piątek, 15 lutego 2013

''Dyskretne Symetrie'' Jeanette Winterson

Pierwsze spotkanie z Jeanette Winterson. Pisarka ciekawa, intrygująca ale nie do końca łatwa w odbiorze. Z jednej strony mamy tutaj w sumie prostą, nieskomplikowaną historię. Morze, jacht, małżeństwo oraz młodsza kobieta. Romans. Jest to powieść o fascynacji i pożądaniu, z punktu widzenia trzech osób.
Z drugiej strony śledzić tę fabułę nie jest takie proste i gładkie, bo bohaterowie to fizycy, więc pisarka przemyca tutaj bardzo dużo fizyki kwantowej, jej zasad, patronów itp itd..ja o tym nie wiem nic, zielona jestem strasznie. A przede wszystkim przyznam się, że nie mam takich zainteresowań ani potrzeby otworzenia się i wchłaniania tej dziedziny. lektura jest jednak koleją z cyklu ''przeleżane na półce i nietkniętne od dwóch lat'' Jakoś od początku roku mam miłosierdzie by sięgać po te książki co posiadam od dawna. Tak łatwo ciągle się ekstytować nowościami albo wynalazkami, iśc torem odkryć co tu upolować kolejnego..a potem co się dzieje? Nie czyta się ponad połowy. Nic tu sobie nie obiecuję, bo wiadomo jak to z nami fanatykami książek bywa. Ale mam nadzieje, że w tym roku przeczytam wiele zaległych powieści.

Nic książce "Dyskretne symetrie'' nie chcę ująć, bo to solidnie i ambitnie napisana powieść. Troszkę te filozofie, polemiki, naukowe informacje i przemyślenia odbierały mi możliwość wczucia się i wniknięcia w rytm płynącej akcji i w emocje bohaterów.
Ciekawa powieść, ale nie do końca to ''moja para kaloszy''.

7 komentarzy:

  1. Wątpię, czy sięgnęłabym po tę powieść. Z jednej strony zapowiada się ciekawie. Z drugiej? Fizyka? Zdecydowanie nie moja działka. Wychodzę z założenia, że czytanie ma sprawiać przyjemność, nie męczyć...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No też nie moja działka:) zgadzam się, książka to przyjemność. Miałam taką nadzieje, nie do końca się stało tym razem;)

      Usuń
  2. Być może książka przypadłaby mi do gustu, ale wspomniana przez Ciebie fizyka dosyć mnie odstrasza...

    Swoją drogą, imponująca biblioteczka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, właśnie w trakcie porządków jest biblioteczka:)

      Usuń
  3. Och wyglada smakowicie. Fizyka kwantowa swietnie sie nadaje jako metafora emocji, tak samo nieuchwytna i przeczy zdrowemu rozsadkowi :)

    Ja bym ci polecala Krotka historie prawie wszystkiego. Bill Bryson to popelnil, a on umie naprawde popularyzowac bawiac rownoczesnie. Oczywiscie, jak wskazuje tytul ta ksiazka jest o wszystkim, nie tylko o fizyce kwantowej :) Ale jej ogromnym plusem jest ukazanie nie tyle historii nauki jako listy osiagniec i teorii ale przygody roznych zakreconych typow (czytaj naukowcow). Moze z takiej perspektywy cie to zainteresuje? Jak thriller prawie. Emocje buzuja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę miała na uwadzę, dzięki. Postanowiłam w tym roku czytac to co warto więc zbieram w notatkach:)))

      Usuń