poniedziałek, 12 listopada 2012

Katarzyna Grochola:'' Houston, mamy problem''

Wiele lat temu przeczytałam ''Nigdy w życiu!'', słynną, zachwalaną powieść, to był szał w Polsce, taki czas i moda na kobiety co są porzucone a już nie tak super młode, budują dom biorąc życie w swoje ręce i szukają szczęścia na nowo. Książka ta kompletnie do mnie nie przemówiła, nie rozumiałam czemu tak o niej dużo się pisze, powstał film itp itd..myślę, że wtrafiła w swój czas, to była pierwsza tego typu powieść zapewne.. Patrzyłam ze zdziwieniem jak pisarka robi furorę ale pożegnałam sie z jej twórczością na lata. Do tej pory, nadal mnie irytuje fakt, że tylko ją widać w tv a wiele innych dobrych polskich pisarek co piszą kobiece powieści- są pomijane. Ale w Polsce to już tak jest, jak ktoś wypływa na szerokie wody sławy to jest wszędzie i tylko on.

Niedawno obejrzałam ''Xksięgarnia'' na tvn24, program o książkach i był wywiad z Katarzyną Grocholą, bardzo udany, moją uwagę przykuł fakt, że napisała książkę z perspektywy mężczyzny, że jest to powieść - świadectwo róznic miedzy nami- kobietami a mężyznami. Trochę się zastanawiałam po czym stwierdziłam, skuszę sie, ale nie miałam wielkich nadziei. Ja jestem z tych, co od czasu do czasu muszą zweryfikować swój gust, ale to musi przyjść jakoś samo, przypadkowo. Zresztą tylko krowa nie zmienia poglądów.

 Książkę przeczytałam, nie, nie stanę się fanką tej pani, nie przeczytam reszty na jednym oddechu i na raz ale powiem jedno- to jest powieść, która mi sie podobała i to nawet całkiem bardzo. Jest dopracowana, przemyślana, właściwie nie ma tu nic zbędnego choć to opasłe tomisko. Szybka akcja, dobre dialogii, 32-letni Jeremiasz, operator filmowy to facet, którego kupuje sie od razu. Jest prawdziwy, realny,kocha ptaki, ma mamusię co mu matkuje, koleżanki- każda inna ale ciekawa, jest sąsiadka co mu puka w rury, jest znienawidzony piesek mamy i praca tzn jej brak i dorabianie- naprawa sprzętów. A przede wszystkim Marta- obraz utraconej kobiety przewija się cały czas..jest w tym i zagadka i niewiadoma..co wyjaśnia się na końcu. Nic tutaj ''nie urywa się z choinki'', nie zastanawiałam sie gdzie ci bohaterzy żyją bo realia polskie są tutaj wplecione bardzo prawdziwie i naturalnie.

Wszystko jakoś tak płynie zgrabnie, rozwija się, wszystkie wątki są zgrabnie rozbudowane, nie za dużo, nie za mało i koniec też mi się podobał.
To naprawdę dobra powieść, niesamowicie dopracowana i zamknięta w sensowna klamrę, dowcipna, smieszna ale i ciekawa.  Różnice miedzy mężczyznami i kobietami są w sumie na każdej stronie a jednocześnie wciąga historia Jeremiasza i jego zawirowań życiowych.
Naprawdę dobra rozrywka. Jestem pozytywnie zaskoczona:) Bardzo miłe są takie niespodzianki.

7 komentarzy:

  1. Jakoś mnie nie ciągnie do takiej literatury.
    :Nigdy w życiu" co prawdza widziała, po książkę nie sięgałam i chyba nie zamierzam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dawno już nnie czytałam ksiażki napisanej przez tę Autorkę, moze więc czas na powrót :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja po "Nigdy w życiu" mam taką traumę, że raczej długi nie wrócę do czytadeł tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cała seria poświęcona Judycie nie przypadła mi do gustu i również nie rozumiałam fenomenu owej pisarki. Później zaczęłam od jej dwóch pierwszych powieści "Przegryźć dżdżownice" i "Trzepot skrzydeł" i dopiero wtedy stałam się jej fanką. "Houston..." cierpliwie czeka na półce na swoją kolej. Jeśli chodzi o powieści pisane z perspektywy mężczyzny to uczyniła to wcześniej Kalicińska w powieści "Zwyczajny facet" moim zdaniem udanej. Jeśli Cię interesuje to zapraszam na swojego bloga, gdzie znajduje się recenzja tej książki.

    Pozdrawiam,
    Ostatni-czytelnik

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak się ostatnio zastanawiałam nad tą powiastką, bo akurat miałam ochotę na coś lekkiego, ale w końcu zdecydowałam się na Ficner - Ogonowską. Ale skoro piszesz, że jest całkiem do rzeczy, to może na święta sobie sprezentuję :)Chyba, że wcześniej trafię w bibliotece, ale z tym może być ciężko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam odczucia podobne do Twoich odnośnie "Nigdy w życiu" i po tej jednej lekturze, odechciało mi się Grocholi na długie lata. Niedawno jednak wpadła mi w ręce jej książka "Przegryźć dżdżownicę" i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Może i na tę najnowszą się skuszę, za jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
  7. cieszę się, że do Ciebie trafiłam, bo podoba mi się, jak opisujesz książki i z wieloma uwagami się zgadzam :) mamy podobny gust, więc zapisuję się do obserwatorów i będę zaglądać :) pozdrawiam z Gdańska! PS masz imponujące tempo czytania i pisania recenzji! :)

    OdpowiedzUsuń