piątek, 26 października 2012

Zawitała, jest i mam nadzieje minie szybko.

Laptop w Błękitnej Biblioteczce nietknięty. Lampka nie świeci się co wieczór. Nie ma kubków po kawie, które trzeba wynieść.
Zawitała i do mnie. Ot tak nagle na jesień i zagościła się na nie wiem jak długo.
Niemoc.
Nigdy nie pisałam notek pod kogoś, pod schemat czy na czas. Błękitna Biblioteczka to miejsce, do którego zaglądam z czystej pasji i skrobię jakieś tam pisiu -pisiu ale zawsze szczerze jak czuję wobec danych przeżyć literackich. Z czystego impulsu moich emocji, jakie dostarczają książki.
Więc nie będę się silić tutaj na notki bo nie ma sensu pisać pomimo zatwardzenia literackiego.
 5 miesięczny synek bardzo mnie absorbuje i straszną frajdę sprawia mi obserwowanie jego rozwoju, zapisywanie na drugim blogu co tam wyczynia ot tak by mieć pamiątkę z pierwszego roku. Tyle się dzieje, niby zwykłych, małych rzeczy pewnie nieistotnych i nieważnych dla wielu ludzi. A ja bardzo przeżywam bycie mamą i obecnie głowy do pisania nie mam.

Przeczytane książki rosną w stosik na błękitnym biurku.
Muszę przeczekać.
Poczuć ten impuls by smarować słowa w swoim błękitnym świecie dalej.
Do zobaczenia.

4 komentarze:

  1. Ależ nie ma się czym przejmować:) Takie fazy mnie też dopadają:) Dzieci absorbują to fakt:)
    Nie warto się zmuszać, chwila wyciszenia też się potrzebna:)
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteśmy tylko ludźmi i mamy prawo do gorszych dni czy momentów, kiedy tak naprawdę nic się nam nie chce. To zupełnie normalne, a poza tym nie dziwię Ci się, że mając małe dziecko, nie masz ochoty rozstawać się z nim. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. niech moc będzie z Tobą! :) eeee, nie ma się co zmuszać, przyjdzie ochota do pisania i czytania. a tymczasem niech się Dziecię dobrze chowa :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń