poniedziałek, 25 marca 2013

''Nadejście nocy'' Nelson DeMille

Pierwsza w życiu przeczytana powieść sensacyjna. Wyzwanie, poniekąd z ciekawości bo wątek książki jest mi znajomy oraz prawdziwy: katastrofa amerykańskiego samolotu w 1996 roku. Kilkanaście minut po starcie z Nowego Jorku, dochodzi do wybuchu, samolot rozlatuje się w powietrzu na kilka części, ginie ponad 200 osób. Kiedyś oglądałam ''Katastrofy w Przestworzach'' i stąd znam te tragiczne wydarzenie. Jak zawsze w takich sytuacjach, wszystkich dotyka historia ludzi na pokładzie..ale wokół tej katastrofy było również bardzo wiele spekulacji, nieścisłości i podejrzeń. Wiele świadków tego dramatu widziało unoszące się światło od wody ku górze, w kierunku samolotu..torpeda? Bomba? Co to było? 
Powieść jest dochodzeniem, które na swoją rękę, pięć lat po katastrofie prowadzi agent federalny John Corey. Zagadka go intryguje..i szuka pary, która przez przypadek była naocznym świadkiem..bo na plaży kręcili filmik akurat...a w tle rozgrywał sie dramat na żywo..gdzie są ci ludzie? Kim są? Dlaczego zniknęli? Partnerka życiowa naszego bohatera pracowała przy tej sprawie i właśnie jedzie na msze upamiętniającą rocznicę katastrofy...
Powieść czytało się dobrze i gładko. Trochę jak film, sensacyjne książki mają swoje własne prawa. Jestem sama zaskoczona, że odkrywając nowy teren książkowy, wciągnęła mnie ta powieść. Nie oglądam filmów sensacyjnych bo jakoś tak nie umiem się skupić jak tu strzelają, tam pościg samochodowy, zabili go a ten uciekł itp, itd..
Ale ta powieść bardzo mi się podobała. Dobrze napisana, wciągająca, intrygująca fabuła.

3 komentarze:

  1. Coś czuję, że to nie ostatnie Twoje "spotkanie" z sensacją :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytam zbyt wielu powieści sensacyjnych, ale ta mnie zaciekawiła - koniecznie muszę ją zdobyć :-)
    Pozdrawiam i zapraszam.

    OdpowiedzUsuń