poniedziałek, 27 maja 2013

''Wyspa'' Polly Horvath

Nie wiem dlaczego, ale sięgając po tę powieść ubzdurałam sobie, że to bedzie coś w stylu serialu ''Lost''. Jeśli chodzi o tv to jestem strasznie wybiórcza ale nie wynika to z bycia wybredną, kapryśną ani z mody że ''tv to zło''. Mnie zwyczajnie nigdy nie ciągnęło do telewizora, już jako dziecko w weekendy wolałam leżeć na kanapie w pokoju ze stosikiem książek i je pochłaniać. W tygodniu miałam oprócz szkoły podstawowej, też szkołę muzyczną, nie było czasu na tv, jako nastolatka wolałam spotykać się ze znajomymi. A jako dorosła osoba nie miałam telewizora zwyczajnie. Więc jak wciągnę się w  seriale to strasznie je przeżywam, ''Lost'' czy ''Gotowe na wszystko'' a teraz '' Modern Family''. Nic więcej nie oglądam. Pewnie omija mnie mnóstwo ciekawych doznań, wiem. Jeszcze gorzej jest z filmami..jak jestem w Polsce i ze starymi znajomymi gram w kalambury, nikt nie chce ze mną być w grupie, bo wiadomo, że nawale na całej lini. Nie znam mnóstwo klasyków, nie mówiąc już o wielu dobrych filmach. Więc nie umiem pokazać niczego w zabawie. zawsze mam wyrzuty sumienia i obiecuje sobie,że  nadrobie bo warto przecież, a potem to się jakoś w praktyce rozmywa i jest jak było z małymi wyjątkami jak mnie coś olśni.

Może stąd skojarzenie książki z serialem, nie wiem, głupie to strasznie tak się nastawiać.
Książka opowiada tak naprawdę o dramacie, stracie najbliższych ale jest to ujęte w bardzo przewrotny sposób. Tajemnicza wyspa należy do bogatego wujka, który jest dość dziwaczny, bajecznie bogaty ale właściwie każe kucharce gotowac ciągle to samo, o dzieciach nie ma pojęcia a na wyspie wielkie zmiany, bo przylatują dwie dziewczynki- kuzynki. Też nie z wyboru, los tak chciał, że wuj musi się nimi zająć. Same dziewczynki też nie pałają do siebie wielką przyjaznią, są zgaszone, nieufne. Jest również i żydowska, pogrążona w żałobie guwernantka, lokaj z sekretami..  Wszystkich tych ludzi łączy to, że przeżywają własne, wewnętrzne dramaty, musza się uporać z nową rzeczywistością. Nauczyć funkcjonować i rozmawiać z innymi ludzmi na nowo....
Jakoś to wszystko wydało mi się za mało wciągające, tajemnicze, za mało rozwinięte wątki. Dlatego książkę oceniam bardzo średnio. Nie zainteresowała mnie zbytnio. Miałam zwyczajnie za duże, a przede wszystkim totalnie inne oczekiwania co jest głupie w sumie, by tak się nastawić. Może w tym tkwi problem, jaki miałam z tą powieścią.

3 komentarze:

  1. Swego czasu zakupiłem za grosze na Weltbildzie. Ciągle czeka na swoją kolejkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem dlaczego ale moj problem z telewizja polega na tym, ze po pierwsze odwyklam bezbolesnie w czasie studiow, a po drugie, jak juz cos dla siebie znajde to sie okazuje, ze nakrecili trzy serie na przyklad, bo za malo popularny. Albo brytyjski Sherlock - wspolczesna wersja Holmesa - polecam niezmiennie, ale co to jest, trzy odcinki na sezon???

    Natomiast ta ksiazka bardzo mnie zaintrygowala, przypomina mi te dziewietnastowieczne powiesci, ksiazki mojego dziecinstwa z motywem, nie wiem jak to nazwac, Samotne Dziecko w Wielkim Domu. (Ostatnie wielkim wstrzasem w tej dziedzinie okazala sie dla mnie Florence and Giles. Dawno sie nie zdarzylo, zebym sie TAK nie mogla oderwac od ksiazki). Wiec ta zapowiada sie ciekawie. Zamiast domu wyspa, ale tez moze byc ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hannah a jaki tytul tego smotnego dziecka w wielkim domu...zaintrygowalas mnie..;)

    OdpowiedzUsuń