląda ta represja w dalekim kraju, ale jest to przedstawione bardzo obrazowo- takie jest tło tej opowieści. Bohaterką jest Jeong Yun- młoda, skryta dziewczyna, która wraca na uczelnie po rocznym urlopie. Dostaje nagły telefon od dawnej miłości, który informuje ją że profesor jest w szpitalu. Tak zaczyna się ta powieść i ten jeden telefon uruchomił całą lawinę wspomnień bohaterki..powrót na studia to poznanie tajemniczej dziewczyny z poparzonymi rękami i jej chłopaka. Ta przyjazń nawiązuje sie dość dziwnie ale mocno. Jeong odkrywa powoli tajemnice przyjaciółki, nie będę zdradzać ale to wszystko wpłynie na ich wszystkich, wzbudzi lęki, refleksje, zmusi do przyglądania się sobie głębiej...

Trudno opowiadać tę książkę. Jest wielowymiarowa, są nawet nawiązania do literatury i malarstwa. To konstrukcja tej powieści jest strasznie ciekawa. Bardzo mi się podobała ta powieść, choć nie jest przebojowa ani nie ma powalających zwrotów akcji, może być też tematycznie przewidywalna. Pisarka jednak wie, jak grać na emocjach czytelnika, nie wiem jak ona to robi..
Intrygująca powieść. Na pewno sięgnę po następne powieści tej pisarki.

''Z miłości do córki.Moja historia'' Sarah Taylor

Czytanie tej książki to był czysty masochizm. Nie mogłam sie oderwać a jednoczesnie bałam sie i przeżywałam emocjonalne katusze.  Bo jako mama ponad rocznego dziecka powinnam sie trzymać z dala od takiej tematyki. Głowa chodzi, zaraz człowiek sobie wyobraża swoje dziecko w takiej sytuacji..uff co tu tłumaczyć- mnóstwo matek tak ma i mnie na pewno w tej chwili rozumiecie.
Muszę przyznać, ze historia kobiety, która stoczyła niesamowicie trudną walkę o córke i ją wygrała- naprawde robi wrażenie. Przejmujaca, nadająca sie na film prawdziwa opowieść, która wstrząsnęła Wielką Brytanią.

 Przede wszystkim należy zacząć od tego, ze w krajach muzułmańskich istnieje prawo, które mówi, ze jeśli ojciec przyleci z córką urodzoną w Europie do powiedzmy Libii,od razu nabywa praw całkowitych do opieki nad dzieckiem a dziecko uzyskuje natychmiast paszport. Koniec kropka. Papierki europejskie nie mają żadnej siły i nie znaczą nic. Okropne to i drastyczne w skutkach..

Sarah, młoda kobieta z Londynu, zaczyna swoja opowieść oczywiście od przedstawienia nam historii jej miłości do pewnego mężczyzny z Libii, opowiada o ich związku, potem małżeństwie. Chciało by się rzec '' głupia babo, nie wiedziałaś?'' ale jakoś ani przez chwile moje myśli nie poszły w tym kierunku.. zgrabnie to wszystko opisuje, wiarygodnie. Zakochała się, chciała być szczęśliwa, poprostu. Takich małżeństw jest wiele przecież..i niestety nierzadko kończy się to dziwnie..Kiedy pojawiła się córka- wszystko nagle sie zmieniło. Strasznie współczułam tej kobiecie, bo z miłego sympatycznego ukochanego mężczyzny nagle został cień wspomnień a narodził się potwór- kombinator. Warto wspomnieć, że były mąż nie jest przedstawiony jednoznacznie, Sarah np pisze o tym jaką miał on świetną relację z jej własnym ojcem. Dziwny typ i tyle.
Potem rozwód i tatuś nie mówiąc nic byłej żonie i wbrew córce- wywozi ją do Libii.
Walka, którą stoczy kobieta- graniczy z cudem. Ja wiem, że zdarzają się takie sytuacje, słyszy się coś tu to tam..ale jej historia naprawdę jest wyjątkowa. Bo jako jedyna kobieta w takiej sytuacji odzyskała swoje dziecko.

Najbardziej mnie wykończyło emocjonalnie to, jak opisywała, że są organizowane co roku wyjazdy matek na widzenie swoich dzieci..tak rząd europejski zapewnia pomoc, bo nic innego wobec prawa w krajach muzułmańskich nie wymyślisz. Więc te kobiety raz do roku z Anglii, gdzie w swoim kraju kiedyś tam zakochały się  i założyły rodzinę i umożliwiły swoim mężom angielski paszport-.. jadą do Libii, by pobyć ze swoimi dziećmi dwa tygodnie..koszmar. Te widzenia jakie dziwne, zasady, rodzina męża siedzi obok, ciotki, wujki, boże..te dzieci wywiezione wbrew sobie, którym robi się mętlik w głowie..ci mężczyzni jak bogowie- normalnie obchodz się jak z jajem, ja bym takiemu włosy powyrywała na wstępie.
..serio, to za wiele na moje nerwy, ale jak człowiek poczyta w detalach, dokładnie to naprawdę ja spać w nocy nie mogłam i mężowi streszczałam książkę w nocy. W takim chwilach przychodzi do głowy jedno- są dwie cywilizacje na tym świecie i chyba lepiej żeby się nie przenikały..
Strasznie przeżyłam tę książkę. Nie wiem czy polecić czy nie..

wtorek, 2 lipca 2013

''Towarzyszka Panienka'' Monika Jaruzelska

Ciekawość wokół tej książki jest jak najbardziej uzasadniona. Jakim ojcem byl generał Jaruzelski? Jak wygladało dzieciństwo i dorastanie Moniki? Jakim nurtem popłyneło jej życie na przełomie trudnych zmian społecznych? Czy odkryje wiele tajemnic? Ta książka nie zawodzi. Spełniła moje oczekiwania. Nie jestem w stanie przyczepić sie do niczego. Dlaczego?

Wszystkie wspomnienia są ułożone niechronologicznie, w formie zapisków, każdy zamknięty w klamre puenty lub skończonego obrazka przemyśleń. Jak na absolwentke polonistyki mamy więc zgrabny, bardzo dobry styl, co sprawia, ze czyta sie bardzo szybko a przede wszystkim przyjemnie.

Najbardziej podoba mi sie, ze pani Monika nie próbuje tutaj niczego udowodnić ani tlumaczyć by zaspokoić cyników czy ludzi podejrzliwych, czy koniecznie się przypodobać tym co szukają dziury w całym. Nie wybiela sie, nie stawia sie w pozycji ofiary ale rownież nie ma zamiaru przepraszać swiat. Nie narzeka a jest zwyczajnie szczera i ja w to wierze. Bo przeszła tyle z łatką córeczki generała, że udowodnianie czegokolwiek z jej strony nie ma kompletnie sensu bo i tak na nic i ona to wie.  Opisuje siebie jako dziecko, osobę dorastającą, wiele różnych wspomnień na danym okresie życia. Portret ojca, matki, są rownież liczne podróże po całym bożym świecie i spotkania ''słynnych'' dyktatorów. Bardzo ciekawe to, jak jawi jej się Fiedel Castro. Wszystko to z dystansem, co nie dokońca może sie podobać, mi sie osobiscie wydaje jak najbardziej własciwe.
  Moim zdaniem bije z tych zapiskow inteligencja autorki. A przede wszystkim szczerość. Na szczeście nie ma tutaj analizy własnej psychiki czy narzekania. Czyta sie niesamowicie dobrze. Bardzo fajna lektura.Tak odbieram te wspomnienia.

poniedziałek, 1 lipca 2013

'' The light between Oceans'' M.L.Stedman

Oczarowała mnie ta powieść od pierwszej strony. Odłożenie tej książki na nocną szawkę graniczyło z cudem. Dawno nie czytałam niczego w jezyku angielskim i strasznie sie ciesze ze ot tak sobie przypadkiem wybrałam z księgarni tę lekturkę. Strzał w dziesiatke. Bo oto właśnie chodzi by targały nami emocje, by myśleć o bohaterach i ich decyzjach, by czuć atmosfere, zapachy i klimat miejsca, gdzie toczy sie historia.
 Książka jest już przetłumaczona na jezyk polski i wydana przez wydawnictwo Albatros, zauważyłam wlasnie ze budzi różne emocje. Mi osobiscie czytało sie rewelacyjnie, jak zawsze- zależy to od chwili, czasu, nastroju. A czasem jest tak, że książkę w oryginale czyta się o sto razy lepiej, niektóre tłumaczenia zabierają dużo powieści i tyle..

Mała, opustoszała wysepka u wybrzeża Autralii. Czułam doslownie zapach wiatru i widziałam przed oczami krajobrazy, pośród których Isabel i Tom wiodą swoje spokojne życie. Ona zajmuje sie skromnym dobytkiem, domem, on jest odpowidzialny za latarnie morska. Pewnego dnia zauważają dryfującą łódke, w której znajdują martwego mężczyzne i noworodka-ono żyje...
W notatniku latarnika wpisuje sie każdego dnia wszystko co sie dzieje- taki obowiazek... czy wpisać kogo znalezli? On chce, ona nie. Przed oczami marzenie o dzieciach, lek, poronienia i niewiadome. Jedna decyzja zmienia życie tych ludzi i wpływa na inne na zawsze i odtąd dzieje sie naprawde wiele..

To powieść o tym, że dobro może być złem, a zło dobrem. Od poczatku oboje miotają sie z tą decyzją, by zataić iż znalezli noworodka. On robi to dla niej, gnębi go sumienie, Isobel nie umie mysleć do końca trzezwo, niespełnione marzenia o własnym dziecku biorą góre. Czas mija, stają sie rodziną, oboje kochaja te dziecko nad życie. Ale jaka jest historia tego dziecka? Czy ma matke?
Nic nie będe zdradzała. Książka wywołała wiele emocji we mnie. Mnóstwo tutaj dwuznacznych, trudnych wydarzeń, z ktorymi musi sie zmierzyć kilka bohaterów. Przejmujaca powieść, która piekielnie mi sie podobala.

 Oto polskie wydanie: