sobota, 29 września 2012

''My i nasze Siedliska'' Matylda z Windisch-Graetzów

Raz w roku mam taki napad, by przeczytać coś, co będzie dla mnie zmierzeniem się z moimi ambicjami- i nie mam tutaj na myśli iż koniecznie musi to być powieść trudna in z najwyższej z możliwych półek. Chodzi zwyczajnie o zasmakowanie czegoś innego, wejść w jakąś nieznaną krainę smaku. Tak było tym razem. Europejska arystokracja na przełomie wieków-ich zwyczaje, wyjazdy, spotkania, zwykłe życie, zakładanie rodziny, podróże, ogromne majątki, ich utrata podczas wojny...inny świat, mało mi znany do tej pory.

 ''My i nasze Siedliska'' to książka bryła- wspomnienia kobiety-pół Węgierki i pół Autriaczki, która wyszła za wybitnego polskiego działacza ziemiańskiego- żyła w samym środku przmian ówczesnej Europy. Stąd te wspomnienia, które zapisywała- są na swój sposób bardzo wyjątkowe.  Na początku czytania trochę mnie przerażało intensywność informacji- opis znajomych co chwilę innych kuzynów, stryjów, przyjaciół, detalistyczne opisy co robili lub co im się przydarzyło. Ale za chwilę, nie wiadomo kiedy, wsiąknęłam w tę krainę i przestało mi przeszkadzać że aż tylu ludzi się pojawia na kartkach, bo wszystko to tak naprawdę buduje obraz tamtych lat i daje znam zarys atmosfery.

Co ciekawe, obraz Matyldy nie jest częścią naszych rodaków, bo ona była spokrewniona z wieloma rodzinami arystokratycznymi z różnej części Europy, więc notatki wydają się tym bardziej ciekawe. Wszyscy się ciągle odwiedzali, jezdzili do siebie, podziwiali majątki, pili herbatki, ciągle jak ktoś gdzieś utknął to dlatego że zachorował na tyfus lub na zapalenie płuc- straszne poważne wtedy choroby i właściwie sezon życia rodziny był już inny. Przykre jest to, jak potracili te majątki, własciwie na wlasnych oczach były rabowabe, splądrowane....

Książka ciekawa, na swój sposób niełatwa ale mnie wciągnęła. Miałam zwyczajnie nastrój na coś innego, w przeciwnym razie bym jej nie ruszyła zapewne. Ciekawa pozycja.

8 komentarzy:

  1. Też lubię takie historie, ale byłoby jeszcze piękniej gdyby sami na taki tryb życia zarabiali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to fakt, mieli tysiące przywilejów..;)

      Usuń
  2. Lubię takie historie, trochę nostalgiczne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mnie w ogóle do niej ciągnie niestety.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam tę książkę parę lat temu, ale ja lubię zanurzać się w inne czasy, tamten świat, którego już nie ma i nie powróci. Szczegóły nieco mi się już zamazały, ale pamiętam, że dobrze wspominam tę lekturę.
    Na początku tego typu lektur natłok osób rzeczywiście nieco przeraża, ale potem czujemy się wśród tych postaci zupełnie swojsko. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, potem juz człowiek czuje się bardzo swojsko w szeregu tych postaci, zgadzam się.

      Usuń
  5. A czytała Pani Moje życie, mój czas Marii Sapieżyny? Ciekawy obraz arystokracji, zwłaszcza podczas II wojny światowej i w czasach powojennych. Może zwłaszcza po wojnie. Jak z tego wygodnego, bogatego życia musiała się odnaleźć w zupełnie innych warunkach. Historycznych i ekonomicznych.Sama autorka to niebanalna osoba. Żyła prawie 100 lat, zmarła w 2009 roku, więc rzeczywiście świat od jej narodzin zmienił się diametralnie.Polecam i pozdrawiam. Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie czytałam, może sięgnę, narazie jestem zaspokojona w takich klimatach:) i właśnie łykam Johnathana Franza i jego druga powieść.

      Usuń