poniedziałek, 1 lipca 2013

'' The light between Oceans'' M.L.Stedman

Oczarowała mnie ta powieść od pierwszej strony. Odłożenie tej książki na nocną szawkę graniczyło z cudem. Dawno nie czytałam niczego w jezyku angielskim i strasznie sie ciesze ze ot tak sobie przypadkiem wybrałam z księgarni tę lekturkę. Strzał w dziesiatke. Bo oto właśnie chodzi by targały nami emocje, by myśleć o bohaterach i ich decyzjach, by czuć atmosfere, zapachy i klimat miejsca, gdzie toczy sie historia.
 Książka jest już przetłumaczona na jezyk polski i wydana przez wydawnictwo Albatros, zauważyłam wlasnie ze budzi różne emocje. Mi osobiscie czytało sie rewelacyjnie, jak zawsze- zależy to od chwili, czasu, nastroju. A czasem jest tak, że książkę w oryginale czyta się o sto razy lepiej, niektóre tłumaczenia zabierają dużo powieści i tyle..

Mała, opustoszała wysepka u wybrzeża Autralii. Czułam doslownie zapach wiatru i widziałam przed oczami krajobrazy, pośród których Isabel i Tom wiodą swoje spokojne życie. Ona zajmuje sie skromnym dobytkiem, domem, on jest odpowidzialny za latarnie morska. Pewnego dnia zauważają dryfującą łódke, w której znajdują martwego mężczyzne i noworodka-ono żyje...
W notatniku latarnika wpisuje sie każdego dnia wszystko co sie dzieje- taki obowiazek... czy wpisać kogo znalezli? On chce, ona nie. Przed oczami marzenie o dzieciach, lek, poronienia i niewiadome. Jedna decyzja zmienia życie tych ludzi i wpływa na inne na zawsze i odtąd dzieje sie naprawde wiele..

To powieść o tym, że dobro może być złem, a zło dobrem. Od poczatku oboje miotają sie z tą decyzją, by zataić iż znalezli noworodka. On robi to dla niej, gnębi go sumienie, Isobel nie umie mysleć do końca trzezwo, niespełnione marzenia o własnym dziecku biorą góre. Czas mija, stają sie rodziną, oboje kochaja te dziecko nad życie. Ale jaka jest historia tego dziecka? Czy ma matke?
Nic nie będe zdradzała. Książka wywołała wiele emocji we mnie. Mnóstwo tutaj dwuznacznych, trudnych wydarzeń, z ktorymi musi sie zmierzyć kilka bohaterów. Przejmujaca powieść, która piekielnie mi sie podobala.

 Oto polskie wydanie:

3 komentarze:

  1. Ale mi narobiłaś smaka! Czytałam sprzeczne opinie na temat tej książki, ale Twoja ostatecznie mnie przekonała, ze warto przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo ponoc ( tez czytalam opinie) ze po polsku slabo sie czyta:( nie wiem ale po angielsku naprawde jest rewelka, nie wiem czemu moze przeklad nawalil??:(

      Usuń
    2. To może upoluję w wakacje na jakimś lotnisku po angielsku :)

      Usuń