czwartek, 29 marca 2012

Doris Lessing: '' Odpowiednie Małżeństwo''

Dalsze losy Marthy Quest, czyli druga część pięciotomowego cyklu ''Dzieci Przemocy''. Kto śledzi mojego bloga, ten już zapewne wie, że darzę miłością przeogromną Doris Lessing.  Przeczytałam kilkanaściej jej powieści do tej pory i śmiem twierdzić, że ten cykl pięciotomowy nie jest "najlepszy'' w jej dorobku. A dziwnym trafem wielu ludzi wybiera na początek właśnie te powieści. Szkoda, bo uważam, że Doris Lessing pisze o wiele ciekawiej i różnorodniej. co nie znaczy, że powieść ta nie jest bardzo dobra, rzecz jasna.

 Oczywiście ''Odpowiednie Małżeństwo'' trzyma poziom, jak na noblistkę przystało. Znowu zatapiamy się w społeczność południowo-afrykańską u progu wybuchu Drugiej Wojny Światowej. Wydaje mi się nawet ciekawsza te część niż pierwsza. Małżeństwo i macierzyństwo- to dwa ważne tematy poruszane przez pisarkę. Spotkałam się na jakimś blogu z opinią, żę Martha to wyjatkowo irytująca bohaterka. W sumie, niestety, muszę troszkę się zgodzić.  Wchodzi w małżeństwo, które bardzo szybko ją nuży i odkrywa, iż była to solidna, bezsensowna pomyłka- ale odejść nie potrafi, nawet spróbować. O rozwodzie myśli niemal od chwili sakramentalnego ''Tak''. Jakoś  szybko się poddaje, jest do bólu uległa, choć niby w jej głowie powoli zachodzą zmiany. Życie w malutkim miasteczku w Afryce szybko niszczy jej marzenia i sny. Myślała, że pozna wielu ludzi, że ''coś się zdarzy''. Ma zaledwie dziewiętnaście lat. I bardzo nie chce mieć dzieci, ale za chwile jest oczywiście w ciąży. I nie potrafi pokochać własnego dziecka.

Właściwie nie wiem, czy ta bohaterka zwyczajnie potrafi być szczęśliwa- bo są ludzie którzy nie umieją trwać w tym stanie. Nie chce być jak jej matka, a popełnia dokładnie te same błędy. Pragnie być niezależna, mieć swoje zdanie, a ulega łatwo wpływą przyjaciółki i urządza dom pod jej wzór. Wielbi komunizm, ale wie bardzo zdawkowo na jego temat. Właściwie czy dowiadujemy się kim tak naprawdę sama Martha jest? Chyba nie do końca.

Największym atutem tej powieści jest moim zdaniem piekny język, wartka akcja, trafne opisy, np połogu Marthy, przemiany w matkę, obraz społeczności kolonialnej i wiele innych sytuacji- jak wiadomo Lessing pisać potrafi świetnie.
 Oczywiście sięgnę po trzecią część bo jestem ciekawa jak potoczą sie dalsze losy Marthy- czy dojrzeje? Czy się zmieni? Czy przejdzie jakąś sensowną metamorfozę?

środa, 28 marca 2012

''Bóg Mordu'' Yasmina Reza

Francuska dramatopisarka Yasmina Reza jest mi obca. Ale jej doskonała sztuka, znana z desek teatru na całym świecie,  dopiero nagłośniona przez ekranizację Polańskiego- przykuła oczywiście moja uwagę. Czytało się znakomicie. Myślę, że to co jest absolutnie majestrzykiem to skonstruowana fabuła. Dwa małżeństwa, które spotykają się w domu by omówić przykry incydent- bójki ich synów. Pozornie zwyczajna, grzecznościowa rozmowa nabiera tempa, emocji, zmienia się w wielką, absurdalną kłótnię. Dynamika tego dialogu jest niesamowita. coraz mocniejsze słowa, dochodzi do rękoczynów, rzucanie epitetami, przygrywki, cynizm, dogryzanie sobie.. Nagle z ludzi wychodzi całkowity jad, jakaś agresja. To właśnie takie pytania można zadać sobie po przeczytaniu tej sztuki. Co jest żródłem agresji? Jakie są jej odmiany, dlaczegoo ludzie pozornie rozmawiający tylko o bójce ich synów tracą wszelkie zapory??

Myślę, że ten dramat mówi więcej o naszym społeczeństwie niż najmądrzejsze, suche referaty pisane przez uczonych. Swietna rozrywka na bezsenną, ciepłą irlandzką noc. Genialny tekst! Można się uśmiać i zdenerwować:)

poniedziałek, 26 marca 2012

Moja wizyta nad Niagarą oraz tocząca się w tym miejscu akcja tej oto powieści: ''Wodospad'' Joyce Carol Oates

Mój widok z pokoju hotelowego, Niagara Falls, Kanada
Niesamowite jest sięgnąć po kolejną powieść wybitnej Joyce Carol Oates i czuć pod skórą miejsce toczącej się historii- bo tak sie składa, że udało mi się spędzić nad Niagarą pięć dni we wrześniu. Wielki żywioł, moc, siła, zapach. W książce ''Wodospad'' ten wielki żywioł słychać między słowami, całe niesamowite i wymowne tło do historii, którą stworzyła genialna Joyce Carol Oates.

Na długo oczywiście historia Ariah zapadła we mnie. Śledzimy jej losy odkąd skończyła trzydzieści lat- jej noc poślubna w miasteczku Niagara Falls to jedna wielka makabra...nad ranem znika świeżo upieczony mąż, który rzuca się w otchłań wodospadu...snuje się tydzień jako wdowa szukając go, przy okazji poznaje pewnego prawnika i niedługo ponownie zostaje żoną. Poznajemy więc nastopnie losy jej drugiego, szczęśliwego na początku małżeństwa. Ariah to skomplikowana kobieta- samotna, odcięta od świata, buntująca się w sobie, nierozumiana przez otoczenie, nie do końca jestem pewna, czy ona sama siebie rozumiała...Mam wrażenie, że wiecznie niszczyła wszystko co dobre w jej życiu..tak samo jej związek z dzieckiem...toksyczny i ciężki.

Trudno zwyczajnie streszczać tę powieść, bo nie o to chodzi. Ta książka jest poprostu piękna sama w sobie- język, klimat, uchwycenie meandrów życia, coś ludzkiego, dziwnego...i nieokiełzanego jak wodospad..takie bywa ludzkie życie. Barwy życia i jego emocje.

W prozie Oates poprostu znikam..przepadam na długie dni, bo to chyba jedyna pisarka, którą czytam wolno- zaraz obok Doris Lessing.
Czekam na Nobla dla niej, naprawdę tak pisać..to prawdziwa, czysta sztuka. Polecam gorąco wymagającym czytelnikom. 
A na koniec parę fotek z mojej podróży nad Niagarę:)


piątek, 23 marca 2012

''Matylda Savitch'' Victor Lodato

Przejmująca i niesłychana powieść o dorastaniu. Wzruszający i ciekawy portret rodziny rozsypanej na kawałki z powodu dramatu. Siostra Matyldy ginie pod kołami pociągu. Tragedia dotyka każdego członka rodzinny inaczej. Rodzice są w letargu, nie umieją się podnieść. Oczami Matyldy śledzimy jak cierpią. Matka zagląda do kieliszka, nie wstaje z łóżka, bije Matyldę. Ojciec usprawiedliwia żonę, stara się wszystko załagodzić, ale to tylko rozpaczliwa niemoc. A Matylda? Opowiada nam jak bardzo chc być zła i robić złe rzeczy. Jak nigdy nie będzie taka, jak jej idealna siostra.  Świat dziewczyny to dorastanie w amerykańskim miasteczku, śledzimy jej zwiazek z przyjaciółmi i wszystko co tak mocno siedzi w jej głowie...pwnego dnia postanawia odkryć co  naprawdę stało sie z jej siostrą. Jest to swojego rodzaju jej sposób na pogodzenie się i strawienie potwornej tragedii. Czyta jej meile, zapiski...
Nie jest to kryminał- to zwyczajnie świetnie napisana, uderzająca w samo sedrno powieść o dorastaniu na tle dramatu.

Powieść jest moim zdaniem bardzo dobra. Aż chce się zagłębić w te rodzinę. Szybka, wartka akcja, ciekawe sceny- czas terrorystycznych zamachów w Ameryce, tyle ludzkich myśli i uczuć w tej lekturze. Symboliczne, wymowne sceny.
Bardzo pozytywne zaskoczenie. Czytało się świetnie. Polecam!!

czwartek, 22 marca 2012

Z literatury rosyjskiej: '' Na imię mi Kobieta'' Maria Arbatowa

Ta powieść jest na swój sposób niezwykle fascynująca. Chyba pierwsza lektura, która dała mi tak ciekawy obraz Rosji na przełomie kilku dekad. Od razu przenosimy się do państwa Radzieckiego wtapiając się w ułomny i absurdalny system totalitarny.
Jest to autobiografia nietuzinkowej kobiety- jedynej w swoim rodzaju, urodzonej za wcześnie i nie we właściwym miejscu. Słynna pisarka i autorka sztuk teatralnych. Ze swoich wspomnień tworzy swego rodzaju prozę. Maria Arbatowa jest piekielnie bystra, błyska intelektem, świetnie puentuje, podkreśla, sumuje. Takie historie, chyba nie muszę tego pisać- czyta sie wyśmienicie. Nie tylko na tematy społeczne, ale mnóstwo tutaj refleksji nad ludzką naturą, małżeństwem, stosunkami i ludzmi, rodzicami. Maria o dziecka była krnąbna, odważna i nietuzinkowa.

''Jak w każdej radzieckiej rodzinie, roztrzyganie problemów zdrowotnych i wychowawczych należało do mamy. To ona zdecydowała o oddaniu mnie do przytułku, a ojciec robił tylko za gołębia pocztowego''

Dzieciństwo spędziła Maria Arbatowa w licznych sanatoriach, szpitalach, gdyż cierpiała na Polio. Strasznie mi się podobały te dość okrutne wspomnienia z liczych pobytów, dziwnych pielęgniarek, zdarzeń i absurdów - strasznie fajnie o tym pisze- z kpiną, sarkastycznie, idealnie podkreślając paranoje systemu- np gdy wspomina, iż nie pozwalano rodzicom na odwiedziny w szpitalach by nie byli świadkami jak mierna  jest tam opieka. Wystawiano natomiast na chwilę dzieci przez okno- pojedyńczo- na chwile ubrane w ładną piżamkę a w ręku ładny miś- po chwili przebierano w tę samą piżamkę inne dziecko, dawano mu tego samego jednego misia i wystawiano przez okno..

''Jesli ktoś mnie spyta, za co najbardziej nienawidze socjalizmu, to odpowiem: za to, że odrywa dziecko od matki tylko po to by ukryć przed nią jak niefachowo jest leczone''

Dorastanie to szara Moskwa lat siedemdziesiątych, słynna ulica moskiewska-Arbat, udział tej mądrej kobiety w środowisku hipisowskich. Najbardziej uderzające są liczne historie- jak gwałt w Rosji na kobietach był na początku dziennym. Straszne. Norma, że biorąc taksówkę, pan wywiezie cię do lasu..makabra.
Są też wspomnienia pierwszych prac, pisania, dygresje na temat dwóch małżeństw, wychowywanie dzieci.

''W młodości nie gardziłam manipulacją, z wiekiem zas zrozumiałam, że być z mężczyzną, który nie kosztuje zachodu, tylko spadł z nieba, nie ma sensu''

Książka była dla mnie naprawdę niesamowita, pod warunkiem, że lubi się wciągnąć w nowe, nieznane tereny i klimaty- może naprawdę dać dużą dawkę satysfakcji. Z chęcią przeczytałabym jakieś sztuki tej pani.

A na koniec dość śmieszna historia jak wtrafiłam na tę książkę. Otóż blogowa Kasia, opowiadała mi jakiś czas temu o literaturze rosyjskiej, zachęcała, ma wiedzę o tym kraju a ja znikomą. I pokazywała mi na swojej półce powieść ''Dzieci Arabatu''- a ja w domu już - jak zwykle- przekręciłam nazwy i wyskoczyło mi podczas szukania '' Maria Arbatowa''- i tak natknęłam się na tę lekturę. I przekonywałam Kasię, że zakupiłam to co mi polecała hihihi W każdym razie bardzo się ciesze!!! Polecam!

środa, 21 marca 2012

''W jego dłoniach'' Marthe Blau

Staram się również wybierać książki z błękitnej biblioteczki, które stoją tam od trzech lat, tzn od czasu, gdy wprowadziliśmy się do naszego wybudowanego domu. Jest wiele takich. Tak się składa, że nie czytam tyłu okładek, lubię być kompletnie zaskoczona treścią. Może czasem jedno zdanie czy dwa i koniec. Chwyciłam tę powieść, której zakupu kompletnie nie pamiętam, czy w Polsce, czy przez internet. Ale postanowiłam czytać, bo mam takie wyzwanie już od pewnego czasu- nie można się kurde tylko rzucać na kolejne książki, jęczeć ooo tę chcę i tę...a w domu stosiki nieprzeczytane leżą. Naprawdę staram się czytać bardzo dużo, bo i kupuję to czytam, ale nie da się nadążyć..oj nie.. Ach te nasze molowe mózgi!!

Bardzo szybko zaskoczyła mnie treść, bo oto miałam przed sobą powieść psychologiczną z domieszką pornografii. Pózniej dowiedziałam się, że ''W jego dłoniach'' zrobiła furorę we Francji. Na mnie osobiście książka nie zrobiła wrażenia- ja w tym momencie nie mam zwyczajnie ochoty na tego typu prozę. Myślę, że to powód numer jeden, więć obiektywna nie jestem totalnie pisząc tę notkę. Jest to historia sadomasochiczngo związku, same toksyny w relacji, dziwne zachowania, zniewolenie. Pisarka pisze to jak zwykłą powieść, nie ma tutaj jakiegoś kiczu i gramofonii, ale treść jak mówię mnie denerwowała i ciągle mnie goniła myśl- na co ci to dziewczyno, nie masz innych zajęć i problemów? Więc jak widzicie, nastoju do takiej prozy nie miałam, stąd przeczytałam i zapomniałam.

wtorek, 20 marca 2012

Jaka to mądra i piękna książka:''Kto pyta, nie błądzi. Rozmowy wielkich i niewielkich'' Beata Tadla

Oj, oj...od razu na wstępie- polecam wszystkim, ale to wszystkim dorosłym bez wyjątku. Niech was nie zmyli dziewczynka na okładce- to nie jest poradnik super niani, ani encyklopedia wiedzy, ani moralizatornik.
To przepiękne, mądre i dające kopa rozmowy. A z kim? No właśnie-dzieci rozmawiają z ludzimi, którzy odciskają ślady- wybitne postacie w Polskiej Kulturze: ''(..) nie są bohaterami pierwszych stron tabloidów, nie prowokują, nie trafiają do świadomości publicznej dzięki walce z futrami lub walce o futra, kolejnym operacją plastycznym, głośnym rozwodom, pijackim ekstesom, jednorazowym rólkom w popularnych na chwilę serialach''
Anna Dymna, Andrzej Komorowski, Lech Wałęsa, Krystyna Loska, Beata Tyszkiewicz, Irena Santor czy Mirosław Hermaszewski i inni - rozmawiają z dziećmi, odpowiadają na pytania i tłumaczą świat i życie. Ale bez narzucania poglądów czy strofowania.. pięknę są te rozmowy, bo dzieci zadają bardzo proste pytania, a mądre odpowiedzi zostają w nas na długo..Myślę, że zamysłem tej książki jest podkreślenie wagi kontaktu z drugim człowiekiem, rozmowy, czasu ''ja, ty'' przy okazji poznajemy wiele ciekawych doświadczeń ''wielkich'' ludzi. Krystyna Loska mówi, że nie ogląda telewizji, bo w rozmowach przestaje sę słuchać drugiego człowieka, zapraszany gość nie jest ważny, a spektakl. Opowiada jak było kiedyś. Pierwszy nasz rodak w kosmosie - Mirosław Hermaszewiski mówi o tym jak pachnie kosmos i jak widok Ziemi z kosmosu zmienił jego podejście do życia. Anna Dymna mówi o potrzebie bycia z drugim człowiekiem...oj nie będę przytaczać, ta książka to skarbnica wspaniałych emocji, uczuć- ważnych rzeczy.

Moim zdaniem, to najlepsza książka Beaty Tadly, zresztą wszystkie są ''po coś'', mają sens i swoje przekazy. Można czytać i wracać do tych rozmów. Bo one mają są prawdziwe, szczere. Ludzkie. Książka dla wszystkich bez wyjątku.

A na koniec ważny cytat:

''Dlaczego budujemy coraz grubsze ściany, przez które coraz mniej słychać? Dlaczego dobro nie przebija się do naszej świadomości tak łatwo jak zło?(..) Boskie urządzenia- komputer i telefon komórkowy- pozwalają zmyć z siebie poczucie winy, bo przecież nie zapomniałam o innych, wysłałam im martwe literki. Właśnie: martwe. Esemes i mejl to żaden kontakt. Klika literek nie zastapi rozmowy, spojrzenia sobie w oczy i słów, które mogą paść tylko wtedy gdy twarz widzi twarz.''

niedziela, 18 marca 2012

Śladami Lucy Maud Montgomery- moja podróż na Wyspę Księcia Edwarda, część II

Obiecałam już dawno temu, pokazać wam moje odwiedziny w domu dziadków wielkiej kanadyjskiej pisarki. W miejscu, gdzie była szczęśliwa i mieszkala w swoim czasie z ojcem, kuzynami, ciociami i wujkami. Był to jeden z przystanków naszych na Wyspie Księcia Edwarda w ubieglym wrześniu. W Nowj Szkocji wynajelismy ogromny samochód- gigant czyli ''po amerykańsku'' i jechaliśmy kilka godzin na Wyspę Księcia Edwarda, która zachwyciła mnie najbardziej podczas zwiedzania Kanady, a troszkę widzieliśmy z mężem, bo po tym wielkim kraju przemieszczaliśmy się również samolotami. Jedyne co mnie wkurza, to moje spodnie dresowe, zimno dość było, musiałam na szybkiego coś kupić bo spodni nie noszę ( tym samym odkryłam fajną markę ''roots'', i wyglądam bardzo niekorzystnie na zdjęciach bo spodnie mi nie służą nigdy. Ale miejsza z tym;(

Jak dla mnie wyspa jest bajeczna, przytulna i pełna zieleni. A dom, w których chowała się Lucy Maud Montgomery- stoi sobie jakby nigdy nic. Tłumów nie było, bo wrzesień, więc  na spokojnie chodziłam sobie po pokoikach i staralam się wchłonąć energię tego miejsca. Nadal są te same podłogi i komody, urządzenia za czasów pisarki. Posiadłość jest własnością prawnuka i kuzyna Montgomery, w tej jednak chwili wystawiona jest na sprzedaż.  Zapraszam na małe tour, może poczujecie mały klimat..:


No i wszędzie czerwone dróżki...ech..fajnie było:)

piątek, 16 marca 2012

''Pływanie'' Nicola Keegan

Bardzo dobra powieść! Nie mogłam sie oderwać, losy słynnej pływaczki, która jest narratorką tej historii wydały mi się niezmiernie ciekawe. Bo to opowieść o życiu. O dzieciństwie i dorosłości, o rodzinnych dramatach, kompleksach, walce, poznawaniu samego siebie, meandrach losu. Niesłychanie podobał mi się styl tej książki- nie ma podziału teraz opowiem wam o mojej matce, a potem o koleżankach z basenu. Pięknie przeplatają się wszystkie opowiastki choć poznajemy je nie na wyrywki- ale według lat. Tyle, że o wszystkich osobach naraz, ale w bardzo ciekawy, sprawny sposób.  Świetny zabieg, bo wraz z bohaterami, o których opowiada Philomena, dorastamy i my. Histeryczna, dziwna matka, ojciec, co interesuje się nietoperzami, siostry- jedna z ciągotkami do trawki, druga do Boga i kościoła..starsza niania, przyjaciele..losy tej rodziny są opowiedziany w bardzo przejmujący sposób. Na przestrzeni lat..cudna powieść o prawdziwym życiu, dramatach, śmierci i walce. No i o sukcesie, sławie. Philomena dostaje od losu dziwny pakunek. Ilość sukcesów w sporcie wręcz jest propocjonalna do rodzinnych tragedii- depresja matki, narkomania siostry, śmierć ojca..Do kamery uśmiecha się i jest niezwykle waleczna w sporcie. Na dodatek pracowita do bólu. Ale nikt nie wie, co się dzieje, gdy wraca do rodzinnego domu..

Dopłynać do siebie...to chyba trudniejsze niż zdobycie mnóstwo medalów, w tym olimpijskich. Philomena walczy. Nie wie z kim, może sama z sobą, z tym co wydarzyło się w jej życiu na przestrzeni lat.  Świetna, intrygująca powieść z bardzo ciekawymi bohaterami.  Ponownie, seria z miotłą mnie nie zawiodła:) Kocham tę serię! Fajna, życiowa powieść. Polecam !

czwartek, 15 marca 2012

''Siódmy Rok'' Agata Kołakowska

Pora by sobie coś urozmaicić, więc czas na coś bardzo lekkiego, przyjemnego i z humorem. Więc tę oto książkę wyciągnęłam z mojej błękitnej biblioteczki. Czy spełniła moje lekkie jak piórko oczekiwania? W połowie tak. A tym razem zacznę od mankamentów.

Za mało poczucia humoru, aż się prosi- gdy czyta się o młodym małżeństwie, wchodzącym ''w rok kryzysu''. O ludziach trzydziestoletnich w dzisiejszych czasach, moża moim zdaniem rozpisywać się długo w komiczny sposób..;) Świat się zmienił. Na dokładkę cała akcja powieści dzieje się i przyspiesza w dialogach, reszta to '' parzyła kawę i mieszając łyżeczką rozmyślała dalej'.
Ale powiem wam, że tyle w temacie ''zgrzytów'' z mojej strony. Czyta się szybko, przyjemnie, ja osobiście lubię o parach czytać. Nie jest zle. Naprawdę.

Eliza i Adam rozwodzą się, bo ''wypalili się''. Choć dogadywać się potrafią. Czuć, że się lubią, że mają do siebie słabość, ale nuda wieje z daleka. No i rozpoczynają nowe życia, tyle, że po pijaku w pewnym barze biorą zakład by wybrać sobie nawzajem lepszego partnera na życie. W międzyczasie Eliza przeżywa ''pewną znajomość'' z doktorem. Myślę, że gdyby wątek byłego małżenstwa był bardziej rozwinięty- bo sympatycznie się lubią i czubią- było by znaczniej ciekawiej. Sam motyw jak to Adam szuka partnera Eliznie- słaby i jakoś nie rozwinięty.
Ale całość sympatyczna, na czas, gdy potrzebujesz czegoś totalnie lekkiego i przyjemnego bez oczekiwań a by zająć czymś głowę- może być.
Nie będę jednak wciskać że warto, że przesympatyczna itp. Kto chce, lubi niech czytać.

środa, 14 marca 2012

''Życie po mężczyznie'' Hanna Samson

Lubię tego typu książki. Dojrzałe, intymne zapiski kobiety, która gdzieś tam ukryta w swoim mieszkaniu z papierosem i czarną kawą przelewa swoje analizy i refleksje dokopując się w głowie do najróżniejszych wspomnień. O mężczyznach, dzieciństwie. Właściwie to powieść o walce ze światem i ludziach. Najpierw z matką, potem mężem, i własnymi wewnętrznymi  granicami. Wyrwane sytuacje, obrazy, z których można ułożyć logiczny sens naszych dziwnych poczynań w dorosłym życiu. Chwila, moment, jakiś człowiek i kadr zostaje w nas na zawsze. Dużo tu ironii i humoru, paradoksów codziennych. Jest ciekawie i bardzo kobieco. Prawdziwie.

Czyta się tę lekturę szybko i przyjemnie, jednyny zgrzyt w moim uznaniu to kierunek, w jakim idzie ta opowieść. Nie podobała mi się końcówka. Żadnej kulminacji, ciekawego wydarzenia. Gdzieś zaczęły biec te myśli torem ale dokąd to nie wiadomo. Niezbyt wyrazne zakończenie jak dla mnie choć i mamy zbrodnie doskonałą i swego rodzaju grę, którą prowadzi autorka. W każdym razie warta uwagi, mim zdaniem. Dobrze napisana, sympatyczna lektura na jeden wieczór.

niedziela, 11 marca 2012

Małgorzata Warda: ''Dziewczynka, która widziała zbyt wiele''

Dlaczego warto czytać Wardę? Bo pisze nieprzeciętnie ale tym samym dla wszystkich. Bo choć w powieściach zawsze mamy dość wielu bohaterów- każdy jest doszlifowany jak kryształ- przejrzysty i zapadający w pamięć. Bo dusza artystyczna i wielka wrażliwość przenika całkowicie jej potok elastycznych i barwnych słów. Bo dialogi są naturalne, niewymuszone i na właściwym miejscu. Pisarka porusza sie po swojej wyobrazni coraz ciekawiej i oryginalniej. Tematykę omińmy- to już bez znaczenia- może chwycić albo nie, wiadomo. Ale jest jeszcze jeden powód- z książki na książkę widać rozwój pisarki, jest ciągle lepiej. Myślę, że wciąż najlepsze powieści przed nią. W tej chwili porusza trudne tematy: zaginięcie osób w ''Nikt nie widział, nikt nie słyszał'', a teraz motyw przemocy w ''Dziewczynka, która widziała zbyt wiele'' Osobiście w przyszłości czekam na jakąś czystą powieść miłosną,'' o nim i o niej''. Jestem ciekawa, jak przedstawiła by pisarka zwyczajny motyw miłosci. Bo to nie łatwe, temat opukany strasznie. Albo książka, gdzie jest jedna bohaterka..Liczy się chyba pomysł w tej chwili- ale wiem, że to możliwe w jej przypadku.
Nie przeszkadza mi totalnie i nie rozumiem jeśli komuś przeszkadza, że ostatnio pojawiają się ciągle na blogach recenzje  najnowszej powieści Małgorzaty Wardy. Sama wielokrotnie namawiałam i polecałam jej książki. Cieszę się, że coraz więcej ludzi odkrywa je.Warto.

''Dziewczynka, która widziałą zbyt wiele'' zaskoczyła mnie. Wiedziałam, że poruszony będzie motyw przemocy. Ale nie spodziewałam się, że w tak ciekawy sposób. Świetne dialogi i ponownie- bohaterzy, których mogłam sobie wyobrazić stojących obok mnie- powieść jest do bólu prawdziwa i  dotyka wiarygodnością.Przejmująca historia rodzeństwa- Aarona i Ani- mocno z soba związanych, którzy doświadczają piekła- przeszywa dreszczem. Cierpiąca na depresje matka- demon zagłady. Najbardziej intrygowała mnie postać ciotki, która ''ratowała dzieci i pomagała''- bardzo ciekawa postać ale i trudna oraz toksyczna również.  Bardzo często zakończenia powieści pisarki są mocne i piękne. Tym razem urzekł mnie sam poczatek- wyrazisty, emocjonalny i nie masz ochoty przestać czytać. Tak jak potrafią zacząć książkę najlepsze pisarki angielskie czy amerykańskie.

Wszystko w tej powieści jest na swoim miejscu. Emocje, emocje i ciężki temat. Nie będę opisywać ani streszczać, bo nie o to chodzi. Książkę polecam gorąco, bo jest naprawdę nietuzinkowa...

I wiecie co? Niech się Jodi Picoult chowa z jej powtarzalnością i rypaniem powieści na jeden wzór tylko temat zmienia.
Pani Małgorzacie Wardzie gratuluję. I życzę dalszego tak owocnego rozwoju i wędrówek po kolejnych korytarzach swojej wyobrazi.
Kolejną jej powieść na pewno ponownie zakupię z ochotą.

sobota, 10 marca 2012

Aaaa jest już polskie tłumacznie!!!

Jedna z najlepszych powieści jakie czytałam w ubiegłym roku! Już w Polsce ,od 4 kwietnia dostępna na merlinie. Właśnie zauważyłam, buszując tam z rana, bo znów stosik sobie układam do zakupu. Nie wiem jak wyjdzie tłumaczenie, bo czytałam po angielsku, ale książka była dla mnie wielkim przeżyciem. Polecam gorąco, kiedyś o niej pisałam w ubiegłym roku. Tu link:
http://lotta-kronika-pachnacych-kartek.blogspot.com/2011/07/w-tej-chwili-to-dla-mnie-ksiazka-roku.html

''Brzechwa Dzieciom'' Jan Brzechwa

Pan Brzechwa był z zawodu adwokatem, spcjalistą od praw autorskiech przed wojną. Ciekawa sprawa. Staram sie dłubać, choć przez chwilę w jego biografii, ale niestety, ponownie, zdawkowe informacje. A ten Pan przecież stworzył klasykę dziecięcą- jego wiersze są silniejsze i mocniejsze niż zmieniające się trendy na przestrzeni pokoleń. Co śmieszniejsze, Bolesław Leśmian, który był jego stryjecznym bratem, ponoć nie uznawał jego twórczości za ''prawdziwą''.
W mieszkaniu w Polsce mam stare wydanie...Zamówiłam celowo owe wydanie, które bliskie jest wielu pokoleniom by mieć je również w domu w Irlandii. Za fenomenalne ilustracje odpowiada oczywiście Jan Marcin Szancer. Tych obrazków przecież się nie zapomina.  Jak myślę o ''Kaczce dziwaczce'' to oczywiście obrazek z książki mam w głowie. Intrygował mnie zawsze stoliczek narysowany do wiersza ''Entliczek- Pentliczek''.  Ale i tak początkowy obrazek samego Brzechwy siedzącego przy stole z piórem, kałamarzem i zwierzętami obok- był chyba dla mnie najbardziej interesujący:)
 Odkryłam nowe wiersze w tym zbiorze, bo jako dziecko, zakodowałam oczywiście te najsłynniejsze: ''Na wyspach Bergamutach'', ''Kłamczucha'', ''Stonoga'', Tańcowała igła z nitką'', ''Arbuz''.
W tej chwili ujął mnie strasznie wiersz ''Kłótnia rzek''
Podróż do krainy dzieciństwa jak najbardziej warta czasu. Tyle skarbów ma nasza literatura...

wtorek, 6 marca 2012

Hakan Nesser: ''Człowiek bez psa ''

Bardzo miłe zaskoczenie. Hakan Nesser podoba mi się jeszcze bardziej niż inni pisarze ze Skandynawii jak Asa Larsson czy Kallentoft Mons. To kryminał z tych, które mają mocno zarysowane tło społeczne, wątki psychologiczne, rozbudowane historie bohaterów. Osobiście najbardziej takie lubię. Więc przyjemność była ogromna.Choć jedną wadę ma ten kryminał..ale od początku.

''Człowiek bez psa'' to pierwsza z czterech części cyklu o inspektorze Barbarottim. Historia rodu pewnej rodziny jest przedstawiona bardzo ciekawie i dokładnie- i prosto. A wszystko to w zwiazku z wielkim familijnym spotkaniem, na które każdy członek przybywa...Podczas pobytu u rodziców- syn, który przysporzył ostatnio wiele kłopotów( wziął udział w telewizyjnym reality show, które uchwyciło go w ''niezręcznej sytuacji'' i stał się pośmiewiskiem kraju) oraz bratanek znikają.. ..Jakie tajemnice skrywają rodzice, dorośli synowie i córka? A wnuki? Kto mówi prawdę, kto kłamie? Cała historia rodziny, poznawanie ich charakterów- to była wspaniała przygoda...jednak, zabójca w moim odczuciu jest banalnie do przewidzenia i mówi to ja, która nigdy nie może zgadnąć zagadek Agathy Christie...a tu proszę- bach! Odkryłam, namierzyłam mordercę.
W każdym razie kryminał jak dla mnie ciekawy i przyjemny. Dla tych co kochają główkować i być wyprowadzonym z sukcesem na manowce- może być za mało.
Mi się podobała ta powieść i mam zamiar przeczytać całą serię czyli pozostałe trzy części.

poniedziałek, 5 marca 2012

Z literatury francuskiej: '' Ludzie ''

Oj jak ja lubię takie powieści. Zresztą w tej serii, którą wydaje Sonia Draga- kilka świetnych pozycji- czytałam i polecam szczególnie ''Ukryte Godziny'' oraz ''No i Ja'' Delphine de Vigan. Pomijam już fantastyczną jakość papieru i okładki.
''Ludzie'' to kolejna bardzo ciekawe i bardzo dobrze napisana lektura. Oczywiście dla tych, co lubią tematykę współczesnych, młodych ludzi- emocjonalna samotność w tłumie, dylematy jednostki, obecny świat, nasze kompleksy.A wszystko to podane wartkim, świeżym językiem, czyta się szybko, jest dosadnie ale i przejmująco. Prawdziwie. A co najważniejsze- dojrzale. A to za sprawą trójki bohaterów..

''Ludzie są kompletnie zagubieni. Zostali tak napakowani informacjami, tak są bombardowani obrazami, że zniknęły im z oczu punkty odniesienia. I kobitami, i mężczyznami rządzą odruchowe naśladowictwo i brak odwagi. Nic już nie wiedzą, bo wiedzą za dużo. Jak mają wybierać, jak podejmować decyzje? Jak urządzić dom, ogród? (..) Do każdego problemu zajdzie się coach..''

Maria, Marcus i Carolin- o nich jest ta opowieść. Ich drogi przecinają się w pewnym momencie. Śledzimy ich losy, dylematy, pewne wydarzenia, które zmieniają ich całe życie. Ciężko mi opowiedzieć a streścić nie chcę. Powieść czyta się niesamowicie szybko, jest bardzo ciekawa. Najbardziej urzekła mnie postać Marii, bo to ona jakby wywiera wpływ na dwójkę pozostałych bohaterów...Podobało mi się dosłownie wszystko w tej książce- jak zbudowani są bohaterzy i jak rozwijają się, w tle nasze realia, globalna wioska, wyścig szczurów...portrety ludzi...bo przecież ciągle ich spotykamy...a co z tego wynika? Sposób narracji- wielki plus. Naprawdę przemyślana, wartościowa opowieść...o każdym z nas:) Nadal myślę o tej książce.
Świetna.
Czemu natknęłam się tylko na jedną recenzję tej książki w necie?

niedziela, 4 marca 2012

Helen Moorhouse: ''The Dead Summer'' oraz powieść, którą kiedyś strasznie polecałam-uwaga- właśnie przetłumaczono na polski..

Jest sobie letni domek w spokojnej, cichej, irlandzkiej głuszy. Pozornie zwyczajny...
 To właśnie tutaj Martha postanawia wraz z półroczną zaledwie córeczką zamieszkać na kilka miesięcy. Zostawia za sobą Lodyn, bolesny rozwód, toksyczne emocje i ludzi. Dla córeczki chce złapać oddech, przemysleć wszystko. Wynajęty domek będzie dla niej kojącą przystanią. Szybko jednak okazuje się, że w domu dzieją się naprawdę dziwne rzeczy, odkąd przebywa w nim Martha. Rozsypane pampersy, nagle malejąca temperatura w pokoju dziecka i przenikający chłód. Kroki, odgłosy, płacz dziecka, ale nie córeczki Marthy. Monitor, w których słychać dziwny oddech...nagle poprzestawiane sprzęty w domku..
To wszystko zakłóca plany młodej kobiety, na dodatek, starając się choć raz wyjść i pozać ludzi w okolicy- podchodzi do niej stara bełkocząca kobieta...ale czy naprawdę to co powie, to tylko sprawa wypitego alkoholu?? Okazuje się, że Martha będzie miała przed sobą totalnie inne zadania..i będzie potrzebować do tego innych osób...
Domek letni skrywa potwore tajemnice z przeszłości. Makabryczne..działo się tam wiele złego...ktow nim mieszkał, do kogo należał domek i co się tam wydarzyło??? Nie zdradzę nic. Powieść bardzo mnie wciągnęła, wartka akcja, troszkę się bałam nawet. Ale nie wyimaginowana to opowieść. Moża w nią uwierzyć:) Bardzo fajna lektura, rozrywka z dreszczykiem emocji. Nowość w Irlandii, debiut Helen Moorhouse. Na piątkę.

A teraz UWAGA!
Kiedyś polecałam strasznie pewną powieść, którą przeczytałam po angielsku: ''Every last one'' Anna Quindlen- poruszyła wielu z was i byliście jej ciekawi-właśnie ukazała się w Polsce!- moje zachwyty tutaj w linku do mojego postu :
http://lotta-kronika-pachnacych-kartek.blogspot.com/2011/07/every-last-one-anna-quindlen.html

taka była angielska okładka:

 A polska okładka poniżej, dostępna powieść juz na merlinie.pl na przykład. Niestety, okładka polska jest masakrycznie nie pasująca do trzymającej w napięciu treści i całej ciekawej opowieści i tytuł też przetłumaczony jak jakieś romansidło tanie, a to nie ten typ powieści...szkoda, ale nie przegapcie! Wydawnictwo Sonia Draga wie co tłumaczyć!!!:

Bardzo polecam!!

piątek, 2 marca 2012

''Raj utracony'' Cees Nooteboom

Dziwnym trafem, wszystkie nowości wydawnicze, jak można na wielu blogach przeczytać: ''są super'' i ''warte poznania''. Takie można odnieść wrażenie troszkę. A mi sie ta powieść nie podobała się i co do nowości zaczynam być bardzo wymagająca i nieufna:). To moje odczucia.Dom mam zalany słońcem, idzie wiosna, nie mam nastroju dla lektur, które są jakby zza szyby. Do których trzeba sie wedrzeć, wbić mocno, wejść siłą. Zrobiłam to, ale nie było warto. Ani fabuła nie była rewelacyjna, ani emocji i siły przekazu nie doznałam. Dla niektórych powieści oczywiście warto się namęczyć bo odkrywa się nagle inny świat, ale tutaj nie odnalazłam takich emocji.
Opis fabuły wyda wam się bardzo ciekawy pewnie, ale jak jest przedstawiona i wyłożona w książce to już inna sprawa. Właśnie moim zdaniem ciekawie nie jest. Mdło, zwyczajnie, niby ''coś tam innego'' a nagle zagapiam się na swojego kota a nie na tekst w powieści..

Alma i Almut przyjeżdżają do Australii. Z workiem oczekiwań, niestety, które okażą się niczym w porównaniu z rzeczywistością i prozą życia. Ani to ciekawy wątek, ani nawet gwałt Almy, którego doznała w przeszłości nie przykuł mojej uwagi. Kilka lat pózniej Eryk- przechodzący kryzys krytyk literacki spotyka Almę. Ani ich miłość mnie nie porwała, ani ich spotkania...

Mdło,  panie, jaka to mdła powieść..!