piątek, 5 lipca 2013

''Z miłości do córki.Moja historia'' Sarah Taylor

Czytanie tej książki to był czysty masochizm. Nie mogłam sie oderwać a jednoczesnie bałam sie i przeżywałam emocjonalne katusze.  Bo jako mama ponad rocznego dziecka powinnam sie trzymać z dala od takiej tematyki. Głowa chodzi, zaraz człowiek sobie wyobraża swoje dziecko w takiej sytuacji..uff co tu tłumaczyć- mnóstwo matek tak ma i mnie na pewno w tej chwili rozumiecie.
Muszę przyznać, ze historia kobiety, która stoczyła niesamowicie trudną walkę o córke i ją wygrała- naprawde robi wrażenie. Przejmujaca, nadająca sie na film prawdziwa opowieść, która wstrząsnęła Wielką Brytanią.

 Przede wszystkim należy zacząć od tego, ze w krajach muzułmańskich istnieje prawo, które mówi, ze jeśli ojciec przyleci z córką urodzoną w Europie do powiedzmy Libii,od razu nabywa praw całkowitych do opieki nad dzieckiem a dziecko uzyskuje natychmiast paszport. Koniec kropka. Papierki europejskie nie mają żadnej siły i nie znaczą nic. Okropne to i drastyczne w skutkach..

Sarah, młoda kobieta z Londynu, zaczyna swoja opowieść oczywiście od przedstawienia nam historii jej miłości do pewnego mężczyzny z Libii, opowiada o ich związku, potem małżeństwie. Chciało by się rzec '' głupia babo, nie wiedziałaś?'' ale jakoś ani przez chwile moje myśli nie poszły w tym kierunku.. zgrabnie to wszystko opisuje, wiarygodnie. Zakochała się, chciała być szczęśliwa, poprostu. Takich małżeństw jest wiele przecież..i niestety nierzadko kończy się to dziwnie..Kiedy pojawiła się córka- wszystko nagle sie zmieniło. Strasznie współczułam tej kobiecie, bo z miłego sympatycznego ukochanego mężczyzny nagle został cień wspomnień a narodził się potwór- kombinator. Warto wspomnieć, że były mąż nie jest przedstawiony jednoznacznie, Sarah np pisze o tym jaką miał on świetną relację z jej własnym ojcem. Dziwny typ i tyle.
Potem rozwód i tatuś nie mówiąc nic byłej żonie i wbrew córce- wywozi ją do Libii.
Walka, którą stoczy kobieta- graniczy z cudem. Ja wiem, że zdarzają się takie sytuacje, słyszy się coś tu to tam..ale jej historia naprawdę jest wyjątkowa. Bo jako jedyna kobieta w takiej sytuacji odzyskała swoje dziecko.

Najbardziej mnie wykończyło emocjonalnie to, jak opisywała, że są organizowane co roku wyjazdy matek na widzenie swoich dzieci..tak rząd europejski zapewnia pomoc, bo nic innego wobec prawa w krajach muzułmańskich nie wymyślisz. Więc te kobiety raz do roku z Anglii, gdzie w swoim kraju kiedyś tam zakochały się  i założyły rodzinę i umożliwiły swoim mężom angielski paszport-.. jadą do Libii, by pobyć ze swoimi dziećmi dwa tygodnie..koszmar. Te widzenia jakie dziwne, zasady, rodzina męża siedzi obok, ciotki, wujki, boże..te dzieci wywiezione wbrew sobie, którym robi się mętlik w głowie..ci mężczyzni jak bogowie- normalnie obchodz się jak z jajem, ja bym takiemu włosy powyrywała na wstępie.
..serio, to za wiele na moje nerwy, ale jak człowiek poczyta w detalach, dokładnie to naprawdę ja spać w nocy nie mogłam i mężowi streszczałam książkę w nocy. W takim chwilach przychodzi do głowy jedno- są dwie cywilizacje na tym świecie i chyba lepiej żeby się nie przenikały..
Strasznie przeżyłam tę książkę. Nie wiem czy polecić czy nie..

10 komentarzy:

  1. Zbyt wiele jest takich historii, również w Polsce, ale nie każdej matce się udaje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odkąd w 8 klasie dostałam w nagrodę za wyniki książkę "Tylko razem z córką" B. Mahmoody (http://lubimyczytac.pl/ksiazka/53352/tylko-razem-z-corka), unikam tej tematyki. Do teraz pamiętam te emocje, a minęło już TYLE... lat. A jako matka tym bardziej chyba nie przebrnę przez kolejną taką historię.
    To samo dotyczy się książki Jodi Picout "Bez mojej zgody", którą mi polecono, gdy byłam w pierwszej ciąży. NIGDY WIĘCEJ!!!
    Dziękuję jednak za recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez '' Bez mojej zgody'' przebrnęłam spokojnie, bez katuszy ALE NIE BYŁAM WTEDY MAMĄ i nie wierzyłam znajomej, która mi mówiła naczytaj się teraz takich książek bo w ciąży i po porodzie nigdy już nie będziesz wstanie tego czytać. Miała racje:)

      Usuń
  3. Takie historie zaczęły się u nas początkowo pojawiać w gazetach, po kilku latach w telewizji, no i w książkach. Już lektura artykułów w gazetach wystarczyła mi, żeby nie mieć ochoty ani na oglądanie filmów, ani na czytanie książek. Przeczytałam jedynie "Tylko razem z córką", ale wcześniej widziałam film, więc chciałam porównać.
    W pewnym momencie trafiłam na blogi polskich muzułmanek (z wyboru), które porzuciły całe swoje dotychczasowe życie i teraz tkwią w innym świecie niż nasz. Ja tego nigdy nie zrozumiem, a mój mąż ma na to jedno wytłumaczenie "hormony". Nie wiem, ale pewnie to jest także ważna przyczyna takich ślepych fascynacji mężczyzną.
    Na pewno nie przeczytam tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że sięgnę po tę książkę, pomimo tego, że to ciężki temat dla kobiet, które mają dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale może właśnie poczytać, przemyśleć jest dobrze? W razie gdyby (TFU, TFU, ODPUKAĆ) różnych okoliczności pewne rzeczy ma się przemyślane. Albo doradzić komuś można, albo opowiedzieć...

    OdpowiedzUsuń
  6. często czytam książki z tej tematyki, ale wiem, że miłość jest ślepe. I zakochanym kobietom trudno jest racjonalnie pewne rzeczy wytłumaczyć ..

    OdpowiedzUsuń
  7. Pisze z nietypowym pytaniem i jednicześnie prośbą. Poszukuję kobiet , których dotyczy opisany w powyższej książce problem. Jestem studentką prawa na Uniwersytecie Wrocławskim i jestem pierwszą osoba w Polsce, która pisze swoja pracę magisterską na temat uprowadzenia dzieci przez mężczyzn pochodzenia arabskiego i walki na drodze prawnej o odzyskanie ich . Bardzo była bym wdzięczna za materiały -pomoc w zdobyciu wiedzy na ten temat , ponieważ na dzień dzisiejszy jest mało informacji gdzie można zgłosić się o pomoc w takiej sprawie.

    Dziękuję serdecznie za pomoc i prosze o kontakt pod podany adres olenka712@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Poszukuję kobiet których dotyczy opisany w powyższej książce problem.Jestem studentką prawa na Uniwersytecie Wrocławskim i jestem pierwszą osoba w Polsce, która pisze swoja pracę magisterską na temat uprowadzenia dzieci przez mężczyzn pochodzenia arabskiego i walki na drodze prawnej o odzyskanie ich . Bardzo była bym wdzięczna za pomoc w zdobyciu wiedzy na ten temat , ponieważ na dzień dzisiejszy jest mało informacji gdzie można zgłosić się o pomoc w takiej sprawie.

    Dziękuję serdecznie za pomoc i prosze o kontakt pod podany adre olenka712@op.pl

    OdpowiedzUsuń