poniedziałek, 12 sierpnia 2013

''Świat według Joan'' Joan Collins

Oj jak ja lubię takie nieoczekiwane niespodzianki! Książka jest genialna, kto by pomyślał, bo okładka lukrowa, a to kochani niesamowicie mądra życiowo babka, która z nie jednego pieca jadła, a że starej daty, widziała wiele i przeżyła nie jedno. Nie przegapcie tej pozycji, bo to czysta przyjemność. Świetne spostrzeżenia o życiu, świecie dzisiejszym i tym, którego już nie ma a był częścią jej dorastania i młodości. Nie ma tutaj ani jednej nudnej strony, śmieszne, ciekawe, bystre wywody nie za długie, nie za krótkie i pełno interesujących informacji wplecionych w to wszystko barwnie bo przecież znała takie legendy jak Marlon Brando itp.. To nie jest jej biografia, ani ulewanie żółci skandali, ani ujawnianie informacji o legendach kina. Wiecie co, po tej książce to ją zwyczajnie strasznie lubię i wypiłabym z nią kawkę.
A więc jak się latało kiedyś samolotami a jak teraz ludzie podróżują ( śmiałam się na głos), o zaniku uprzejmości i dbania o siebie. O wychowaniu dzieci- strasznie fajnie. Joan patrzy na swoje ukochane wnuki i mówi wprost, że dziś rodzice to sługi, którzy muszą spełnić każdą zachciankę dziecka, oraz tłumaczenie dzieciom czegoś bez końca, w co nie wierzy bo w jej przekonaniu odrywa to dzieci od rzeczywistości, a życie jest nie fair a czasem grozba ma sens. Z drugiej strony przyznaje, że dzisiejsze dzieci mają więcej pewności siebie niż jej pokolenie bo są chwalone. Wypowiada się również na temat sławy w kontekście jak dziś ludzie uporczywie i po trupach chcą być na świeczniku i w jakim kierunku to zmierza. Mamy tutaj troszkę o Złotym Wieku Hollywood, czyli czasie prawdziwych aktorów- jaka była dyscyplina, praca na kontrakt, serdeczność itp. Joan Collins to prawdziwa dama, bystra i ciepła kobieta- tak mi się jawi po tej książce. Mamy o modzie i jak w jej przekonaniu kobiety dziś wyglądają identycznie- coś w tym jest. I mnie to troszkę zastanowiło.
W każdym razie, jak dla mnie lektura ta to fantastyczna rozrywka i polecam wam ją gorąco! Bardzo ciekawie, z humorem, dystansem i niebanalnie.

14 komentarzy:

  1. Uwielbiam Joan Collins, zawsze mnie cieszy, gdy pojawia sie jako rozmowca w programach, bo jest niezwykle blyskotliwa, a przy tym zawsze dama. Z checia wiec przeczytam to, co ma do powiedzenia, bo z gory wiem, ze bedzie to niezwykle interesujaca i zabawna lektura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Dama, błyskotliwa i zabawna:)

      Usuń
  2. Będąc w czwartek w Matrasie oglądałam się za tą książką. I żałuję teraz, że jej nie wzięłam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bierz, mam ją tu na miejscu. Przyniosę na kawkę

      Usuń
    2. Bardzo jestem jej ciekawa.

      Usuń
  3. To musi być świetna książka! Zapisuję na liście "Must have". :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A mnie sie wydaje ze to jest cos takiego czego nie lubie, pod haslem "My bylismy inni". Bo to dzisiejsze Hollywood to panie dzieju Sodoma i Gomora a za moich czasow Marlon Brando i tak dalej. Za czasow Marlona Brando podobne typy wyrzekaly ze teraz to takie mlode prymitywy, co to w ogole aktorsko umie, ja to jeszcze panie pamietam Charlie Chaplina i Bustera Keatona, to dopiero byli aktorzy, panie. A za moich czasow to w ogole dzieci byly grzeczniejsze itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, o co ci chodzi, ale osobiście kompletnie nie odebrałam tych refleksji z tego punktu widzenia, jest lekko, błyskotliwie i nie jednostronnie. Joan chwali również współczesnych aktorów.

      Usuń
  5. Normalnie nie zwróciłabym pewnie uwagi, ale po Twojej recenzji się skuszę - jak będę miała okazję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak będę miała okazję to przeczytam. Ciekawa recenzja

    OdpowiedzUsuń
  7. Nieśmiertelna Alexis :)Moja ulubienica z dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę kiedyś oglądnąć "Dynastię" :D Joan ma w sobie to "coś" :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja siostra ogląda "Dynastię" - powtórka na jednym z kanałów, zerknęłam raz czy dwa. Urocze, teraz takie staroświeckie... Książkę obmacam, jak będę miała okazję, dzięki. Ciekawie o niej napisałaś.

    OdpowiedzUsuń