niedziela, 17 marca 2013

''Wiek cudów'' Karen Thomson Walker

Uwielbiam te uczucie, gdy już po dwóch przeczytanych stronach moja ciekawość sięga zenitu. Są takie powieści, które od pierwszego zdania przykuwają uwagę, intryguja bez reszty. Młoda dziewczyna, Julia, opisuje swoje życie w typowym, ładnym amerykańskim domu z idealnie wypielęgnowanym trawnikiem. W sekundę jesteś jak w tym filmie amerykańskim, tylko wiesz od samego poczatku, że coś jest nie tak. Julia opisuje zmiany jakie zachodzą na Ziemi-planeta zwalnia swoje obroty... Wydłużają się dni, skracają się noce. Opisuje krok po kroku jak to się zaczęło, jak ludzie to negowali, jak uczyli sie akceptować, jak to wpływa na życie codzienne, na ludzi, na jej rodzinę, sąsiadów, czas w szkole i relacje z przyjaciółmi. Wierzysz jej na słowo, bo wszystko wydaje się logiczne i prawdziwe. To główny motyw tej powieści- zmiany atmosferyczne, bardzo stopniowe, żadne tam nagłe kataklizmy. Opisane bardzo szczegółowo. Dlatego ta historia wydaje się niesamowicie wiarygodna i nie można przestać czytać. Tyle, że czekałam na jakiś punkt kulminacyjny, na jakies poboczne, rozwinięte wątki. Ale nic takiego się nie dzieje. Problemy w domu, pierwsza miłość, dorastanie...wszystko to jest jakby tłem do opisywania zmian Ziemi. Zabrakło mi jakiejś pobocznej, mocnej historii, która się rozwija. Dlatego pod koniec mnie troszkę nużyło takie same opisywanie dalszych zmian w życiu wszystkich. W każdy razie czyta się świetnie, bardzo dobra rozrywka i ciekawa narracja. Poza tym świetny pomysł na książkę. Intrygująca, wciągająca powieść, która urealnia nasze lęki o tym, do czego może prowadzić ingerencja człowieka w środowisko.

3 komentarze:

  1. Z chęcią sięgnęłabym po tę książkę. Bardzo mnie zaintrygowała, zaciekawiła i mam wrażenie, że to będzie naprawdę dobra literatura.
    Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo wszystko jestem ciekawa tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie mam ochotę przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń