czwartek, 7 marca 2013

''Wesele Anny'' Nathacha Appanach

Są takie powieści niczym małe, niepozorne ciasteczka ale mocno nasączone smakiem. Lubię od czasu do czasu sięgać po tego typu literaturę: mała forma, oszczędność słów ale bardzo dużo treści. ''Wesele Anny'' to opis jednego dnia, ślubu córki. Rytm, przebieg wydarzenia dnia są jakby drugoplanowe. Najważniejsze są myśli i refleksje matki. Wspomina, podsumowuje, rozlicza się z sobą..jednocześnie jest pełnym świadkiem i całym sercem w tym najważniejszym dniu swojej córki, która wchodzi w związek małżeńśki. Tego dnia matka chce być idealna. Matke i córkę dzieli wiele, są zupełnie inne, na dodatek matka w głębi serca nie pochwala decyzje córki o ślubie w młodym wieku...wychowywała Sonie sama, dziecko było owocem przelotnego związku a ojciec nawet nie dowiedział się o jej istnieniu.
 Ciekawa opowieść o relacji matki-córki. O dojrzewaniu do prawdy i jej odsłonięcia. O akceptacji życia takim, jakie jest.. to książka o przeszłości, która, czy chcemy czy nie, zawsze odbije sie jak światło w lustrze terazniejszości. To książka spokojna, nastrojowa, bez przebojowości i prętkości zdarzeń. Kawa obok, cisza ścian i można spędzić miło wieczór.

3 komentarze:

  1. Leży u mnie na półce ta książka i zabrać się za nią nigdy nie mogłam. Chyba nadszedł czas, by ją ruszyć i przeczytać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie refleksyjne książki dobrze mi się czyta.
    Aż żal, że nie wszytko można przeczytać.)

    OdpowiedzUsuń