środa, 2 października 2013

''Obywatel i Małgorzata'' Małgorzata Potocka, Krystyna Pytlakowska

Szczerze? Jestem lekko zniesmaczona po lekturze. Kłębią się we mnie emocje, ale wcale nie pozytywne. Małe oburzenie.
W zalewie sieczki muzycznej, staram się sięgać po nieznaną mi polską klasykę. Nigdy nie słuchałam Republiki, nie były to czasy mojej młodości, bo w latach osiemdziesiątych się urodziłam. Tak samo nie znam twórczości pani Potockiej a stosunek do niej mam obojętny. Myślałam, że owa książka będzie dobrym wstępem do przybliżenia mi wybitnego artysty jakim był Grzegorz Ciechowski. Czytam w opisie ''powstał niezwykły portret muzyka''. Albo czytać nie umiem, albo śnię. A jeśli to niezwykły portret ikony lat osiemdziesiątych, to ja jestem zakonnicą. Bo dla mnie to spowiedz i przemyślenia pani Potockiej głównie o niej samej i o jej wielkiej, trudno nie zauważyć, że również toksycznej miłości.

A więc poświęciła dziesięć lat swojego życia zespołowi i ukochanemu, spychając siebie na dalszy plan i zaniedbując karierę aktorską. Potem siedem lat dochodziła do siebie, szalała i wywalała jego rzeczy i nawet mamy dokładnie napisane co, gdyż powstały legendy na tem temat. Był to laptop, który rzuciła do Wisły( naprawdę, niesamowicie ważna informacja dla ludzi, którzy kupią książkę;) Acha, i jeszcze, że może by zrozumiała gdyby odszedł od niej do słynnej modelki, ale do pomocy domowej? No i mamy o szalonym życiu i seksie, i w ogóle pani Potocka jest w tej książce pępkiem świata. Ciekawe, czy przeszło przez głowę tej pani myśl, czy Grzegorz Ciechowski chciałby takiej książki? Może warto to było przemyśleć z poczucia szacunku do niego i dzieci i jego pamięci. Bo chyba liczy się to, by przetrwała pamięć jego muzyki, prawda?
Tyle ode mnie w związku ze streszczeniem. Nie wiem po co to i na co wywlekanie własnych słabości w brzydkich odsłonach i rozmowa o walce dwóch kobiet o jednego mężczyznę.

Moim zdaniem ta książka nie była przemyślana, nie rozumiem jaki jest jej cel. Minęło wiele lat, myślałam, że będzie to pamieć o muzyku i jego twórczości. Niestety, pani Potocka nadal wywleka kurz i brud dawnych spraw, choć były już wywiady na ten temat. Nadal nie spoczeła w tym temacie. I jest niemiłosiernie nielogiczna. Bo był wyjazd do Indii i znalazła spokój i dystans. Gdyby się tak stało, moim zdaniem, nie doszło by do wydania książki w takiej formie jak wyszła.
Nie lepsza byłaby biografia samego Grzegorza Ciechowskiego, jego muzycznych dokonań, opisów piosenek itp itd? Pierwsza część to wywiad z panią Potocką, druga część jest jeszcze gorsza- pamiętnik tej pani, krótkie zapiski co robiła, gdzie była. Drugiej części też nie rozumiem. No nie wiem, czy te zapiski po pieć zdań pod datą były tak ważne by je publikować..w stylu:'' poszłam, podwiozłam, wróciłam''
 Nie pastwiłabym się, gdyby na okładce książki była stojąca na wprost pani Potocka a z boku pan Grzegorz, odwrotnie niż jest. I gdyby tytuł był bardziej o pani Potockie oraz reklama książki bardziej prawdziwa. Wtedy bym zrozumiała może cel tej książki. A tak jest to dla mnie nie tylko zbyteczne ale zwykłe okłamywanie czytelnika.

 I tak sobie akurat myślę jaką drogą poszła córka wybitnej Agnieszki Osieckiej..mogłaby z powodzeniem wydać książkę typu ''być córką Osieckiej''..a poszła drogą szacunku- dba o dorobek matki w niesamowity sposób, wychodzą od lat przepiękne książki.
''Obywatel i Małgorzata''- w tej książce muzyk  jest tylko tłem. Myślę, że na to kompletnie nie załuguje.

6 komentarzy:

  1. Uwielbiam republikę i byłam w ogromnym szoku, gdy słuchałam o jego śmierci (mieszkałam we Włoszech). Nie lubię Potockiej, mam więcej serca dla jego drugi żony Anny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mamy kryzys na świecie, Pani Potockiej zaczęło brakować kasy, więc postanowiła zarobić małe co nieco wydając książkę. Gdyby napisała o sobie, to pies z kulawą nogą by jej nie kupił, ale skoro była żoną kultowej postacie to już inna para kaloszy.
    Oglądałam ostatnio tę książkę zastanawiając się czy kupić, powody takie same jak Ty miałam (urodzona w latach 80-tych), ale wyraźnie mi ją obrzydziłaś.. Dziękuję. Serio :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię Republikę, ale tej książki nie mam ochoty czytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie zgrałyśmy się w czasie z tą książką. :) Od dawna czytam Twoje recenzje i ta wyraźnie mówi mi o tym, że u Ciebie też było małe emocjonalne trzęsienie ziemi wywołane wspomnieniami Potockiej. Ja nadal nie mogę sobie znaleźć miejsca. Moje wrażenia z lektury są bliźniaczo podobne do Twoich. Odpowiedź na pytanie "czy Grzegorz Ciechowski chciałby takiej książki?" jest moim zdaniem prosta, biorąc pod uwagę jego nieśmiałość i rezerwę wobec obcych ludzi. Wyobrażam sobie, jak czułby się czytając niektóre fragmenty tej książki. Może to też była z jej strony jakaś forma podświadomej zemsty?

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdy tylko usłyszałam o tej publikacji, nastawiłam się sceptycznie do całego przedsięwzięcia. Liczne wywiady, których udziela pani Potocka, a także recenzje tej książki (na które trafiam) potwierdzają moje przemyślenia. I żałuję, że Małgorzata Potocka odebrała Grzegorzowi Ciechowskiemu to, co pewnie cenił najbardziej - jego intymność.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale moze w tym szalenstwie jest metoda? Im wiecej slysze, ze ksiazka jest niesmaczna i co ona tam nawypisywala, tym bardziej mam ochote ja przeczytac, zeby sie samej przekonac. I ja pojde do biblioteki i wypozycze - ale inna osoba w tej sytuacji kupi. I sprzedaz rosnie ;-)).

    OdpowiedzUsuń