poniedziałek, 11 czerwca 2012

Ponownie seria z Miotłą: ''Fakultet z marzeń. Przyczynek do teorii seksualnej.'' Sara Stridsberg


Odkrywam coś zupełnie nowego. Czytam zdecydowanie mniej, ale o wiele dokładniej. Wybrałam lekturę celowo szalenie trudną bo naszła mnie taka ochota. I wpadłam na tereny niełatwe do przebrnięcia natomiast rozkosz jest wielka. Jakaś satysfakcja, przyjemność smakować te wykwintne słowa. Odkładam książkę po dwóch kartkach, łypię okiem na synka, i myślę o tym co przeczytałam..Nietuzinkowa narracja- zatopiłam sie w te pełne kolorów słów- a w tej książce bywają słowa ostre jak nóż- ale nie są pozbawione jakiejś namiastki poezji i smaku więc nie ma mam na myśli lejącego się wulgaryzmu- absolutnie nie. Nie wiem, czy kiedykolwiek bym sięgnęła po tę  pozycję gdyby nie fakt, że wyszła w serii z miotłą i postanowiłam się z nią zmierzyć.

Miałam potrzebę poznania jakiejś kobiety, o której nie słyszalam z żadnych gazet, portalii, ani z telewizji, o której nawet nie obiło mi się o uszy. Taką kobietą jest Valerie Solanas. I tak oto postanowiłam poznać tę tragiczną i zarazem barwną postać. Na głowę jednak zdecydowanie bije sposób, w jaki napisana jest ta książka. Valerie Solanas była amerykańską feministką, wyznającą filozofię życia na planecie, gdzie nie zamieszkuje żaden samiec. Kobieta upadła, prostytutka, poraniona i połamana w dzieciństwie, żebraczka, próbowała zabić Andy'ego Warhola, szalona, zamykana w szpitalu psychiatrycznym, dziwna baba jednym słowem..ale jak ją Sara Stridsberg opisała- mistrzostwo. Fragment jak gwałcił ją ojciec- nie spotkałam się z tak wybitnie mocnym opisem- trudno zapomnieć.  Wszystko w tej książce jest napisane bardzo ciekawie, mocno, inaczej. Obraz matki  feministki- Dorothy- intrygujący i tak wymowny, że ta upadła, smutna kobieta stała przede mną:

" W domu zabrakło pieniędzy, zostało tylko słońce na zewnątrz- białe, ogniste, migotliwe i beczki po benzynie, w których Dorothy spala swoje wspomnienia(..) zapach mułu i gnijącej wody powleka wszystkie meble, Dorothy nie radzi sobie z niczym, oprócz lepu na muchy, a gdy wypije za dużo słodkiego wina, znów zaczyna strzępić język i wdawać się w bezsensowne kłótnie.."

Warto się wdrążyć, zanurzyć, dla tych co lubią się mierzyć z literaturą a przede wszystkim dla ludzi których właśnie nachodzi taka ochota- polecam gorąco tę pozycję. Dla języka, słów, dla opisów, które stają przed oczami i chce się przeczytać cztery linijki jeszcze raz. Konieczna jest skupiona głowa, chcica na mięsiste, świetnie dobrane słowa- a deserek literacki będzie niebywały:)
Smutna, przygnębiająca lektura, która podobała mi się ze względu na język. Nie wiem kiedy następnym razem przeczytam tego typu literaturę, ale książki z serii z miotłą kupuje w ciemno. Uwielbiam tę serię.
Ktoś z was kiedykolwiek otarł się o nazwisko tej pani?

11 komentarzy:

  1. Podobnie jak Ty słyszę o niej pierwszy raz w życiu. Zaintrygowałaś mnie, poszukam tej książki:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepadam za serią z miotłą. Jednak nie słyszałam o tej książce. Musi być pewnie nowością wydawniczą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to nowość! Wydana w 2009 roku, poprostu przepadła bez echa..:(

      Usuń
  3. Pierwsze słyszę o tej kobiecie. Sama jej osoba nie specjalnie mnie jakoś interesuje, ale zarobiłaś mi apetytu na książkę. Może przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie słyszałam o tej Pani i chyba póki co nie usłyszę, bo się nie czuję gotowa. Za mało mam czasu na skupienie, za dużo hałasu. Szkoda zmarnować czas i energię, ta książka zasługuje na więcej, mam wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. zainteresowałaś mnie tą książką; nie słyszałam o Valerie Solanas, a jej biografia wydaje się niezwykle ciekawa; poszukam:)
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy raz słyszę o tej pani, ale książka mnie zainteresowała. Znów przez Ciebie będę jej szukać;)
    Pozdrawiam i przesyłam moc uścisków dla Henrika:)

    OdpowiedzUsuń
  7. mam tę książkę na swojej półce, ale zupełnie o niej zapomniałam. leży nieprzeczytana.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy o tej pisarce nie słyszałam, ale znając moje zamiłowanie do tej serii, szybko znajdę chwilkę czasu i po tą książkę sięgnę :) Zachęciłaś mnie naprawdę mocno.
    (takie recenzje lubię najbardziej!)

    Pozdrawiam serdecznie, miłej niedzieli! ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak większość komentujących - słyszę o pisarce pierwszy raz. Cieszy mnie jednak fakt, że są pisarze których książek można posmakować, a nie pochłonąć bez refleksji i automatycznie.

    PS. Wszystkiego dobrego dla dzidziusia i mamusi :)

    OdpowiedzUsuń