niedziela, 11 sierpnia 2013

'' Klin'' Joanna Chmielewska

Chyba za późno sięgnęłam po twórczość tej bardzo uznanej i popularnej pisarki. Pomimo, iż jako młoda dziewczynka czytałam namiętnie i wiele, ciągle odkrywam, że kilka niesamowitych pisarzy mi jednak umknęło. Nie jestem w stanie sobie przypomnieć czy cokolwiek czytałam w dzieciństwie czy nie pani Chmielewskiej. Coś mi świta ale nie bardzo, nie pamiętam. Po ciąży to w ogóle mam pamięć złotej rybki, tak na marginesie.
 ''Klin'' to ponoć klasyka, świetna powieść, którą zachwycały się tysiące ludzi. Ja bardzo lubię stare polskie książki z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, szczególnie ze względu na fantastyczny język oraz klimat tamtych lat. Byłam pewna, że oto otwieram sobie furtkę na długo i będę sobie serwowała twórczość Chmielewskiej regularnie.
Niestety, przeliczyłam się. Nie rozumiem fenomenu tej powieści i tyle. Dziewczyna odbiera w nocy telefon. I ciągle na tym telefonie gada przez całą powieść- konwersacja z kimś kogo nie zna. Próbuje odgadnąć zagadkę, w czym jest dziwnie śmieszna, dziwnie nielogiczna, naiwna. Trudno mi uwierzyć, że jej się tak zwyczajnie chciało odbierać telefon od nieznajomego, który wiecznie ją przekonywał, iż jest zbyt zajęty by się spotkać. I te jej sposoby na zorientowanie się kto jest kim, bohaterka wydała mi się irytująca strasznie. Jakoś nie poczułam ani klimatu, ani humoru ani czegokolwiek rodem kryminalno-sensacyjnej opowieści. Te konwersacje na telefonie też jakieś nie z tej planety. Książka ma swoje lata, nie łapię i już. Bywa.

24 komentarze:

  1. Kilka lat temu zaczytywałam sie w powiesciach Chmielewskiej i Klin to moim zdaniem jedna z jej najsłabszych ksiażek!! Spróbuj koniecznie Wszystko czerwone, Wielki diament (cudo!), ksiazki o Teresce i Okrętce, o Janeczce i Pawełku (choc to bardziej dla dzieci), jej autobiogafię... Wszystkie te ksiazki podbieralam mamie z polki i bylam zachwycona :) Tak wiec nie zrazaj sie tak szybko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klin zfilmowano i jakoś tak stwierdziłam, że w takim razie to musiała być super powieść itp..myślę że za jakiś czas ( jak nie zapomnę) to się skusze coś z tych tytułów co wymieniłaś, dziękuję!

      Usuń
    2. Tylko że ekranizacja jest takiej jakości, że autorka zabroniła umieszczać swoje nazwisko i tytuł książki w czołówce. I zgadzam się, że to jedna z najsłabszych jej książek. Kojarzy mi się, że powstała jako słuchowisko radiowe i dlatego przeniesiono ją na ekran- bo był już scenariusz. Ale tutaj mogę się mylić.
      Za to polecam: Wszyscy jesteśmy podejrzani, Krokodyl z kraju Karoliny, Całe zdanie nieboszczyka czy wspominane wyżej Wszystko czerwone i autobiografię

      Usuń
  2. Ja szczerze mówiąc średnio przepadam za tą autorką. Kilka książek mi się podobało, ale ogólnie to męczy mnie czytanie tych pozycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie tak było- napaliłam się a czytanie było męczące jak cholera

      Usuń
  3. Nie odpuszczaj, bo nikt Ci tak nie ubawi jak Chmielewska, a szczególnie jej pierwsze książki. Na początek polecam "Lesia" (zawsze po niego sięgam jak mi smutno i czytałam go po tysiąckroć), potem weź się za "Wszystko czerwone", "Boczne drogi", "Studnie przodków" i przekonasz się ile te książki mogą dostarczyć ubawu i obiecuję, że będziesz śmiała się do rozpuku. Annie ma absolutną rację; nie zrażaj się! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki...to chyba sięgnę na jesień po tego Lesia..:)

      Usuń
    2. Lesio jest naprawdę przekomiczny! Czytałam dwa razy i zawsze płakałam ze śmiechu :)

      Usuń
  4. Słyszałam o autorce, ale osobiście nie czytałam jej książek. Jak widzę nie warto sięgać po jej debiutancką powieść. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chwalą Lesia, może od tego zacząć trzeba:)

      Usuń
  5. Należę również do osób, które nie łapią klimatu i fascynacji Chmielewską. Podobnie - dość późno siegnęłam po jej twórczość. Dawniej czytałam coś o tych Janeczkach i Pawełkach, ale jak to w dzieciństwie - czytałam masowo i umykała część, nie zapadło w pamięć.
    Potem czytałam z nowszych "Zapalniczkę" - ujdzie w tłoku. "Klin" nawet mnie ubawił, ale żeby pasjami się zaczytywać to nie. Nadal próbowałam zgłębić fenomen autorki - czytałam "Całe zdanie nieboszczyka" - stwierdziłam, że niekoniecznie mi po drodze.
    Znacznie lepiej bawię się przy książkach M. Kursy, która czasem porównywana bywa z Chmielewską, ale wg mnie to nie do końca prawda. Kursa jest współczesna, nie smędzi, nie ględzi, tylko bawi scenkami i dialogami. Polecam spróbować.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet o tym pisarzu nie słyszałam! A co do czytania masowo w dzieciństwie- to fakt- wiele, wiele umyka, bardzo dużo, gdzieś przez mgłę z literatury nie polskiej pamiętam kilka super książek ale nigdy do nich nie wróce bo pamiętam klimat i fragment i tyle, nic więcej...a wszystkie były w tych samych okładkach sztywnych, więc tym bardziej trudniej pamiętać ( mam na myśli książki z biblioteki) i nadal nie wiem czy ja Chmielewskiej coś czytałam czy nie w dzieciństwie..

      Usuń
    2. Moja wina, bo podałam tylko inicjał, ale Kursa to kobieta! Małgorzata.
      ;-)

      Usuń
  6. Ja akurat Chmielewska lubilam, te najwczesniejsza zwlaszcza. Z czasem sie robi straszliwie irytujaca. Generalnie dominuje opinia, ze warto sprobowac trzech jej powiesci na start - Wszyscy jestesmy podejrzani (ze wszystkich popelnionych przez Chmielewska to najblizsze jest moim zdaniem klasycznego kryminalu) Wszystko czerwone (ze wzgledu na absurdalny humor i postac pana Muldgaarda) i Cale zdanie nieboszczyka (tu intryga jest pietrowa i niekiedy absurdalna zupelnie, ale wciaga). Osobiscie uwazam, ze warto tez poczytac jej powiesci mlodziezowe, te o Teresce i Okretce albo Janeczce i Pawelku. Trzeba pamietac, ze Chmielewska pisze kryminalki, nie kryminaly. Intryga jest wtorna, czesto sensu w niej trzeba sie z lupa doszukiwac. Jej sila byl styl i humor, ale styl sie nie rozwija a humor skwasnial i w zwiazku z tym jej najnowsze ksiazki straszliwie sa wkurzajace. Ale ponoc w latach 60, 70 stanowila oddech swiezego powietrza i redaktorki w wydawnictwie zabranialy jej spowazniec :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj nie, nie na "Klinie" opieraj zdanie o Chmielewskiej! Będzie błędne, to była jej pierwsza książka i bardzo odbiega od kolejnych, całkiem cudownych. Ja pozostaję wielką fanką Chmielewskiej, ale tylko jej pierwszych kilkunastu książek, moim zdaniem wszystko co napisała po roku 1993 mniej lub bardziej się udało, ale ogółem jest kiepskie (za wyjątkiem "Harpii" i "(Nie)boszczyka męża", a jej obecnie wydawanych książek kijem nie tykam.
    Wyżej polecany "Lesio", "Boczne drogi" i "Studnie przodków", "Wszystko czerwone" to świetne książki, od siebie bym jeszcze dodała "Całe zdanie nieboszczyka" i "Wszyscy jesteśmy podejrzani".

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj nie, nie na "Klinie" opieraj zdanie o Chmielewskiej! Będzie błędne, to była jej pierwsza książka i bardzo odbiega od kolejnych, całkiem cudownych. Ja pozostaję wielką fanką Chmielewskiej, ale tylko jej pierwszych kilkunastu książek, moim zdaniem wszystko co napisała po roku 1993 mniej lub bardziej się udało, ale ogółem jest kiepskie (za wyjątkiem "Harpii" i "(Nie)boszczyka męża", a jej obecnie wydawanych książek kijem nie tykam.
    Wyżej polecany "Lesio", "Boczne drogi" i "Studnie przodków", "Wszystko czerwone" to świetne książki, od siebie bym jeszcze dodała "Całe zdanie nieboszczyka" i "Wszyscy jesteśmy podejrzani".

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie na "Klinie" buduj o Chmielewskiej opinię, będzie błędna! Próbuj polecane wyżej, "Lesio", "Wszystko czerwone", "Studnie przodków" i "Boczne drogi". Od siebie bym jeszcze dodała "Wszyscy jesteśmy podejrzani" i "Całe zdanie nieboszczyka".
    Jestem w sumie wielka fanką Chmielewskiej, ale tylko pierwszych kilkunastu książek, wszystko co wydała po 1993 roku jest już gorsze i właściwie dalej to równia pochyła (za wyjątkiem "Harpii" i "(Nie)boszczyka męża").

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liritio, na pewno dam szanse, kurcze niecelnie wybrałam na początek widocznie..

      Usuń
  10. "Klina" czytałam już baaaaaaardzo dawno temu. Z tamtych czasów uwielbiam "Wszystko czerwone" i "Romans wszechczasów", ale "Całe zdanie nieboszczyka" jest super również. Polecam

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem z tych, co Chmielewską czytają od dzieciństwa i czytają wszystko, jak leci. "Klin" nie najlepszy, są lepsze, serio. Ale jak po drugiej też autorka nie podejdzie, to odpuść bez żalu, jest mnóstwo książek na świecie, do wyboru, do koloru :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam Chmielewską, ale przychylę się do wcześniejszych opinii, zacznij od "Wszystko czerwone", "Wszyscy jesteśmy podejrzani", "Romans wszechczasów", "Studnie przodków", "Boczne drogi". Moją ukochaną książką autorki jest "Najstarsza prawnuczka" choć to bardziej pod historyczne bym podciągnęła niż kryminał czy komedię. Nie polecam na początek "Lesia", bo to jest dość specyficzna lektura i są albo ogromni jej wielbicieli, albo skrajni przeciwnicy, nie spotkałam dotąd opinii pośrednich:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Klin to pierwsza i wcale nienajlepsza powieść Chmielewskiej. O wiele bardziej podobała mi się trylogia z Diabłem "Wszyscy jesteśmy podejrzani", "Krokodyl z kraju Karoliny" i "Całe zdanie nieboszczyka".
    Klin przeczytałam dopiero kiedy dorwałam się do audiobooka, wcześniej zawsze odpadałam przy lampie.

    OdpowiedzUsuń