środa, 29 lutego 2012

Maria Kruger: ''Dar Rzeki Fly''

Następna odkrywcza podróż do twórczości Marii Kruger. Książka wydana w 1957 roku na pewien sposób- perełka- zbiór dwudziestu siedmiu egzotycznych baśni z najdalszych zakątków świata. A czego tu nie ma! Baśń z Nowej Gwinei, Wietnamu, Madagaskaru, Haiti, Ameryki Południowej...itd
Dla wszystkich, którzy kochają choć raz na kilka lat udać sie do swiata baśni- to prawdziwa gratka. Prostota, ważne prawdy życiowe, czasem o zwyczajnej, drobinkowej dobroci, o takich malutkich pierwiastkach ważnych ludzkich spraw. Azjatyckie baśnie chyba najmniej przypadły mi do gustu, natomiast najbardziej podobała mi się arabska, armeńska, i z Nowej Gwinei.
Baśni się nie streszcza- je się czyta znikając w ten inny, odległy wymiar nie tylko blisko dzieciom.

Tak mało informacji w sieci można znaleść na temat tej świetnej pisarki. Zaledwie krótkie, te same notki. Wielka szkoda, że owa pisarka nie ma strony internetowej, że nie ma żadnych ciekawostek, wywiadów dotyczących jej nieśmiertelnych bohaterów. Nikt nie zekranizował ''Karolci''. Miałabym kilka pytań do tej pani:) Szkoda, bo wygląda na to , iż nic sie nie zachowało albo nie ma kto pozbierać...:( A może się myle?

niedziela, 26 lutego 2012

Doris Lessing: ''Przed zstąpieniem do piekieł''

Nie wyobrażam sobie by od czasu do czasu nie siegać po literaturę z najwyższej półki, czyli Doris Lessing, Joyce Carol Oates czy Mario Vargas Llosa itd..Uwielbiam te momenty.W literaturze nie szukam tylko rozrywki by pochłonąć jakąś lekturę jak serial. Szukam różnych przeżyć, emocji, zaskoczeń i wzruszań. Staram się sprostać wyzwaniu, skupić wyjątkowo i dzięki temu doznania są niesamowite nawet przy ciut bardziej wymagających powieściach.

 Doris Lessing to moja pisarka numer jeden. Bo jej paleta tematyczna jest niewyobrażalnie szeroka-i warto o tym pamiętać ( nie pisze tylko o Afryce!) Nie można jej oceniać po przeczytaniu tylko kilku książek.  Dwunasta przeczytana powieść pisarki jest chyba najtrudniejszą do tej pory. Co nie znaczy że niemożliwą do ogarnięcia, rzecz jasna. Myślę, że to sprawa nastawienia, wyciszenia czasem i ochoty.

''Przed zstąpieniem do piekieł'' ukazała się w 1971 roku. Doris Lessing ponownie zaskakuje zmianą tematyki- porusza temat istoty szaleństwa. Granic naszej świadomości, jej siły i możliwości. Zagadki snów i marzeń i rzeczywistości. Profesor Charles Watkins zostaje znaleziony na wybrzeżu i trafia do londyńskeigo szpitala psychiatrycznego. Cierpi na amnezje, majaczy, opowiada niesamowite historie, w jego miemaniu on jest w podróży- poprzez nieznane wyspy, zdaje relacje rozbitka, pasażera statku, tubylca, lata na dziwnym ptaku....

Doris Lessing miesza dwie konwencje. Świat rzeczywisty i widziany z punktu naszego bohatera. Wybór należy do nas- czytelników, w co wierzymy. Pisarka stawia wiele pytań- gdzie prowadzą nas nasze nerwice, lęki? Gdzie jest granica szaleństwa? Co się wtedy dzieje?
Powieść zdecydowanie dla najbardziej wymagających czytelników, była dla mnie wielkim wyzwaniem, ale dla Doris Lessing wszystko!!! Trudna ale bardzo dobra książka. Wrażliwośc pisarki jest ogromna tak jak talent pisarski.

Przygodę z ksiażkami Noblistki polecam gorąco zacząć od takich jej powieści jak: ''Piąte dziecko'', druga czesć- ''Podróż Bena'', ''Lato przed zmierzchem'', ''Trawa śpiewa''.

piątek, 24 lutego 2012

''Stanowczo, łagodnie, bez lęku'' Maria Król-Fijewska

Sporadycznie wtrafiają w moje dłonie poradniki, właściwie może jeden na kilka lat. Intuicyjnie zakupiłam tę książkę. Może to czar okładki? Zawsze to jakaś forma zrobienia czegoś dobrego dla siebie. Fajnie zatrzymać myśli, skłonić sie do autorefleksji, dowiedzieć się czegoś interesującego. Książka owa to bardzo zgrabna, klarowna próba wytłumaczenia czym jest asertywność w naszym życiu. Że warto ją mieć- nie trzeba nikomu tego mówić. Ale wprowadzić w czyn to już nie lada sprawa dla wielu. Bo jak opanować tę sztukę by jednocześnie nie być agresywnym, złośliwym, nie ranić innych nie poniżać i nie lekceważyć...a jednocześnie żyć po swojemu.
Lektura, która nie boli, nie wywołuje może emocji, ale to taki odświeżacz w naszym życiu. Okurzacz świadomości. Czemu nie. Wolę taką formę wiedzy niż ''zmień swoje życie'' za pomocą fikcyjnej historyjki, która ma na celu uświadomić nam że los nasz jest w naszych rękach i każdy może znaleść swój skarb- z tego typu powieści niestety się wyrasta również.
 Tutaj mamy kawę na ławę. Informacje, wytłumaczenia, psychologię, dużo przykładów. Interesująco. Może się przydać w każdym momencie życia.

środa, 22 lutego 2012

Adam Bahdaj: ''Uwaga! Czarny Parasol! ''

Oto pewny czarny parasol. Stary, angielski- na co wskazuje wygraberowany podpis. Ze złotą rączką i dwiema dziurami wygryzionymi przez myszy. Parasol mieszka u pani Baumanowej, nauczycielki angielskiego, w pieknej willi w stylu tyrolskim i służy zwyczajnie do zamykania lub otwierania  lufcika w oknie.
 Dlaczego pyta o parasol i szuka go tylu ludzi? To zagadka dla Kubusia, który nudzi się w wakacje oczekując piątej klasy. A że lato spędza na blokowisku na Sadybie, gdzie dzieciaków nie brakuje na trzepakach i ławkach, ma więc też nasz bohater swoje pomysły. Ciągle nosi ze sobą czeerwony notes detektywa, w którego się bawi wraz z koleżanką...no, ale tym razem czeka na niego niesamowita zagadka czarnego parasola do rozwiązania.

Powieść- klasyka, pewnie już nie dla dziejszej młodzieży, nie wiem, ale mi osobiście ta książka ponownie przypadła do gustu.Niestety nie pamiętałam już treści, więc postanowiłam przzypomnieć sobie, bo utkwił mi tylko tytuł. Jest w niej jakaś wolność, swoboda, która cechowała moje dzieciństwo, choć lektura napisana duuużo wcześniej przed moim urodzeniem, bo aż dwie dekady wstecz. Wartka akcja, giętki, plastyczny język i mnóstwo przygód.  Świetna gratka! Cudna, sentymentalna podróż i rozrywka!

wtorek, 21 lutego 2012

Teresa Torańska ''Jesteśmy. Rozstania '68 ''

Przepięknie opowiedziana i przedstawiona ''czarna karta'' polskiej historii. Teresa Torańska to genialna dziennikarka, których dziś malutko- warto zwrócić na nią uwagę- za pomocą swoich wywiadów z ludzmi tworzy niesamowicie prawdziwe obrazy historii. Po ludzku, prosto z serca, tak, że opowieści przemawiają do nas od razu.
Przyznam wam się, że ten smutny epizot w polskiej historii był mi obcy, jakoś umknął mi gdzieś. Więc tym bardziej ta opasła książka pełna zdjęć i ludzkich losów zgrabnie przestawionych tak do mnie przemówiła.

Marzec '68- masowe wyjeżdzanie Żydów z Polski do Izraela. Taki był nagły nakaz. Podręczna walizka, wyjazd pociągiem do Wiednia a stamtąd wylot- kierunek- głównie Izrael. Jedni wyjeżdżali z panicznego strachu, drudzy nie mogli pogodzić się na bycie ''obywatelem drugiej kategorii''. Innym wydawało się to logiczne i jakaś szansa na ''lepsze życie'' choć nie do końca było to takie proste i oczywiste. Były to wyjazdy dramatyczne, w atmosferze nienawiści, antysemickich kampanii. Najtrudniej było tym, którzy nie brali udziału w życiu żydowskim, tym którzy czuli się zwyczajnie Polakami, nie praktykowali tradycji  pochodzenia. Co czuli? Jak potoczyło się ich życie? Jaki mają stosunek obecnie do Polski? A co z tymi, co przepracowali dwie dekady uczciwie, a na koniec z pięcioma dolarami musieli opuścić kraj?

 Każdy z nich był związany z Polską poprzez kulturę, wychowanie, więc to co powtarzają w swoich opowieściach jest często jednoznaczne- roztrzaskano ich indentyfikacje narodową na zawsze. Każdy z nich nosi w sobie ślad traumy. Niektórych nadal boli to, że Polacy lubili nagonkę na Żydów, że wielu z nich chciało by Żydzi opuścili kraj. Był to czas zaszczuty, zakłamany, ludzie zastraszeni...okropne czasy.. to państwo decydowało czy jesteś Żydem czy nie.
Mnóstwo ludzkich losów, historii, a w tych opowieściach, jak zawsze u Teresy Torańskiej panuje jakaś szczególna intymna atmosfera, która sprawia, że masz poczucie iż dana osoba opowiada o sobie właśnie tylko i wyłacznie tobie- czytelnikowi.

A na początek gorąco polecam ten oto zbiór wywiadów Teresy Torańskiej: ''Są. Rozmowy o dobrych uczuciach''- nie znajdziecie takich rozmów w żadnej vivie, gali...wyjątkowe rozmowy o życiu, uczuciach, stracie, miłości- które wzruszyły mnie do łez. Bo mądrych ludzi warto posłuchać i tego co mają o uczuciach do opowiedzenia. Z całego serca polecam i jako prezent dla najbliższych czy rodziców:

niedziela, 19 lutego 2012

''Żona Adama'' Monika Rakusa

Jeśli chcecie opowieści o kobietach ale w dawce niebanalnej i na bardzo dobrym poziomie- to jest moim zdaniem tego rodzaju lektura.
Na początku miałam trochę problemu aby wgryść się w tę powieść. Nie, absolutnie fabuła nie jest zagmatwana, nie myślcie. ''Żona Adama'' to bardzo dobra powieść psychologiczna a sama pisarka jawi mi się jako ktoś świeży i ciekawy na rynku literackim. Zwróciłam uwagę na Monikę Rakusę przy jej książce ''39,9''- również wydanej w serii z miotłą. Pisarka nietuzinkowa i wymagająca a jednocześnie przystępna. Forma jest dość szorstka, prosto z mostu, dobitnie, na temat, słowa, zdania lecą jak pociski bez owijania w bawełnę- ale jak tylko człowiek się wdrąży- historia i sama przyjemność płynąca z czytania tej lektury jest ogromna. Zabieg pewnie celowy.

Fabuła to jakby spowiedz pierwszej i drugiej żony jednego mężczyzny- Adama, który nagle ginie pod szynami pociągu.  Poniewierana emocjonalnie przez matkę Rita i zakompleksiona, przepraszająca prawie za to, ze żyje- Anna- dwie kompletnie inne kobiety ale przedstawiają tak naprawdę wszystkie kobiety świata- nasze ciemne strony, zakątki duszy, tajemnice, sekrety i słabości. Bunt wewnętrzny i jego skutki, samotność w tłumie, wykluczenie. Opór, siłą walki, słabostki, uzależnienie od mężczyzny, motyw dziecka w społeczeństwie i jego posiadanie...Wszystko to jest ''na powierzchni'' w tej powieści. Przejmujące to obrazy..bardzo szybko te dwie kobiety wlepiają się w naszą pamięć.

Pisać pani Monika Rakusa nie tylko umie, ale włada piórem naprawdę lepiej niż przeciętnie, jest coś wyjątkowego w jej książkach. Bardzo dobra powieść współczesna..trochę taka jak nasz obecny świat.
Polecam wszystkim a już w szczególności wymagającym czytelnikom:)
Seria z miotłą znowu mnie nie zawiodła!!

czwartek, 16 lutego 2012

Powrót na moją ukochaną Kretę: ''Dom z Pyłu i Snów'' Brenda Reid

Grecja, 1936 rok. Młode angielskie małżeństwo po epizocie życia na placówce dyplomatycznej w Atenach, przybywa na Kretę. Zrujnowany dom na wzgórzu, obcy i tak inni ludzie. Tak zaczyna się ta spokojna, nawet leciutko senna powieść.
Kobieta postanawia włożyć serce w dom i go całkowicie odremontować, w międzyczasie nawiązuje przyjaznie, romans, oddala się z mężem, który wraca szybko do Aten. Mamy tutaj zarysowaną w tle historię Krety podczas II Wojny Światowej, dramat zwykłym ludzi- to ciekawy wątek. Reszta wątków nie jest największym atutem powieści, nic nowego, ale coś życiowego w tej opowieści jest. Bo nie kończy się słodko ani tragicznie, właśnie tak, jak to w życiu bywa...realnie bardzo.

Opisy krajobrazów na Krecie, cyklady, wielkie gwiazdy w ciepłą noc wiszące nad cytrusowymi drzewami, biały, kretoński ser co roztapia się w ustach, oliwki, czerwone wino i cały klimat wyspy- to największy atut tej książki. Również zwyczaje kretończyków z tamtych lat. Dyskryminacja kobiet. Kocham wyspy greckie, może właśnie dlatego przeczytałam tę powieść. Bo za oknem mam mokrą wiosnę. Dlatego książkę uważam za niczego sobie.

Jeśli chodzi o język to nic szczególnego ale też nic nie razi w oczy. Dobre czytadło na chłodniejsze dni. Nie ma co się spodziewać cudów, ale przyjemność można też doznać. Dawno już zauważyłam, że ''Świat Książki'' wydaje średnie powieści obyczajowe czy romantyczne. Nie wiem czy to kwestia tłumczenia czy jak. Ale to co wychodzi nakładem wydawnictwa Sonia Draga jest o niebo lepsze- wiem, bo kupuję systematycznie i od dawna oraz czytam.
W każdym razie miło było wrócić na Kretę i cofnąć się w czasie. Sympatyczne, spokojne czytadło. Raz na jakiś czas mogę przeczytać:)

niedziela, 12 lutego 2012

Z literatury irlandzkiej: ''Matka Pearl'' Mary Morrissy

U nas w Irlandii wiosna. Poszłam z mamą na długi spacer i tak rozglądając się na płaty zieleni, roślinności i gór- znów naszła mnie ta myśl- lubię tu mieszkać i nigdzie indziej nie chcę. Zadomowiłam się dawno temu, tutaj mam dom. Ale to się nie przekłada np na to, że interesuje mnie jakoś historia czy literatura tego kraju. Właściwie wcale. No i dobrze. Będzie jeszcze co odkrywać.
Zatęskniłam za serią Galeria, bo choć nie jest równa, wiele smaczków można odkryć. Najczęściej kupuję książki z tej serii gdy jestem w drugim domu w Polsce- w małej księgarni, gdzie zawsze są jakieś wyprzedaże ''starszych książek''.
''Matka Pearl'' to opowieść o trzech kobietach. Ta co urodziła, ta co porwała i ta, co została porwana. Historia płynnie i ciekawie napisana, choć nie powiem, żeby jakoś przebojowo porwała moje serce. Czytało się bardzo dobrze, szczególnie poznanie meandrów kobiecej psychiki było dość intrygujące. Bo przecież wypadkowa zdarzeń to nie przypadek...wszystko gdzieś tam się zaczyna w naszych doświaczeniach i przeżyciach...i potem wywołuje to nasze reakcje. Irene chyba wywołała we mnie największe emocje-pracowała w szpitalu wśród chorych na grużlice. Jej mąż właściwie z przypadku wybór, pragnienie zmian i zatuszowanie jakiejś beznadzieji, która jej towarzyszy. Pragną dziecka, ale niestety nie jest to łatwe. Jej opowieść jest dość mroczna i drastyczna...w końcu decyduje się na porwanie dziecka..Mija kilka lat i prawda wychodzi na jaw..a my poznajemy prawdziwą rodzinę dziecka i samo dziecko.
Wrażenia mam pozytywne po tej lekturze. Ciekawa, choć nie w stylu bestsellerów.

piątek, 10 lutego 2012

'' Siedem Kobiet'' Rebecca Miller

Pamiętacie ''Prywatne życie Pippy Lee'' tej autorki? Świetna była ta powieść, z tych nowości, które jak najbardziej warto nabyć i przeczytać.
Tym razem sięgnęłam po następną pozycję pisarki. Siedem kobiet- siedem światów. Bo każda kobieta to wielka kopalnia...ludzkich twarzy, zawiłości, tajemnic, siły, kipiących namiętności i najróżniejszych emocji.
Opowiadania nie są łatwą formą, ale te jak najbardziej przystępne.Wszystkie nas, tak z pozoru inne, różnorodne, wiele jednak łączy. To był chyba zamiar tych opowiadań. Bohaterki są w rożnym wieku, punkcie w życia, ale każda szamoczę się z podobnymi lub tymi samymi problemami- swoją seksualnością, losem, macierzystwem. Kobiety są niesamowicie silnymi istotami, wiadomo od zaraniaa dziejów. Ten zbiór opowiadań dobitnie o tym nam przypomina.
 Dobra rozrywka:)

czwartek, 9 lutego 2012

''Nim Nadejdzie Lato'' Erich Maria Remarque

Nie spodziewałam się aż tak dobrej, chwytającej za serce powieści. Interesujące konkluzje i mądre dialogii.
Sanatorium w Alpach Szwajcarskich. Lata pięćdziesiąte, Europa nadal odczuwa echo wojny- bo w ludzkich duszach i psychikach ran nie brakuje. Odczuwa się to w całej tej opowieści, w sposób, w jaki pisarz tworzy aurę i nastrój.  A historia opowiada o miłości dwojga ludzi. Uczucia ciekawego, wybuchającego stopniowo, przed którym bohaterowie się bronią na swój własny sposób, ale nie są wstanie zwalczyć ognia namiętności i nici porozumienia.

Lillian od kilku lat nie opuszcza ośrodka, ciężko chora kobieta jest w pewiem sposób zamknięta na świat, a wyłaniające się góry są niczym mur, który odgradza ją od życia. Clerfayt to kierowca wyścigowy, który zbliża się do końca swojej kariery. Drogi mężczyzny i kobiety przecinają się w sanatorium. Oboje nie szukają uczucia, ale ono je dopada- to bardzo mi się podobało, w jaki sposób pisarz to ujął i przedstawił.
Ich historia jest krótka, ale intensywna. Wyruszą w poróż, nie tylko emocjonalną, Lillian dotknie życia, za którym tak tęskni, Clerfayt poczuje sens.
Jak się będą bronić przed uczuciem? Jak z tym walczyć a następnie jak się mu poddadzą? 

Książka niezmiernie mi się podobała. Dojrzała opowieść, żadna tam romantyczna historyjka brazylijska. Takie jest życie- pełen lęku ale i oczekiwań. Ciągle się wyrzekamy czegoś i o czymś marzymy...bardzo dobra powieść. Polecam.

wtorek, 7 lutego 2012

Agatha Christie: '' Rosemary znaczy pamięć''

Trzydzieste czwarte spotkanie z Agathą, ale w tym roku to pierwsze. Czytam jej kryminały od trzech lat. Zostało jeszcze wiele, na szczęście. Tym razem gratka smaczna jak zwykle, choć muszę przyznać- brakowało mi ulubionych bohaterów- Poirota oraz pani Marple.
Za pomocą sześciu osób, które przypominają sobie to co zdarzyło się pewnego feralnego wieczoru rok wcześniej- poznajemy historię Rosemary, jej śmierci, relacji z siostrą, szwagrem, jest i kochanek, rzecz jasna, daleki kuzyn. Samobójstwo, depresja, trucizna w torebce...ślady są jednoznaczne, ale to tylko złudzenie. Krok po kroku odkrywamy koszmarną prawdę.
 Bardzo typowy to agatowy kryminał, myślę, że kto czyta dużo innych tej pisarki, rozwiązałby tę zagadkę bez problemu. Ja nie zgadłam no ale, ale, uwaga- byłam bardzo blisko:)) Nie jest najlepszy krymianał pisarki, ale trzyma swój zwykły, bardzo dobry poziom. Miła rozrywka na jeden dłuższy wieczór lub bezsenną noc.

poniedziałek, 6 lutego 2012

''Niebieski Ptak'' Joyce Carol Oates

Czytam bardzo dużo i intensywnie obecnie. Nie rozdrabniam się na drobne, póki mam czas, biorę się za pozycje, które zawsze chciałam pochłonąć. Joyce Carol Oates to pisarka, której koniecznie muszę poznać całą twórczość. Wyjątkowa, wybitna, jak można jej nie kochać? Bardzo ją cenię.

Tym razem zabrałam się za ''Niebieskiego ptaka'' i muszę przyznać, chyba jest to najtrudniejsza powieść pisarki z jaką miałam do czynienia do tej pory. Niełatwa, jak zawsze kaliber emocji aż duszno się robi. Wspaniały język i forma, jak zawsze. Z każdego detalu mamy małe dzieło sztuki. Smacznie, wykwintnie i tak że zostaje w człowieku na długo..

Morderstwo w amerykańskim miasteczku to tylko tło tej powieści. Śmierć kobiety, która pracowała w lokalnej lodziarni naznacza jednak życie innych ludzi. Dla jednych kochanka, dla innych dziwka, czy przyjaciółka, znajoma. Narratorką jest nastoletnia Kristie- poznajemy jej relację z własnym ojcem- to chyba najmocniejszy i poruszający motyw książki. Ojciec podejrzany o morderstwo i miłość córki, bezwarunkowa, tak typowa gdy ma się dwanaście lat. Ponownie mamy świetnie nakreślone wszystkie ułomności i absurdy amerykańskiego społeczeństwa na podstawie jednej, rozbitej rodziny. Tworzenie niezapomnianych bohaterów to jedna z mocniejszych stron pisarki, zdecydowanie. Wielką gratką są opisy sklepów, peryferii małego miasteczka. Jak wspomniałam, powieść łatwa nie jest, dlatego, że wydawała mi się momentami ciut zbyt detalistyczna, zbyt drążąca ludzkie zachowania i psychikę..ale słabe to nie jest, absolutnie. Każdy szczegół ma znaczenie, dotyka jakiejś struny emocjonalnej w nas..
W prozie Joyce Carol Oates wszystko jest nietuzinkowe i szczególne- nawet opis lodziarni działa na emocje bo wplata w to ludzka naturę i kolory naszych dusz. Rozpad rodziny i relacje między dziećmi i rodzicami, oraz sekrety, grzechy rodziców...wszystko tutaj obnażone..i dorosłość gorzka i słona, rzadko kiedy słodka..

Możliwe, ze za szybko sięgnęłam po następną książkę pisarki, bo one żyją jeszcze długo we mnie..Trochę za wolna akcja, jak mam się już przyczepić ale w sumie to nie jest ''zwykły kryminał''.
Oczywiście powieść polecam gorąco, bo jest świetna, ale po każdej powieści trzeba zrobić długi oddech.

niedziela, 5 lutego 2012

'' Krzywicka. Długie Życie Gorszycielki'' Agata Tuszyńska

 T obszerna książka uruchomiła we mnie wiele przemyśleń i refleksji, stąd muszę pisać od razu, póki wirują żywo we mnie te myśli. Piekielnie ciekawa byłam tej kobiety, jej losów i dostałam świetną, solidną opowieść na dodatek pięknie wydaną. Znalazł się również jeden wielki zgrzyt- ale o tym póżniej.

Krzywicka zasłynęła tak naprawdę swoją osobowością, i choć urodziła się w epoce gorsetów i wielkich kapeluszy- już jako młoda kobieta była porażająco niezależna, otwarta, waleczna i szalona- zbyt przebojowa i nowatorska jak na lata dwudzieste i trzydzieste ubiegłego roku. Fascynowały ją najciemniejsze strony ludzkich istnień. Ośmieszała hipokryzję, propagowała edukacje seksualną, świadomość małżeńską. ''Polacy nie lubię ludzi niepospolitych''- mawiała. Lubiła prowokować i robiła to celowo. Żyła świadomie i uwielbiała być gorszycielką i skandalistką.
 Kochała dwóch mężczyzn naraz. Swojego męża- mruka, milczka, w którym miała oparcie przyjacielskie i to z nim miałą dwójkę dzieci. Druga miłość to namiętność, fajerwerki, wielkie uczucie i kolorowy zwiazek z Tadeuszem Boy- Żeleńskim.

Jej życie przed wojną to losy kolorowego ptaka, była znana, obracała się w towarzystwie wybitnych poetów, pisarzy, bohemy artystycznej Polski. Dwa związki biegnące jednotorowo, dwoje dzieci, wakacje, odważna, przebojowa młodości, liczne podwieczorki, spotkania towarzyskie, dużo szczęścia jednym słowem.
Wojna zmieniłą wszystko. Mąż poległ na froncie. Zmarł również kochanek- Boy Żeleński. Następnie straciła syna. Od tamtej pory żyła dla młodszego - Andrzeja, który w swoim czasie śmiertelnie zachorował i Irena Krzewicka spędziła kilka lat walcząc o jego życie, co zaowocowało bardzo dobrze przyjętą powieścią ''Wichura i trzciny"" ( bardzo polecam).

Nie była wybitną pisarką, ale dobrym rzemieślnikiem, miała zdolność prostej, przejrzystej narracji. Tak o niej mówiono. Być może była też niedoceniona na swój sposób. Może z dwie książki naprawdę odniosły sukces, choć pisała dużo i prawie całe życie- które było niezmiernie ciekawe, ale i tragiczne.

Dożyła 96 lat ale ostatnie lata jej życia były tragiczne. I tutaj zgrzyt. Nie wiem jaki był zamiar autorki, ale trochę mnie zdziwił pewien zabieg- otóż bardzo dokładnie, za pomocą przytaczania wypowiedzi wielu ludzi, na wielu kartkach mamy opis jak to staruszka Irena Krzywidzka była krzywdzona przez swoją synową, ponoć bita i maltretowana. Sugerowane jest, że została nawet przez nią zabita, choć nigdy nie znaleziono żadnych dowodów. Moim zdaniem jest to troszkę niesmaczne- bardzo dużo jest tego wątku na końcu książki -to raz. A po drugie- nie oszukujmy się- Irena całe życie spędziła obok jedynego żyjącego syna -Andrzeja. Mieszkała z nim, była apodyktyczna, interesowana, wtrącała się do jego życia prywatnego- co nie jest tajemnicą w tej książce również a wręcz podkreślone. Mieli bardzo silny związek. Która kobieta jest w stanie to udzwignąć? Chodzi mi zwyczajnie o zachowanie jakiś proporcji w prezentowaniu informacji. To mi się nie podobało. Taka sensacyjka na końcu książki. Mówienie o ciężkim rozwodzie i małżeństwie syna to jedno, ale tak się rozdrabiniać o snuciu domiemanego maltretowania matki- trochę to dziwne.

Czas z tą książka był bardzo ciekawy. Przeniosłam się w inne czasy..właściwie w takie małe podsumowanie całego dwudziestego wieku na przykładzie życia Ireny Krzywickiej. Uwielbiam takie książki. Bardzo polecam. Wiem, że lepiej zacząć od ''Wyznania Gorszycielki'' ale nie mogłam wytrzymać, jak przyszła ta pozycja z merlina. Ale pożyczę wkrótce od Kasi z Notatek Coolturalnych, bo ona posiada tę książkę- w ogóle Kasia ma w swoich zbiorach wiele starszych, pięknych smakołyków, o których ludzie biją się na allegro.
Książka dostarczyła mi wiele pozytywnych wrażeń, jakbym odbyła jakąś podróż poprzez dekady...

sobota, 4 lutego 2012

''Petra'' Maria Kruger, Halina Bielińska

Powieść napisana podczas okupacji, dla zachowania resztek zdrowia psychicznego, by życie nadal miało jakiś smak- ale książka toczy się zupełnie w innej erze.Maria Kurger postanowiła przenieść nas do Średniowiecza. Petra to młoda dziewczyna, rezolutna, piekielnie inteligentna. Pracuje w gospodzie, gdzie w pieknej szacie śpiewa i zabawia swoim głosem gości. Ma już tego dość, więc w przebraniu za chłopca- postanawia wyruszyć w podróż po średniowiecznej Europie. To naznaczy i zmieni całe jej życie, spotykać będzie różnych ludzi, będzie przewodnikiem też po dworach.

To w skrócie, bo prawda jest taka, że ta powieść nie zachwyciła mnie ani nie sprawiła, że moja wyobraznia zaczęła luminować. Mam wrażenie, że jest niedopracowana. Albo coś się dzieje, albo nic. Jakieś nieważne szczegóły, nagle dwa dialogi i akcja przyspiesza. Nierówna ta lektura, nie potrafiłam się wczuć. A przecież Maria Kruger jest genialna pod tym względem. Potrafi nas zaczarować całkowicie. Nie wiem, czy to sprawa tego, że książkę tę napisały dwie kobiety, może to się wyczuwa jakoś, że to nie do końca świat tylko Marii Kruger.
W każdym razie nie żałuję, że przeczytałam, bo nadal mam ochotę odkrywać pewnych starszych pisarzy w tym roku i będę się tego konsekwentnie trzymać. Oczywiście miłość do Marii Kruger nie wygasa. Okazało się przecież, że pomimo namiętnego czytania w dzieciństwie, nie czytałam wiele jej książek bo nie było w bibliotece miejskiej. Poprostu nie jest to jej najlepsze książka moim zdaniem.

czwartek, 2 lutego 2012

Z literatury greckiej: ''Urodziny'' Panos Karnezis

Marco postanawia wyprawić urodziny swojej dorosłej córce. A w jego przypadku pole do popisu jest delikatnie mówiąc ''nieograniczone'' i ''bez dna''. Prywatna grecka wyspa, własny helikopter, samoloty, łodzie, samochody i hotele w najróżniejszych zakątkach świata- Marco dorobił się wielkiej fortuny. Bajeczne życie. I dramat rodzinny. Bo z nikim nie potrafi sie dogadać, ani stworzyc silnej, wartościowej więzi. Nawet urodziny córki są pretekstem do pewnego czynu- jego prywatny detektyw odkrył, że córka jest w ciąży więc Marco postanawia namówić ją do usunięcia podczas jej pobytu na prywatnej wyspie. W tej sprawie załatwił lekarza i cały sprzęt.  Obserwujemy jak przylatują kolejny goście na urodziny a w międzyczasie cofamy sie i poznajemy historię greckiego bogacza- jak z nikogo stał się w życiu ''kimś''. Jego dwie żony, liczne romanse, śmierć syna, brak kontaktu z córką..

Książka niesamowicie mi się podobała, wystała się na błękitnej półce zdecydowanie za długo. Dawno nie czytałam takiej powieści a lubie różnorodności- inaczej zdechłabym z nudów czytając lektury na jedno lub dwa kopyta.  Czyta się niezwykle ciekawie i szybko. Ogrzałam się z przyjemnością w greckim klimatach, jakie serwuje powieść. Nie jest to ''typowe lekkie czytadło'', bo książka jest przejmująca. Pokazuje tę drugą, perfiną moc pieniądza, fortuny, sławy i braku kontaktu z samym sobą. Samotność pomimo najpiękniejszych luksusów tego świata. Bo na szczycie nie ma nic..
Bardzo dobra powieść obyczajowa pokazująca jak destrukcyjna potrafi być fortuna w życiu ludzi. Polecam!

środa, 1 lutego 2012

Odeszła Mistrzyni Słowa..

  
    "Nie muszę czekać na pogodną noc,
     ani zadzierać głowy,
     żeby przyjrzeć się niebu.
     Niebo mam za plecami, pod ręką i na powiekach.
     Niebo owija mnie szczelnie
     i unosi od spodu.''
     ( Wisława Szymborska)

Adam Bahdaj: ''W stronę Kansas City''

Ile świetlanych lat nie czytałam niczego co ma związek z Dzikim Zachodem, czerwonym piaskiem, koniami i dzielnymi chłopami w koszulach w kratkę, w wypalonych od słońca kapeluszach?
Adam Bahdaj i jego dwa opowiadania: ''Dzielny Ken z Kolorado'' oraz tytułowe '' W stronę Kansas City''. Pisarz miał niezmierzone pokłady wyobrazni, które potrafił tak wykorzystać i ująć w słowa, że przeniosłam się od razu na Dziki Zachód, o co bym się nie podejrzewała. Ale gratka!!! Uwielbiam jego lekkość pisania i te zgrabne opisy niczym bita śmietana na deser.
Co my tu mamy...poszukiwanie ojca, miłość do zwierząt, honor, przyjazni, wartości i twardy tyłek. Dwa sympatyczne opowiadania na wieczór.Nigdy ich wcześniej nie czytałam. Moja przygoda w tym roku z pisarzem trwa dalej..ciekawe czy uda mi się odkryć całą jego twórczość?