czwartek, 21 czerwca 2012

'' Język Niemowląt. Moja mama mnie rozumie.'' Tracy Hogg, Melinda Blau

Ponoć ta pozycja robi furorę wśród mam w Polsce, stare znajome ciągle mi o niej trąbiły, że każdy poleca w naszym kraju ciężarnym ten poradnik, bo jest inny, ciekawy, coś nowego, praktycznego i z sensem. Przeczytałam- podejście autorki do macierzyństwa i jej filozofie kompletnie mnie jednak nie zaskoczyły aczkowlwiek zgadzam się z nimi w większości.

 Mieszkam i żyję w Irlandii. Cokolwiek można strasznego powiedzieć o systemie opieki medycznej- jest tutaj zdecydowanie jeden wyjątek- podejście do ciężarnych kobiet oraz porodówka. Mama jest tak samo ważna jak dziecko. Nie ma presji karmienia piersią, kobieta nie musi nic udowadniać, przede wszystkim ma być praktycznie, spokojnie i w myśl jednej zasady ''szczęśliwa mama- szczęśliwe dziecko''.
Nie będę się rozpisywać, bo prowadzę drugi blog właśnie o zapiskach ''mamy świeżynki'' pod tytułem '' Taki sobie dziejopis'' więc nie będę się tutaj zbytnio powtarzać. O traktowaniu kobiet z brzuchami przez społeczeństwo już nie wspomnę. Opowiadają mi znajome...tej kultury zwyczajnie u nas nie ma.

Poradnik rzeczywiście uznaję jako dobry ze względu na to że można wiele się dowiedzieć tylko i wyłącznie o noworodkach- a je trudno ''odczytać''- nie mówią, nie komunikują się za pomocą języka, więc nie jedna mama przeżywa na początku stres '' o co chodzi mojemu dziecku''.  Dodajmy czas połogu i całe ''nowości domowe''. Można być zdezorientownym łatwo. Wiadomo, każde dziecko jest inne i to my mamy na końcu decydujemy co jest dla niego najlepsze.Ta pozycja pomaga, uświadamia jak mądre są te szkraby. Daje jakieś rozeznanie, wiedze. Polecam. Uważam, że warto coś sobie wybrać z tego dla siebie.

17 komentarzy:

  1. To była moja ulubiona książka w czasie niemowlęctwa mojego synu. Sprawiła, że początki mojego macierzyństwa były bardziej komfortowe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. hmmm ja jestem raczej przeciwniczką wszelkich poradników. Radzę sobie świetnie, co potwierdzają wizyty u pediatry, widać dobrze działa intuicja;)A do porad, podobnie, jak do wszelkiej pomocy mam stosunek ambiwalentny :) Czytam Monia to co napisałaś wyżej (o opiece, karmieniu i szpitalu) i Twój dziejopis i nie ze wszystkim się zgadzam. Jakkolwiek z dziejopisem i tym, co robisz nie muszę (a nawet w niektórych momentach podziwiam:) ) to ze złą opieką, przymuszaniem, czy już w ogóle złymi doświadaczeniami z porodu zgodzić sie nie mogę (choć zdaję sobie sprawę, że takowe można mieć, jednak nie jest to norma w polskich szpitalach!). Mam tu na myśli raczej uogólnianie - i u nas, z zaświadczeniem od lekarza można nie karmić, krzywdy nie zrobią, można nie karmić i bez zaświadczenia, to jest tylko dobra wola położnych, że namawiają (dobra! wiem teraz, że dobra!!), opiekują się i są miłe, a to, że czasem mają humory - cóż są tylko ludźmi, i też miewają granice wytrzymałości na krzywe miny mamusiek;/
    Co do poradnika - skorzystałabym chętnie (ten przeglądałam w księgarni) z napisanego przez polskich specjalistów:)

    OdpowiedzUsuń
  3. To świetnie, ze sobie radzisz bez poradników:) Tylko pogratulować. Są jednak tacy, co sobie zawsze coś tam wyskrobią z takich informacji dla siebie, na przykład ja. To jedny poradnik jaki byłam w stanie przeczytać.pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz, ja nawet nie lubię porównywać tego, co robię z autorami poradników (i nie dotyczy to tylko dzieci) - ja po prostu lubię robić wszystko sama:)
    Poza tym, pewnie - znając siebie - wynajdywałabym ciągle nieprawidłowości;/ (jak to miało miejsce z książką o ciąży;/)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka nie radzi a bardziej wyjaśnia, stąd uważam ja za ciekawą. Nie jest typowym poradnikiem, wyjaśnia język niemowląt. No ale miejsza o to. książek o ciaży nie czytałam bo nie umiałam prebrnąć przez nawet jedną kartkę.

      Usuń
  5. Wychowuję Władka bez podręczników, że tak powiem "na czuja". Nikt mi nie zagwarantuje, że wychowując go podręcznikowo nie popełnię błędów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zgadzam się.Tylko ta pozycja jest inna jak pisałam powyzej moni. No ale nie każdy musi sie z tym zgodzić, pozdrawiam.

      Usuń
  6. Tak, "Język niemowląt" zbiera same pochlebne opinie. Kupiłam ją w pakiecie razem z "Językiem dwulatka" i lada dzień zabiorę się za czytanie.
    Ja będąc w ciąży nie mogę narzekać na opiekę medyczną, przeciwnie jestem świetnie traktowana ale może to kwestia najlepszego w mieście, nowego szpitala i przychodni.
    Również nie czytałam innych poradników, jakoś mnie nie przekonywały. Ale to moja pierwsza ciąża, z jednej strony liczę na instynkt macierzyński i matczyną intuicję ale z drugiej nie mając doświadczenia nie będę sobie wmawiać, że jestem alfą i omegą. Mam więc nadzieję, że wskazówki mamy i opinie młodych mam w połączeniu z tym poradnikiem za kilka miesięcy pozwolą opanować nową, miłą sytuację :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam takie samo podejście. Nie wykluczam różnych opcji,zawsze może coś się przydać w ostateczności to przecież zawsze nasza decyzja czy skorzystamy czy nie. A ze szpitalami różnie jest, znam Polki zachwycone i niezachwycone, wiec to normalne ma sie różne doświadczenia tylko nie podkreślam tego w poście bo to mi sie wydaje naturalne że tak jest.pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za dobre rozwiązanie:))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Nikt nie twierdzi, ze czytanie poradnikow gwarantuje bezbledne wychowanie dziecka. No moze z wyjatkiem autorow polskich poradnikow. Mam taki nazywa sie bodajze "Nasze dziecko" i kurzy u mnie na polce, okropny. Wszystko pod haslem "wy rodzice macie robic jak wam kazemy, bo my jestesmy Psychologami i Lekarzami i Wiemy Lepiej.
    Angielskie maja zupelnie inne podejscie chyba.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja do poradników maści wszelakiej podchodzę przeważnie z dużą dozą sceptycyzmu. Ostatnio jednak robię wyjątki dla takich "dzieciowych", bo pracuję teraz jako niania. :) Co prawda mam do czynienia z młodszymi dziećmi, ale wiedzy nigdy za wiele, więc zapamiętam ten tytuł. Może się kiedyś przydać, a wszyscy polecają. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepraszam, że wtrącę swoje trzy grosze - zaglądam do Ciebie od jakiegoś czasu i jeszcze się nie odezwałam, ale dziś po prostu muszę. Jako psycholog, ale przede wszystkim jako mama, absolutnie nie polecam tego poradnika - nie będę się tu rozpisywała dlaczego, napiszę może tylko tyle, że jest przeciwny wizji rodzicielstwa, która jest mi bliska (i jak wynika z wielu różnych badań najlepsza dla dziecka), tzw. rodzicielstwa bliskości. Na szczęście są już dostępne po polsku książki, które w zamian można przeczytać - publikuje je głównie wydawnictwo Mamania. I te książki zdecydowanie polecam. Ale i tak z tego wszystkiego najważniejsza jest nasza matczyna intuicja! Musimy tylko uwierzyć, że ją mamy i dopuścić ją do głosu. Mnie jeszcze nie zawiodła :)
    Pozdrawiam serdecznie wszystkie Mamy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Edith, nie przepraszaj, nie ma za co;) Każdy ma prawo do swojego zdanie, ja nie jestem specjalistą, nie mam wiedzy pedagoga. Osobiście podobał mi się ten poradnik ze względu na tłumaczenie możliwych zachowań dziecka. Nie podchodzę jednak do tego jakoś bardzo poważnie- że to biblia itp itd;) W sumie szkoda, że nie chcesz napisać dlaczego bo mnie zaciekawiło.pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  12. Słyszałam od szwagierki wiele dobrego o tej ksiązce, nadmienam, że jest mamą, więc ma pojęcia i rozeznanie. Z tym traktowaniem kobiet niestety masz rację. U nas jest taka powszechna opinia, że to jednak dziecko jest najwazniejsze zamiast tak samo ważne dziecko jak mama. A powinni być oboje

    OdpowiedzUsuń
  13. Aneta: też tak uważam. Że w Polsce trochę tak jest-Dziecko najważniejsze a matka niech sie nie obija, swoje trzeba przejść przecież. ja nie wyznaje tej zasady, nie godzę się na to:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kto by pomyślał, że poradnik wywoła taką dyskusję :)
    Nie mam niestety swoich dzieci (wychowuję córkę męża, ale zamieszkała z nami dopiero jako dziesięciolatka), ale mimo wszystko taka książka - poradnik na pewno byłaby dla mnie jakimś wsparciem. Chociażby dlatego, że czułabym się bezpieczniejsza mając ją pod ręką...
    A to czy ktoś z niej skorzysta to już inna sprawa, nic nie stoi na przeszkodzie, by przeczytać to co autorzy mają na myśli.

    To tak jak z informacjami z Internetu, są ich miliony w każdej z dziedzin, a nie wierzymy we wszystko co czytamy. Sami dokonujemy selekcji co nam odpowiada, a co nie i z czym się zgadzamy. Po przeczytaniu każdego poradnika też dokonujemy selekcji, a kto wie, może znajdziemy w nim coś o czym zwyczajnie nie mieliśmy wcześniej żadnego pojęcia.

    OdpowiedzUsuń