sobota, 7 września 2013

* * *

Po nocnej podróży do Irlandii z mężem i synkiem, sobota płynie nam leniwie, spokojnie i ciuchutko. Drzemujemy, odpoczywamy. Po ponad dwóch miesiącach wakacji wszystko cieszy z taką ekstytująca świeżością, że właściwię zaczynam chodzić na palcach, cieszy każdy kąt, tonący w deszczu świat za oknem, kawa na fotelu. Przyglądam się kwiatom, puszce Teofili w biblioteczce. Szukam białych kropek na zielonym dywaniku - widok odległej doliny z owcami. Serce zalewa te uczucie spokoju bo jesteś tam, gdzie jesteś najszczęśliwsza. Nacieszyłam się i pogodą i ludzmi . Teraz cieszy tylko codzienność, rutyna i nasz własny mały świat.

Na lotnisku przed wylotem z Polski zakupiłam ''Zdobywam zamek'' i próbuję podczytywać najwolniej jak się da, taka cudowna to lektura, ale w oczach igiełki zmęczenia dzgają. Na allegro zdobyłam też ''Zielone Kasztany'' Janusza Domagalika- to tak z tych staroci smacznych. Nie zdąrzyłam zejść do tej piwnicy w Polsce i odkryć tysiąc perełek. Szkoda, ale trudno, następnym razem. W Polsce udało mi się przeczytać w sumie 27 książek, głównie wieczorami, rzecz jasna. Sterta zaległych notek znaczna:(

Słucham wiatru, mężczyzni moi jeszcze drzemkują.

Jaka błoga cisza w domu.
Jak dobrze być w domu.

3 komentarze:

  1. Znam to uczucie :) Jestem też bardzo ciekawa kolejnych recenzji. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Też czytam "Zdobywam zamek" i pierwsze wrażenia bardzo pozytywne. Ukłony dla tłumaczki, bo książka została przetłumaczona bardzo dobrze, tzn. poprawną polszczyzną ze wszystkimi jednak niuansami oddającymi doskonale humor angielski.

    OdpowiedzUsuń