czwartek, 28 lutego 2013

''Karuzela z idolami'' Tomasz Raczek

W ciągu roku rzadko się zdarza, bym nie czytała nic trzy dni pod rząd. Potrzebuję czytać jak potrzeba człowiekowi wody i jedzenia w ciągu dnia. Ale głowa nie zawsze ta sama, wiadomo, są okresy mniej lub bardziej intensywne, życie biegnie szybko, obowiązki, sprawy, dziecko, podróże. Kiedy mam siłę tylko na coś lekkiego, wybieram literaturę faktu. Tym razem mini felietony Tomasza Raczka, ot jego fascynacje idolami, popularnymi , znanymi postaciami, które zna każdy z nas z tv, gazet, radio czy kina. Dobra odskocznia, czyta się lekko, ciekawe informacje, puenty. Długich wywodów ani biografii z datami tutaj nie ma. Zarys bohaterów, prywatne przemyślenia, podziw i refleksje. Prywatna opinia na temat ludzi, którzy na jakiś sposób fascynują Tomasza Raczka. Łatwo poprzez te mini felietony dostrzec jedną rzecz. Wszystko, co niszczy bardziej lub mniej gwiazdy, to presja udowodniania światu, że jest się dobrym. Udowadnianie, że piedestał, na który wyniósł ich tłum- jest ich wart. W szale medialnych nagonek i plotek, smaku sukcesu i poziomu życia okazauje się to bardzo trudne i gdzieś po drodze większość się wypala lub przechodzi kryzys. Żaden z nich nie ma życia usłanego różami, za to każdy- wybitny talent, za który kochają ich miliony.
Dobry relaks na wietrzenie głowy.

środa, 27 lutego 2013

''Dziedzictwo'' Katherine Webb

Nie wiem, ale chyba jestem jedyna osobą, której ta powieść nie zachwyciła. Poczytałam różne recenzje w sieci, oczy mam jak pieć złotych bo wszyscy bardzo zadowoleni. Czemu tak inaczej odebrałam tę książkę? Patrze na piękną okladkę: pisze jak byk- ''swiatowy bestseller wydany w 24 krajach.'' Dwie siostry, wielka tajemnica...którą odkryłam przed przeczytaniem stu stron. Zwyczajnie sie domyśliłam kto jest kim. A pragnę mocno podkreślić- nie jestem dobra w te klocki.

 Nie uważam, że to zła książka, nie jest nudna, ciekawie jest prowadzący wątek poprzez cofanie się w czasie. Tylko zwyczajnie dochodzę do wniosku, że książka ta jest napisana przeciętnie. Miałam widocznie za duże oczekiwania. Gdyby jeszcze ten sekret był naprawdę sekretem. Gdyby pisarka grała mi na nosie, umiejętnie wodziła mnie w zaułek, z którego wyszłabym zaskoczona, że jednak inaczej jest niż myslałam! Że myliłam się co do sekretu rodzinnego. Nic z tego.
Wiktoriańskie klimaty uwielbiam, choć nie siegam często po tę literaturę. Ostatnim razem to była Sarah Waters: '' Ktoś we mnie'' i byłam pod niesamowitym wrażeniem talentu pisarskiego. Tutaj mi tego zwyczajnie zabrakło.
Erica i Beth przyjeżdżają do posiadłości, którą właśnie odziedziczyły. Postać Beth- skłonnej do depresji, zamkniętej w sobie kobiety odrazu jakby odsłania połowę wielkiej tajemnicy. Nie podobała mi się konstrukcja tej postaci, zbyt oczywisty portret. Kobiety spotykają przyjaciół z dzieciństwa, wracają wspomnienia, Erica pragnie dowiedzieć się więcej o historii swojej rodziny no i przede wszystkim o zaginięciu jej kuzyna Henry'ego. Ten dramat pozostawił wielką rysę na całej rodzinie. Równolegle poznajemy historię prababki kobiet. I jej własną historię..
Zamysł powieści ciekawy, ale moim zdaniem pisarka nie udzwignęła własnego dobrego pomysłu na książkę.

wtorek, 26 lutego 2013

''W odbiciu'' Jakub Małecki

Czytam bardzo dużo, choć czas mi się skurczył,  polsko-fiński niemowlak rośnie, absorbuje coraz bardziej, ale w temacie czytania jestem jak żołnierz zorganizowana. Nie oglądam tv, ani filmów, więc czas na lektury jest. W dzień również, gdy mały zaśnie, choć teraz to porządki wiosenne chcę zrobić i przeorganizować przedmioty więc zostają wieczory. Mam zaległości z notkami, wszystkie wolne chwile wykorzystuje na czytanie lub nic nie robienie;) Pora się wziaść w garść bo zaraz zaleje mnie góra przeczytanych książek i jeszcze nie daj boże zapomnę o niektórych;)

Jakub Małecki to dla mnie jeden z najciekawszych młodych polskich pisarzy.. Po niesamowitych doznaniach jakie dostarczył mi ''Dżozef'' , zabrałam sie za kolejną książkę. Nie wiedziałam, ze to druga część, ale naprawde nie miało to znaczenia. Czyta sie Małeckiego swietnie. Łączy to co lubie najbardziej- świetny, przystępny język i bardzo dobra konstrukcja bohaterów. Poprzez kilka postaci płynie wartko opowieść- intrygująco, emocjonalnie. Niby nic nowego tu nie ma, mamy ludzi zwyczajnych do bólu, młodzi, co borykają się z kłopotami finansowymi- główny bohater Karol stracił pracę, jakos stara sobie radzić, jest melek- Pielgrzym, starsza pani Eugenia..ale opowieść biegnie, rozwija się ciągle. Śmieszna, wesoła, zastanawiająca..i życiowa . A bohaterzy jakbym ich znała, gdzieś widziała. Są realni- i to jest najwiekszy atut pisania pana Małeckiego. Jest to powieść bardzo polska, nasze realia, nasz świat i codzienność, którą każdy zna czy pamięta- ale w żadnym tam obscenicznym portrecie, żadnej tutaj metaforyki futurystycznej nie ma ani dziwnego stylu ani wyostrzenia obrazu. Stonowana powieść ale wywołująca emocje.

 Jest coś w pisaniu Małeckiego takiego do głębi prawdziwego, ja mu wierze od razu i do końca. Nie mam wrażenia, że pisarz się ''starał', że coś jest na siłę klecone, że chciał stworzyć coś z niczego a nie bardzo wyszło i czuję mocno, że pisze dla mnie, dla ludzi a nie dla siebie samego.. Proza Jakuba Małeckiego dociera do mnie, dotyka mnie i jest to bardzo przyjemne. Jestem strasznie ciekawa innych jego powieści.

niedziela, 24 lutego 2013

Trylogia. Część druga: '' Przerwa na życie'' Stanisława Fleszarowa-Muskat

Powojenna Polska. I dalsze losy Magdy, która wraca do domu. Rodzina naszej bohaterki miała dużo szczęścia, ale koniec wojny nie oznacza dylematów i problemów. Chmura nowego systemu zakrywa Polskę. Odbudowa kraju, powrót do codzienności jest pełne dylematów. Magda stawia wszystko na jedną kartę i układa sobie życie z Piotrem. Bardzo szybko okazuje się to trudniejsze, niż obydwoje przypuszczali. Rodzice też nie są zadowoleni, ani ojciec lekarz ani jej matka i babcia. W tej części poznajemy bardziej jej rodzinę.
 Piotr denerwował mnie jeszcze bardziej w drugiej części. Ta postać to symbol czasów, ogłupienie systemu, ideały równości socjalistycznej. Nie pozwalał Magdzie sprzedać pierścionka babci, bo miała w jego miemaniu ubierać się skromnie, tak jak reszta ludu. I tego typu ''kwiatki''. Przykre, jak ludziom prali mózgi i jak niektóre jednostki wczuwały się w ''powołanie''. Jego miłość do kobiety była okazywana bardzo dziwnie w moim miemaniu. Magda jest chyba jeszcze bardziej rozdarta wewnętrznie, widać to na każdym kroku, w każdej scenie.
Powracają też inni bohaterowie z pierwszej części, dużo się dzieje, nie zdradzę oczywiście. Pisarka ma niesamowita umiejętność przykuwania uwagi i porywania czytelnika w swój swiat.
 I co, w Polsce nie miałam trzeciej części ze sobą, więc musiałam uzbroić się w cierpliwość i zacząć czytać coś innego.

sobota, 23 lutego 2013

Trylogia. Część pierwsza: ''Pozwólcie nam krzyczeć'' Stanisława Fleszarowa-Muskat

Miałam ochotę na trylogię. Przed wylotem do Polski przypomniałam sobie o pisarce, którą polecało mi goraco parę blogowiczów. Kilka jej powieści kiedyś zakupiłam. Włożyłam więc szybko dwie książki do torebki podręcznej i poleciałam do Polski.
Nie pamiętam kiedy ostatnio przeżywałam taką mieszankę emocji. Nie mogłam się oderwać od tej powieści, bardzo fascynująca, ciekawa, wciągająca...ale również troszkę irytująca i drażniąca.

Magda- to jej losy śledzimy przez całą powieść. Wywieziona przymusowo na roboty do Niemiec, wtrafia do różny rodzin, spotyka wielu ludzi. Z ciekawością śledziłam jakie doświadczenia mieli Polacy na ziemiach niemieckich podczas II Wojny Światowej. Czasy nieludzkie, ale serca nie znają wojen, Magda zakochuje się w Piotrze- postać ta nie przypadła mi do gustu, w sumie trudno go polubić. Zamknięty w sobie, w sidłach tajemnic i dramatycznego czasu, jest momentami osobą jak z pod ciemnej gwiazdy, a chwilami widać, że kocha Magdę i ma dobre intencje. Jednak jakoś nie mogłam go polubić choć byłam ciekawa jego poczynań i chciałam go poznać lepiej i ''prześwietlić''.
Magda spotyka też dziewczyny, z którymi z czasem się zżyje i doświadczą wspólnie wiele dramatycznych sytuacji, bardzo wzruszyło mnie ''wspólne Boże Narodzenie'' w hotelu robotników. Choć na ten moment ludzie potrafili byc ludzmi. Na drodze naszej bohaterki pojawią się też inni mężczyzn- strasznie podobał mi się wątek jej przyjazni z Niemcem. Miałam wrażenie, że coś między nimi iskrzy ale jest z obu stron z determinacją tępione - świetne sceny. Czekałam na kolejne wydarzenia z zapartym tchem by dowiedzieć się jak rozwinie się znajomość z oficerem.

Niesamowite jest to, że interesowały mnie losy Magdy a jednocześnie wydawała mi się trochę taka dziwna, niezdecydowana, nieokreślona, zagubiona i ślepo zakochana. Ale to były inne czasy, inne ideały, wartości..Nie streszczam bo sytuacje wojenne wielokrotnie były przedstawiane w milionach książkach, więc nie ma co opisywać tutaj. Jedno moim zdaniem jest pewne- powieść jest świetna. Coś nie pozwala się oderwać od niej..

Powieść jest bardzo dobra, pokazuje, że nic nie było czarne lub białe w czasie wojny. To też smutne świadectwo jaką młodość mieli ludzie..W nienormalnych czasach- normalność  miała inne ramy.
Od razu zabrałam się za drugą część.

P.S. Za cholerę nie jestem w stanie zapamiętać nazwiska pisarki. I pewnie nie zapamiętam.

sobota, 16 lutego 2013

''Przestrzeń za Szkłem'' Simon Mawer

Powieść, przy której nie sposób nie pokusić się o refleksje i przemyślenia bo jest pełna odcieni życia. A życie jest zaskakujące, karta się często odwraca, wielu rzeczy nie da się przewidzieć. To powieść o  ludziach, czasach i skomplikowanej ludzkiej naturze- pełna emocji choć narracja chłodna i stonowana. To książka, którą czyta się z uwagą i wnika w nas mocno bo jest świetnie napisana. Lektura, o której nic nie słyszałam w polskiej tv, radio, nie zauważyłam by szalała przebojowo na necie. Aż mi przykro się robi, bo to piękna, ubrana w symbole powieść o małżeństwie i wieku XX. A wszystko to za pomocą ciekawego motywu- marzenie o...
 Młode, zamożne małżeństwo postanawia zbudować dom w modernistycznym stylu, coś zupełnie nowatorskiego na lata dwudzieste ubiegłego roku. Dom prosty, przestrzenny, minimalistycznie urządzony z ogromnym salonem i szkłem zamiast ścian(co ciekawe, taki dom naprawdę powstał, strasznie nowoczesny jak na tamte lata i właśnie to posłużyło za inspiracje pisarzowi Simonowi Mawer) Liesel i Victor chodza na przyjęcia, sa popularni, piszą o nich w gazetach a ich dom przyciąga wiele uwagi, budzi zachwyt i zdziwienie. Małżeństwo jednak tak naprawdę jest tylko układem. A ich wymarzony dom odzwierciedla ich związek.. Dzieje się tutaj wiele, rodzą się dzieci, są romanse, przeprowadzki, wojna, emigracja, przyjaciele, życie w trójkącie, kłamstwa, skrywane sekrety..ciężko mi jakoś streścić tę wspaniałą opowieść w słowa. Czytałam z wielką uwagą..
Ten dom był świadkiem tak wielu rzeczy na przestrzeni siedemdziesięciu lat..wszystkie ślady historii ale i ludzkich dramatów i sekretów. Dom- przestrzeń za Szkłem przewija się tutaj cały czas..jest świadkiem czasów i świadectwem ludzkiej natury.
Najbardziej podobała mi się postać Victora, to jak się miotał kochając dwie kobiety, sceny i przedstawienie jego postaci jest bardzo eleganckie a zarazem mocne i takie prawdziwe.

Świetna powieść, nie mam jednak jakoś za kszty polotu w tej chwili i nie jestem zadowolona ze swoich wypocin, ale nic innego nie wyksztuszę a jak odstawię na pózniej to już w ogóle, bo pisanie po czasie recenzji jest dla mnie jeszcze trudniejsze.
Gorąco polecam tę powieść.
Tymaczasem idę się pakować, jutro lot do Polski. Miłego tygodnia!




piątek, 15 lutego 2013

''Dyskretne Symetrie'' Jeanette Winterson

Pierwsze spotkanie z Jeanette Winterson. Pisarka ciekawa, intrygująca ale nie do końca łatwa w odbiorze. Z jednej strony mamy tutaj w sumie prostą, nieskomplikowaną historię. Morze, jacht, małżeństwo oraz młodsza kobieta. Romans. Jest to powieść o fascynacji i pożądaniu, z punktu widzenia trzech osób.
Z drugiej strony śledzić tę fabułę nie jest takie proste i gładkie, bo bohaterowie to fizycy, więc pisarka przemyca tutaj bardzo dużo fizyki kwantowej, jej zasad, patronów itp itd..ja o tym nie wiem nic, zielona jestem strasznie. A przede wszystkim przyznam się, że nie mam takich zainteresowań ani potrzeby otworzenia się i wchłaniania tej dziedziny. lektura jest jednak koleją z cyklu ''przeleżane na półce i nietkniętne od dwóch lat'' Jakoś od początku roku mam miłosierdzie by sięgać po te książki co posiadam od dawna. Tak łatwo ciągle się ekstytować nowościami albo wynalazkami, iśc torem odkryć co tu upolować kolejnego..a potem co się dzieje? Nie czyta się ponad połowy. Nic tu sobie nie obiecuję, bo wiadomo jak to z nami fanatykami książek bywa. Ale mam nadzieje, że w tym roku przeczytam wiele zaległych powieści.

Nic książce "Dyskretne symetrie'' nie chcę ująć, bo to solidnie i ambitnie napisana powieść. Troszkę te filozofie, polemiki, naukowe informacje i przemyślenia odbierały mi możliwość wczucia się i wniknięcia w rytm płynącej akcji i w emocje bohaterów.
Ciekawa powieść, ale nie do końca to ''moja para kaloszy''.

wtorek, 12 lutego 2013

''Ostatni Harem'' Peter Prange

Lubię książki o tematyce orientalnej ale zdecydowanie w stylu ''Chłopiec z latawcem'' czy ''Tysiąc wspaniałych słońc'', gdzie mamy wszystko - ciekawe losy bohaterów, przyjazń, miłości, trudne wybory a w tle świat arabski. Niezbyt przepadam natomiast za powieściami, gdzie zawsze na okładce obowiązkowo kobieta z zakryta twarzą a powieść w stylu ''opowiem wam co przeszłam'', czyli ekstremalna strona traktowania kobiet i świata wschodu, takich książek ukazało się juz mnóstwo, nie mówie, że są niepotrzebne, ale ja wolę powieść z wszystkimi smaczkami w jednym.
Po przeczytaniu ''Złodzieje nieba'' to moje drugie spotkanie z pisarzemi- mój zachwyt jest jeszcze większy. Wspaniała powieść. Świetnie się czyta a poza tym pisarz wykazuje się tutaj wielkim znawstwem epoki. Wsiąkłam od pierwszej strony. W sekunde przeniosłam się w inny świat..
 Fatima i Elisa to przyjaciółki, małe dziewczynki, jedna chrześcijanka, druga muzułmanka. Historia zaczyna się, gdy przypadkowo udają się wieczorem na spotkanie ze soba po kryjomu..i tak zostają porwane i trafiają do sułtańskiego haremu- wielki, bogaty opis życia w sztucznym świcie- strasznie ciekawe było wniknać w ten system gdzie sułtan był Bogiem. Tym samym poznajemy jak dorastają, jakie mają marzenia..ale w Turcji nie dzieje się z czasem dobrze..nadchodzi wojna a przyjaciółki będą postawione przed wieloma trudnymi zakrętami losu..powieść jak baśń a jednocześnie historyczne, bogate tło i piękna opowieść..

Uwielbiam, kiedy biorę książkę do ręki i nagle czuję się jakbym ogladała dobry film, płynę wraz z akcją, kalejdoskopem obrazów, ludzkich uczuć..tak było tym razem. Swietna powieść! Nie ma ani jednej nudnej strony!

poniedziałek, 11 lutego 2013

'' Tragedia na morzu '' Tami Ashcraft

Zawsze sprawiało mi radość czytanie historii, które toczą się na morzu. Taki inny świat, który rządzi się swoimi specyficznymi prawami. Prawdziwe zdarzenie, które wydarzyło się w życiu Tami Oldham. Młoda kobieta, zakochana w żeglugach i morzu, wraz ze swoim partnerem wyrusza w rejs. Mają masę planów, zakochani w sobie i w swoje pasji nie przypuszczają, że za chwile karta losu się odwróci..Po ponad dwóch tygodniach rejsu, napotykają przerazliwy huragan..walczą dzielnie, co w ich mocy ale dochodzi do strasznej tragedii. Takie historie są zawsze przejmujące, myślę, że dlatego, iż wobec siły natury wszyscy jesteśmy nagle obdarci z naszych warstw, które na siebie nakładamy. Okazuje się, że jesteśmy mali, bezbronni, nasze ego maleje w sekunde. Liczy sie instynkt przetrwania, wygrywa najsilniejszy- odwieczne prawo natury.
Tami przeżywa dramat, ginie jej narzyczony i musi dopłynąć do lądu...samotna kobieta w otchłani wody z uszkodzoną łodzią..
Nie jest to może jakaś wielka proza, ale ciekawa, prawdziwa opowieść ludzka. I kolejna książka z tych, które mam w błękitnej biblioteczce i nawet nie pamiętam kiedy i jak kupiłam. Cieszę się, że po tę lekturę sięgnęłam.

piątek, 8 lutego 2013

''Zabawa w miłość'' Margaux Fragoso

Opowieść wstrząsająca ale jednocześnie dobrze napisana. Co się dzieje, gdy masz sześć lat, ojca, który wpada bez powodu w furię, pielęgnuje terror rodzinny nie szanując na oczach dziecka chorą psychicznie żonę? Mocno dysfunkcyjna rodzina- to nalepsza i najłatwiejsza pożywka dla pedofila. Niczym żmija, zbliżaja się do owej rodziny, manipuluje, knuje i dokonuje rzeczy strasznych. W przypadku w tej opowieści-  jest to sąsiad. U niego bawi się mała Margaux wraz z jego synami. Jest jej matka też zawsze na spotkaniach ale z racji choroby nie potrafi zauważyć niebezpieczeństwa, świat widzi przez pryzmat tabletek, które bierze.
Okropnie smutna ta historia i szokująca, bo autorka jednocześnie z kata robi też człowieka, tłumaczy go, kocha. Między dziewczynką a starym piernikiem nawiązuje się więz, która będzie trwała przez wiele lat.
Ciarki mnie przechodziły czytając tę powieść-biografię. Każdy tutaj jest ofiarą i żyje w gąszczu patologii. Przebrnęłam, bo moim zdaniem jest naprawdę ciekawie napisana, dobrze poprostu.Nie jest to sprawozdanie albo spowiedz. Autorce udało się napisać powieść z wyrazistymi bohaterami i tłem w poastaci lat dziewięćdziesiątych. I chyba właśnie to pozwala na toby być w stanie czytać o tak potwornej zbrodni jaką jest wykorzystywanie nieletnich, granie na ich emocjach, bezczeszczenie ich duszy i spaczenie psychiki. Zadko czytam takie powieści, ale biorę się poraz kolejny za książki, które wyleżały się na półkach nietknięte od lat.

środa, 6 lutego 2013

Z literatury holenderskiej: '' Ojciec i Ojciec'' Karel van Loon

Książka wyleżała się na błękitnej półce kilka lat..obiecuję sobie co jakiś czas, że muszę sięgać też po te powieści, które czekają od tylu lat a nie zawsze na swieżynki wydawnicze się łasić.
Holenderski pisarz przywiał mi czas, który spędziłam w tym kraju, a mieszkałam parę lat. Nie ma tutaj wymalowanych opisów uliczek czy krajobrazów krainy tulipanów, ale czułam mocno holenderską mentalność czytając tę powieść. Miło również móc sobie dokładnie wyobrazić gdzie akurat bohater wysiada, na jakiej ulicy w Amsterdamie czy na stacji w Utrecht czy innych miastach- bo poznałam ten kraj od podszewki.
Brak. To pierwsze słowo jakie przychodzi mi na myśl. Deficyt wiedzy, uczuć, pewności, zrozumienia, poukładania spraw. O tym jest ta powieść. Uderzająca prostota, bardzo wartka akcja. Główny bohater ma synka z pierwszego związku, obecnie układa sobie życie z inną kobietą, która pragnie mieć dziecko. Po latach starań robią badania, okazuje się,że Armin jest bezpłodny...kogo jest dziecko, które uważał za swoje? Jak do tego dojść gdy była partnerka od dawna nie żyje?
Męski punkt widzenia, baza zakurzonych wspomnień, z których trzeba coś wyłuskać, odkryć..kawa na ławę, jest i wzruszająco i mądrze, momentami śmiesznie. Zaskoczona jestem bardzo pozytywnie.

To naprawdę dobra lektura, czyta się błyskawicznie. Lubię takie książki, bez szczegółów, rozpisywania się a jednocześnie dużo treści i ujęcie tematu w wielu kolorach.

wtorek, 5 lutego 2013

Czytanie pod meksykańskim niebem:'' A street cat named Bob'' James Bowen

Dzieki mojej mamie, miałam w ciągu dnia chwilę dla siebie by czytać na plaży. A mąż delektował się SPA. Nie połknelam wielu książek.Wbijałam zwyczajnie wzrok w karaibskie morze, niebo i myślałam o niczym lub zwyczajnie podglądałam ludzi. Ale udało mi sie przeczytać jedną lekturkę. Większość dnia oczywiście spędzaliśmy wspólnie z dzieckiem a wieczory były dla mnie i męża. Wypoczeliśmy. I nawet udało nam się pozwiedzać.
Książke kupił dla mnie w prezencie ukochany, na lotnisku w Londynie, sam wybrał i muszę tutaj pochwalić mojego nieczytajacego męża:) Lektura dostarczyła mi dużo radości. Łatwa, lekka ale niegłupia.  Prawdziwa historia mężczyzny, którego burzliwa przeszłość doprowadziła do tego, że skończył mieszkając na ulicach Londynu. Zagubiony człowiek z nałogami i bez perspektyw na przyszłość pewnego dnia znajduje na wycieraczce małego kotka..I tak zaczyna się przyjazń, niesamowity związek człowieka ze zwierzęciem, strasznie ujmujące jest to ile sobie nawzajem dali siły. Ale przede wszystkim kot w życiu tego mężczyzny przyniósł nadzieje i jednym słowem uporządkował mu świat i dał wiarę na lepsze jutro. Cudna historia, która wydarzyła się naprawdę. Nie chce zdradzać szczegółów i ich perypetii na uliczach Londynu. Lekka, ciekawa, wzruszająca. Dla miłośników kotów- przyjemny relaks. Świetny prezent dla tych co posiadają koty. Miło sobie przypomnieć ile dają nam zwierzęta będąc częścia naszego życia.
Kocham koty. Ich niepowtarzalne charakterki i to że pragną być naszym szanowanym partnerem w domu nigdy nie godząc się na bycie służbą czy tylko maskotką. To prawdziwe osobowości:)

oto moje czteroletnie futrzaki kochane..
Kot Policjant, musi byc swiadkiem wszystkiego co dzieje sie w domu, wieczorem zagania nas do lozek, z rana budzi moja mame i wskakuje na kanape czekajac az wlaczy tvn24 i z nia oglada, wrazliwiec, kocha pieszczoszki w kazdej mozliwej chwili, nie lubi obcych

Kot Krolewicz, nakarm mnie, poczesz, otworz drzwi, zabawki Henia tez sa moje, pieszczoszki tylko na zyczenie kiedy on ma ochote, je kiedy my jemy, czuwa nad Heniem spiac pod jego lozeczkiem. Dwa razy w tygodniu udaje sie w podroz i odwiedza moich tesciow, jak sie nauczyl nie wiemy, odwiedza ich. Przyjazny tez dla naszych gosci.