sobota, 29 grudnia 2012

''Zezia i Giler'' Agnieszka Chylińska

Sięgnęłam po tę lekturkę z dwóch powodów. Po pierwsze, zwyczanie lubię Agnieszkę Chylińską, to chyba jedyna postać, która tak pięknie dorosła i dojrzała na oczach milionów. Mądra kobieta, prawdziwa, naturalna i szczera w ujmujący sposób. Jak oglądałam z nią wywiady, to boki zrywałam nie raz. Jest wiecznie zaskakująca.
 Drugi powód to taki, że faktycznie zupełnie mi obca współczesna, nowa literatura dziecięca. Ciągle pamiętam klasyki, które czytało się za moich czasów i czasem do nich wracam lub rozszerzam czytania ulubionych autorów-Bahdaj, Minkowski itp itd.. Więc byłam bardzo ciekawa o czym pisze się teraz i jak.
Książka jest przesympatyczna, ciepła i momentami intrygująca nawet, czyta się świetnie, ale rekomendacje i opinie z tyłu okładki moim zdaniem są troszkę na wyrost. Robert Kozyra nie mógł zasnąć do rana, tak się wczytał i inne tego typu opinie. Moim zdaniem troszkę przesadnie. Aż tak mnie osobiście nie wciągnęło;) Są tutaj wszystkie dylematy małej dziewczynki oraz sąsiedzi w kamienicy. Chyba będzie dalszy ciąg i możliwe, że będzie jeszcze lepiej..Lekturka fajna jest, to fakt. Trudno mi ją ocenić jakoś głębiej bo zwyczajnie nie mam porównania co piszą współcześnie i świeżo dla małych dzieci. Mój mały mężczyzna jest na etapie książeczek z głosami zwierzątek, lasu, potoku i deszczu, chętnie przerzuca te sztywne kartki. Jak podrosnie na pewno wklimię się w literaturę dziecięcą z kolejnymi etapami. W każdym razie czas z tą ksiazką upłynął sympatycznie. Bo chyba oto chodzi.

6 komentarzy:

  1. na takie pozycje patrzę zawsze z punktu widzenia - czy to się w bibliotece polskiej będzie wypożyczać? Dla dzieci już nie czytam, ale z wyżej wymienionego względu czytam recenzje z takich lektur i notuję. Faktycznie Chylińska na naszych oczach dorastała i podoba mi się to, co widzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem fajna pozycja, ale czy będą czytać też nie jestem w stanie powiedzieć, nie mam porównania.

      Usuń
  2. Ciekawa jestem jak by się to czytało gdybyśmy nie znali autorki -czy książka byłaby tak popularna?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie..mogłaby nawet kompletnie przejść nie zauważona, przecież wiele książek się ukazuje..jak wiele zależy jednak od reklamy lub wyrobionego nazwiska..

      Usuń
  3. Czytałam ogólnodostępny fragment i jestem na nie. Nie mówię, że książka jest zła, ma wiele pochlebnych recenzji, jest jedno "ale" - nie uważam, żeby była adresowana do dzieci. Czy dziecko zrozumie w ogóle nie objaśniona kwestię obrączki i delegacji? Nie sądzę. Z utęsknieniem czekam na opinię specjalisty, np. recenzenta "Rymsa" czy psychologa, bo Prokopa znawcą literatury dziecięcej nazwać nie można.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm...myslę o tym co napisałaś, coś w tym jest..w końcu pisać dla dzieci to nie tylko historia sama ale równiez edukacyjne motywy czy język. Nie uważam tez że jest zła, pewnie czegos jej tam technicznie brakuje, ale ja się nie znam

    OdpowiedzUsuń