środa, 6 lutego 2013

Z literatury holenderskiej: '' Ojciec i Ojciec'' Karel van Loon

Książka wyleżała się na błękitnej półce kilka lat..obiecuję sobie co jakiś czas, że muszę sięgać też po te powieści, które czekają od tylu lat a nie zawsze na swieżynki wydawnicze się łasić.
Holenderski pisarz przywiał mi czas, który spędziłam w tym kraju, a mieszkałam parę lat. Nie ma tutaj wymalowanych opisów uliczek czy krajobrazów krainy tulipanów, ale czułam mocno holenderską mentalność czytając tę powieść. Miło również móc sobie dokładnie wyobrazić gdzie akurat bohater wysiada, na jakiej ulicy w Amsterdamie czy na stacji w Utrecht czy innych miastach- bo poznałam ten kraj od podszewki.
Brak. To pierwsze słowo jakie przychodzi mi na myśl. Deficyt wiedzy, uczuć, pewności, zrozumienia, poukładania spraw. O tym jest ta powieść. Uderzająca prostota, bardzo wartka akcja. Główny bohater ma synka z pierwszego związku, obecnie układa sobie życie z inną kobietą, która pragnie mieć dziecko. Po latach starań robią badania, okazuje się,że Armin jest bezpłodny...kogo jest dziecko, które uważał za swoje? Jak do tego dojść gdy była partnerka od dawna nie żyje?
Męski punkt widzenia, baza zakurzonych wspomnień, z których trzeba coś wyłuskać, odkryć..kawa na ławę, jest i wzruszająco i mądrze, momentami śmiesznie. Zaskoczona jestem bardzo pozytywnie.

To naprawdę dobra lektura, czyta się błyskawicznie. Lubię takie książki, bez szczegółów, rozpisywania się a jednocześnie dużo treści i ujęcie tematu w wielu kolorach.

2 komentarze:

  1. Zapowiada się niezwykle ciekawie

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe pozycje w tej serii W.A.B.'u wychodzą. Muszę się rozejrzeć za tą książką.:) Też mam takie postanowienie, zeby od czasu do czasu sięgać po powieści, które od kilku lat zalegają nieprzeczytane na półkach mojej biblioteczki, ale różnie z tym wychodzi... ;)

    OdpowiedzUsuń