środa, 5 września 2012

''Elka'' Iza Komendołowicz

Wybitni aktorzy to ludzie wolni wewnętrznie, znają tajemnicę tworzenia, przekraczania granic w sposób niepowtarzalny- z tym się trzeba urodzić, nie nauczą na żadnym uniwersytecie. Taką aktorką była ponoć Elżbieta Czyżewska. Kompletnie mi nieznana postać, nie widziałam ani jednego filmu z nią ale jedno jest faktem: jej nazwisko bez przerwy przewijało się przez książki, które czytałam, mam na mysli felietony Jandy, wspomnienia o Osieckiej itp itd. Kiedy zauważyłam tę pozycję, postanowiłam poznać tę kobietę, która zapadła w serce tylu ludziom, byłam zaintrygowana dlaczego tak wielu gdzieś tam napomknęło o niej i to tak często w innych książkach, że zapamiętałam jej imię i nazwisko.
 Nie wiem jak to zrobiła autorka, ale z tych licznych wspomnień wielu osób, opowiastek,
 z każda stroną układa się ciekawy, potwornie przejmujacy portret barwnej kobiety o niesamowitym życiu choć bardzo, niestety, smutnym. Alkohol, nowotwór, zagubienie zawodowe, samotność, nieudane małżeństwo. Ale też niepowtarzalna osobowość, oczytanie, dowcip, zdolność puentowania, niesamowita wyobraznia i otwartośc na drugiego człowieka.
Była gwiazdą filmów lat 60tych, wielki talent, genialne nogi, zgrabna sylwetka, mnóstwo filmowych ról i oszałamiająca popularność. U szczytu sławy wyjechała z szarej, komunistycznej Polski wychodząc za mąż za Davida Halberstam'a- uznanego pisarza. Dzięki niemu była w towarzystwie wielkich sław, niedostępnych dla polonii polskiej. Niestety, nie wykorzystała tych kontaktów, choć ja sie zastanawiam czy to naprawdę by coś dało. Miała silny polski akcent, a bez tego ani rusz robić światową karierę. Kochała Nowy Jork ale nie odnalazła się tam zawodowo choć ponoc grała, chodziła non stop na castingi..ten czas w Ameryce..potwornie ciężko było to czytać, było mi tej kobiety zwyczajnie żal. Nie miała głowy do rachunków, pieniądze nie miały dla niej znaczenia, żyła w pewnym momencie strasznie skromnie a jednoczesnie nosiła kanapki na Ground Zero tym, kórzy sprzątali zgliszcza po zamachu. Gościła wszystkich polskich aktorów, znana była z tej gościnności, wielu pomogła a po latach w Polsce nikt do niej ręki nie wyciągnął i zaliczyła nieudany powrót na deskach teatru w Warszawie.
Trudno tak w notce opowiedzieć jej życie, bez sensu jest je streszczać..tak samo niełatwo okiełzać w słowach jej osobowość, wydaje mi się taką typową słowiańską duszą, połamana przez traumatyczne dzieciństwo, popadająca w nałogi a jednocześnie taka wesoła, szalona i krnąbna..Ksiażka jest moim zdaniem bardzo udana, taka prawdziwa do bólu, niejednolita...czytasz i masz ochotę zrozumieć tę kobietę, co ją motywowało, dlaczego podjęła takie a nie inne decyzje, dlaczego doszło do tak wielu trudnych, pozbawionych godności momentów w jej życiu. Czy była zwyczajnie głupia czy miała tak potwornego pecha w życiu? Chciałam ją zrozumieć.

 Jeśli książka budzi takie emocje, to moim zdaniem jest warta przeczytania szczególnie przez tych, którzy lubią biografie czy wspomnienia. Ja osobiście przepadam, bo w dobrze napisanej tego typu książce jest zawsze tyle odcieni życia, że człowiek pochyla się nad sensem, dywaguje w myślach i nachodzą go refleksje.



9 komentarzy:

  1. Aktorka nietuzinkowa, książka o takiej osobie również ciekawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka moim zdaniem bardzo solidnie i od serca przygotowana

      Usuń
  2. wiedziałam, że ci się spodoba :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że wyjechała do Ameryki, która ją zniszczyła ,ale cóż swojego losu się nie przeskoczy, tym bardziej jeżeli w drogę wejdzie uczucie. Tu była znana i uznana .Grała w wielu filmach , z racji mojego wieku oglądałam je : m.inn."Przerwany lot" "Gdzie jest generał", Giuseppe w Warszawie","Żona dla Australijczyka", "Wszystko na sprzedaż" .Była piękną kobietą , aktorka wszechstronną , utalentowaną i niezwykle wrażliwą .
    Dlatego warto tę książkę przeczytać.)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, tym bardziej, że ten jej czas w Ameryce rysuje sie jako potwornie smutny i jako walka z nałogami, walką o jakąkolwiek rolę i okropną samotnością

    OdpowiedzUsuń
  5. no proszę, nie kojarzę tej autorki zupełnie... nie moje pokolenie. zaintrygowałaś mnie, mam ochotę ją poznać.

    swoją drogą, muszę się przyznać - regularnie wchodzę na Twojego bloga nawet, gdy nie ma nowego wpisu i wpatruję się w fotografię w nagłówku. marzę o takiej biblioteczce jak Twoja :-)

    OdpowiedzUsuń