wtorek, 3 września 2013

''Cybulski o sobie'' Mariola Pryzwan

Następna perełka na rynku literackim. Jak ja się cieszę, że wychodzą takie pozycje. Przemierzam wtedy czas wstecz, podróżuję w atmosferę lat, które nigdy już nie wrócą. Nad kartkami papieru unosi się duch tamtej ery. Lubię takie włóczęgi literackie. A przy okazji mogę podziwiać, odkrywać wyjątkowych ludzi. Przepięknie wydana książka. Klimatyczne zdjęcia. No i sama treść- to zebrane wypowiedzi samego Zbigniewa Cybulskiego. O życiu, aktorstwie, pracy, miłości i przyjazni.
Wielki aktor, legenda, tajemniczy przystojniak o ogromnym talencie. Życie przerwane dramatycznie, za szybko, nie w czas,  na Dworcu Wrocławskim. Był czołowym aktorem kina lat  50-tych i 60-tych XX wieku. Idol swojego pokolenia. Kopiowano jego styl ubioru, fryzurę, okulary. Z tych wypowiedzi wyłania się obraz człowieka skromnego, pełnego pasji.
Zawsze mnie zastanawia jak to jest pisać o kimś, zbierać informację, przygotowywać się , jakie emocje przy tym kotłują się w człowieku, musi być to kreatywna, ciekawa praca i na pewno nie łatwa. Książki pani Marioli Pryzwan są niezwykle dopracowane. Wyczuwam poświęcenie i emocjonalny stosunek do pracy. Książkę bardzo polecam.

3 komentarze:

  1. Pamiętam komunikat w radio o śmierci aktora. Podany suchy tekst wśród innych wiadomości.Oglądałam Cybulskiego w sławnych filmach, w tamtych czasach był naprawdę idolem. A role o zabarwieniu komediowym ? - perełki.
    I co by dzisiaj nie twierdzili młodzi krytycy to "Popiół i diament" był filmem ważnym. Dopisuję książkę na listę "do przeczytania".

    OdpowiedzUsuń
  2. Już dawno mam ochotę na tę pozycję, ale po przeczytaniu Anny German o sobie nie mogłam się zdecydować, czy chcę czytać kolejną w tym stylu, czy to zdaje egzamin takie lepienie wypowiedzi?
    Ciekawa jestem, jaki byłby Cybulski gdyby nie zginął? czy nadal tak dobry? A może by się rozpił? Na te pytania nigdy nie pozamy odpowiedzi, tak jak nie wiemy, jaki byłby James Dean

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie Cybulski to przede wszystkim Maciek Chełmicki z "Popiołu i diamentu", takim go zapamiętałam i takiego go zawsze widzę, gdy gdzieś o nim czytam.
    Scena z zapalanym spirytusem w szklankach, genialna pozostała mi w pamięci do dzisiaj, a oglądałam film w latach 60-tych.

    OdpowiedzUsuń