sobota, 3 listopada 2012

Emily Giffin: ''Pewnego Dnia''

Ta autorka jest dla mnie mistrzynią i numer jeden jesli chodzi o książki lekkie, niezwykle kobiece, takie, które pochłania się na raz pomimo że nie są to cieniutkie lekturki. Czytałam wszystkie i za każdym razem to samo- błyskawiczna akcja, wrażenie, że nie ma nigdy jednego, zbędnego akapitu, pełno kobiecych emocji, które od razu pozwalają nam poczuć bohaterkę i wniecaja potrzebę poznania jej historii. Jej styl pisania jest wyjątkowy moim zdaniem bo choć pisze niesamowicie lekko to nie ma w tym banału.Co ciekawsze, jej historie wcale nie są oryginalne ale tak napisane, że człowiek kupuje to od razu. Zawsze akcja jej powieści zaczyna się na trzeciej stronie a nie od połowy książki. Między jej słowami tętni życie. Poprzednią książkę ''Siedem lat pózniej'' też pochłonęłam jak i wcześniejsze. Kiedy ujrzałam tę nowość- rzuciłam się jak zgłodniały pies na kość. I nie pożałowałam.
Prosta, ciepła historia o tym jak wybory sprzed lat, sekrety- mogą namieszać w naszym życiu. Nowy Jork i nasza bohaterka- uznana scenarzystka popularnego serialu. Po trzydziesce, zakochana, wiodąca sielankowe, nowojorskie życie, które jest częścią ludzi bogatych. Pewnego dnia, jedna niezapowiedziana wizyta diametralnie zmienia i ją i jej całe życie..
Świetna lektura na wieczory, kiedy człowiek chce się zrelaksować i zwyczajnie zaczytać, na pewno bardzo dobry pomysł na gwiazdkowy prezent. Kolejny raz nie zawiodłam się. Uwielbiam odpoczywać przy lekturach tej pani.

13 komentarzy:

  1. Marzy mi się komplet Giffin w nowej szacie graficznej:) Bardzo lubię autorkę, niby jej książki są lekkie i przyjemne, tak jak piszesz, dobre aby się zrelaksować, to jednak nie ma w nich banału.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię książki Giffin, tak jak napisałaś są lekkie i przyjemne, ale nie brakuje w nich emocji. Tej jeszcze nie miałam okazji czytać, ale na pewno się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wielu ją chwali, a ja jeszcze żadnej nie czytałam. Nie specjalnie jej unikam, po prostu się nie złozyło. Ale mam na nią oko :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie niestety bardzo rozczarowała proza tej Pani. Mam na koncie tylko jedną jej książkę - "Siedem lat później" i okazała się BARDZO amerykańska, za bardzo, jak na mój gust. Te wszystkie towarzyskie przepychanki, układziki, ciągłe zaprzątanie sobie głowy przez główną bohaterkę, co sąsiedzi i tzw. "przyjaciółki" pomyślą...Drażniło mnie to bardzo i odrywało od głównego wątku.
    Korci mnie, żeby dać autorce jeszcze jedną szansę, bo Twoja recenzja brzmi zachęcająco. Może, za jakiś czas...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wczoraj do mnie dotarła i pewnie jutro zacznę ;) Mam nadzieję, że będę mieć podobne odczucia ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja mam nadal lekturę jej książek przed sobą :) Oczywiście kupuje na bieżąco z powodu świetnych recenzji i cierpliwie czekają na swoją kolej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ambiwalentne uczucia do książek tej autorki i muszę przyznać, że tylko jej jedna powieść bardzo mi się podobała, ale tylko dlatego, że była pierwszą z całej listy lektur. Reszta powieści jest tak przewidywalna, że aż przykro. Nie powiem książki Giffin czyta się niezwykle lekko, ale po każdej lekturze czuje się rozczarowana, bo znowu spotkało mnie to samo, w sumie już na stracie wiadomo jak się to wszystko skończy...

    OdpowiedzUsuń
  8. Do tej pory udało mi się zapoznać jedynie z jedną książką Emily Giffin - "Sto dni po ślubie", ale już ona sprawiła, że postanowiłam przeczytać wszystkie pozycje tej autorki. Na razie planuję na wcześniejsze książki, jednak ciągle pamiętam o "Pewnego dnia" i mam nadzieję, że właśnie pewnego pięknego dnia uda mi się ją zdobyć. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A myślałam, że nie lubisz takich książek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, kilka razy podkreślałaś, że szukasz czegoś głębszego, nieschematycznego. Czegoś co porusza do przemyśleń.
      Może ta pozycja taka jest, choć nie wiedzieć czemu wydaje mi się, że jak ktoś pisze dużo książek to z czasem stają się one "wymuszane" przez wydawcę lub pisane na siłę.

      Usuń
    2. No tak, ale magdaleonardo, przecież czytanie zależy od nastroju:), nie jestem w stanie czytać tylko czegoś łatwego lub tylko głębokiego, a z lekkiech- lekka lekkiej nierówna, jak dla mnie właśnie Giffin jest świetna,łączy to co lubię w lekkiej literaturze.Lubię Nowy Jork, lubię gdy akcja tak płynie i jest tym samym bardzo kobieca. :) teraz mierzę się...z Grocholą, wyobraz sobie..kiedyś w życiu bym jej do ręki nie wzięła 0!

      Usuń