sobota, 1 czerwca 2013

''Ukrainka'' Barbara Kosmowska

Młoda wiolonczelistka z Ukrainy, Iwanka, przyjeżdża pociagiem do Warszawy. W Polsce jest jak czysta, biała kartka papieru. Życie napisze jej scenariusz....
Jest i Zofia, starsza kobieta, która postanawia odwiedzić syna w Polsce, któremu sie ''udało''- ma on bowiem żone i dobrą firme. Losy dwóch kobiet z Ukrainy, ktore poznajemy w tym samym pociagu do Warszawy, przeplataja sie poprzez cala powieść. Na ich przykładzie śledzimy trudy emigrantów, ich dramaty, różnorodne, na wielu płaszczyznach. Czego w tej przejmującej powieści nie ma! Jest samotność, brak poczucia przynależności, miłość Iwanki, która przechodzi prawdziwą próbę, ludzka zawiść, zazdrość, brak tolerancji, metka emigracyjna- niewidoczna a odczuwalna na każdnym kroku: '' jest z Ukrainy''.
 Co jest bardzo wyjątkowe w tej powieści w moim odczuciu, to ukazanie przez pisarkę niezwykle umiejętnie, jak w ''innym świecie'' nasze wartości, marzenia, plany- również nagle nabierają innego znaczenia i kształtów. To troszkę jakby mierzyć się z potworem.

Zofia pozna swojego syna ''w innym świetle'' jak i polskie realia. Iwanka sprzątając i marząc o zarobieniu na dom będzie się czuła jak w nieswojej, obcej skórze. Historia dwóch kobiet jest ciekawa i bardzo smutna..nie mogłam przestać czytać bo chciałam wiedzieć jak potoczą się losy Iwanki..

Powieść nie jest przegadana, rozwlekła i nie ma zbytecznej treści ale...uwierała mnie jedna rzecz podczas czytania. Miałam wrażenie, że pisarka nieumiejętnie popycha akcje do przodu, mam na myśli to, że jakby ciut przeciąga jedną sytuacje zanim pchnie ją do przodu. Ciągle miałam to poczucie podczas czytania, jakby bała się skończyć rozdział czy wątek albo nie była pewna w którym miejscu przejść dalej- choć trzeba przyznać że i to robi pisarka z gracją. A może to taka forma stylu, nie wiem, nie znam dorobku autorki. Faktem jednak jest, że pisze pani Barbara Kosmowska bardzo ładnie, barwnie i żywo, szkoda tylko właśnie, że akcja nie przechodzi z jednej w drugą pewniej. Moim zdaniem książka byłaby jeszcze bardziej wyrazista i mocniejsza. W każdym razie to bardzo dobra powieść, która niebanalnie portretuje dramaty emigrantów.

3 komentarze:

  1. Uwielbiam Kosmowska, najlepsza jej ksiazka to wg mnie "Prowincja", przeczytaj koniecznie :-).

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna recenzja, a książki poszukam

    OdpowiedzUsuń
  3. zachęcający opis.Okladkaksiazki bardzo mi sie podoba:) oceniam w ten sposob czasem...:)

    OdpowiedzUsuń