środa, 2 maja 2012

Książka na ''nietypowy wyjazd''

Tydzień do terminu, ale kto wie kiedy dokładnie wybije ta godzina czy chwila. Samochód wymyty- torby spakowane- czeka przed domem a my używamy tylko drugiego auta. Jak każdy wyjazd w moim życiu-nie objedzie się bez lektury. Nie ważne czy w szpitalu w ogóle dostrzegnę kątem zmęczonego oka książkę, nie ma znaczenia czy będę w stanie dotknąć okładkę zaledwie.  Książka MUSI jechać ze mną, inaczej nigdzie nie jadę rodzić. Kropka. Różnica tylko taka, że nie ma mowy o stosiku rzecz jasna. Jak ciężko było wybrać, uff! Bo czy ja się gdzieś ruszam z jedną książką??? Nie jestem przyzwyczajona, a podróżowałam notorycznie. Zawsze kilka do Polski, choć tam w mieszkaniu mam świeżutką biblioteczkę pełną książek nowych też. Na wakacje pod palmy- zawsze stos piętrowy książek. A tu wybierz jedną!

I wybrałam:) Film widziałam setki razy, już jako dziewczynka jedenastoletnia..rysowała na papierze wszystkie sukienki z filmu...a moja ulubiona to była ta uszyta przez Scarlett z domowych, zielonych zasłon, gdy wybierała się do więzienia przekabacić, pokłamać i obamucić swoimi pięknymi oczkami Rhetta Butlera:)
A książki nie czytałam nigdy...(jak mogłam???)
Więc myślę,że wybór trafny. Nawet jak tylko spojrzę- na pewno sie uśmiechnę;)





42 komentarze:

  1. O wow! Też nigdy nie czytałam tej książki! Jak mogłam!
    Trzymam mocno za Was kciuki i czekam z niecierpliwością na wieści. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki..mam nadzieje, że nie przenoszę,bo już mnie nosi i mam dośc tej stagnacji ech..

      Usuń
  2. No widzisz, dlatego ja lubię mojego kindla, tyle książek mogę zabrać... Chociaż zmieniać zdanie w trakcie też niezdrowo... Życzę spokojnego tygodnia. Moja londyńska koleżanka ma termin na 10 maja. Zobaczymy, która będzie pierwsza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw miałam termin na 7 maja, ale przesunęli z czasem an 10 maja, no to ciekawe kto będzie pierwszey hihhihi:) do kindla pewnie się z czasem przekonam...wiem to...jeszcze troszkę czasu potrzebuję;)

      Usuń
  3. Mi było głupio czytać w szpitalu, bo współlokatorka nie pomyślała, żeby wziąć sobie coś do roboty - a czas był. A wzięłam sobie wtedy "Małe trzęsienia ziemi", żeby było tematycznie ;)
    "Przeminęło z wiatrem" też nie czytałam, ale na pewno kiedyś nadrobię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ''Małe trzęsienia ziemi ''przeczytałam w ubiegłym tygodniu:))) lektura też fajna na ten czas, wkrótce recenzja.

      Usuń
  4. Myślę,że to dobry wybór na ten szczególny czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ciekawe czy przeczytam dwa zdania, czy jedną strone heheheh

      Usuń
  5. Ja również jej nie czytałam! Nieprawdopodobne jak często zapominamy o książkach fundamentalnych:)

    Życzę szczęśliwego rozwiązania i dużo, dużo sił!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No...a taka klasyka! Ponoć lepsze niż film, choć nie umiem sobie tego wyobrazić! dzęki.

      Usuń
  6. Ja w czasie pobytu w szpitalu przy drugim dzieciątku, czytałam biografię Chmielewskiej. Pożyczyła mi ją sąsiadka, która niestety poroniła w 4 miesiącu ciaży. Razem leżałyśmy na patologii. Do dziś pamiętam tą kobietę i książkę. Mam nadzieję, że wszystko się udało tej pani. Chciałabym ją kiedyś spotkać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ten czas chyba obfituje we wspomnienia, które zostają na długo a może na zawsze w nas...nie tylko samo ''najważniejsze wydarzenie'' ale również ksiażka, sąsiadka obok, kolor piżamy..pogoda za oknem..

      Usuń
  7. Cóż za organizacja. Tylko pozazdrościć:)). A "Przeminęło z wiatrem" również nie czytałam i podobnie jak Ty planuję jej lekturę na jakąś wyjątkową okazję:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja i organizacja heheh dobre sobie...ale teraz to wszystko chyba z nerwów i przeżywania:) tak się nam udzieliło z mężem, ze nie mamy już co segregowac i układac w domu, bo wszystko porobilismy:D

      Usuń
  8. To szczęśliwego rozwiązania i zakochania się w książce. Ja ją uwielbiam, aczkolwiek za pierwszym razem ciężko mi było przez początek przebrnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przebrnę przez początek...tylko KIEDY ehehehehe dziękuję:)

      Usuń
  9. Moja ukochana, ulubiona książka wszechczasów! :)Mam nadzieję, że Ci się spodoba! :) Będę trzymała za Ciebie kciuki :)
    Ja też nie umiem podróżować bez książki, nawet jak wychodzę gdzieś na chwilę i wiem, że raczej nie będę miała czasu na czytanie, to zawsze w mojej torebce znajdzie się miejsce na jakąś powieść. Bez niej czuję się tak jakoś... nago :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, to uczucie, jakby było sie nago..tak. To czytałaś, mówisz...aj już sie wiercę na samą myśl!! dzięki za kciuki, przydadzą się:)))

      Usuń
  10. Oj dobrze, że pomyślałaś o lekturze do szpitala, bo czas na pewno znajdziesz. Ja nie mogłam zajrzeć do książki, choć moje maleństwo spało sobie przytulone przez większość czasu, niestety dziecko sąsiadki nigdy nie miało ochoty na sen, a jedynie na ciągłe krzyki:)
    Życzę pomyślnego rozwiązania i dużo dużo zdrówka dla wszystkich:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to miałaś aniołka..szkoda że sąsiadki taki nie miał;) dziekuję za życzenia, przydadzą się, oby już to się stało jak najszybciej bo wykorkuję tocząc sie jak beczka..

      Usuń
  11. Też miałam dylemat, czy zabierać do szpitala jakieś książki. Uwierz mi, moja statystyka czytelnicza na porodówce znacznie wzrosła :) Przeczytałam chyba 3 książki, a 4 doczytałam już "po" ze skrzatem pod pachą :) Życzę udanego rozwiązana i dużo sił :) też będę wypatrywać szczęśliwych wieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sardegna: tutaj nikogo nie dziwi książka w szpitalu, poza tym zostaje kilka ładnych dni, sa położne, które uczą wszystkiego, więc trochę tam pobędę:))) mam nadzieje, ze to już tuż tuż bo jestm zmęczona i osłabiona..a o ciązy pisze na drugim bloczku http://kronika-blekitnych-mysli.blogspot.com/ pozdrawiam

      Usuń
  12. Ja ten film oglądałam milion razy. Jako małolata nagrałam go sobie z TV na kasetę video i potem oglądalam przez całe wakacje :) Ale książki nigdy nie czytałam. Ciekawe czy jest również świetna jak ekranizacja? Może też się kiedyś skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to samo...nagrany film na kasety video z tv...i całe wakacje oglądałam:D ponoć jest lepsza niż film- powieść, nie wiem, ale musze sie przekonać, choć to potrwa

      Usuń
  13. O, gratulacje! Te ostatnie tygodnie faktycznie bywaja najtrudniejsze, choc ja akurat je lubilam.
    Przeminelo z wiatrem - no coz, nigdy nie rozumialam fascynacji ta ksiazka, nauczylam sie akceptowac to jako jeden z faktow zyecia, po prostu nie mojego ;)
    Polecam ci czytniki jesli jeszcze zadnego nie masz - sa swietne na nocne karmienia, bo do odwracania stron wystarczy jeden palec i nie ma ryzyka ze sie ksiazka zamknie znienacka. Zainwestowalam w lampke i czulam sie jak w dziecinstwie kiedy podczytywalam z latarka pod koldra. Czyta sie jak z papieru naprawde ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że czytnik porządny przybędzie do mnie szybciej niż myśle;) dzięki

      Usuń
  14. Też nie czytałam. Kiedyś sięgnęłam po taką wersję zebraną z odcinków drukowanych w, bodajże "Przyjaciółce". Niestety zbyt mały druk okazał się nie do przebrnięcia :(. Kto wie może teraz sięgnę po klasykę :). Wszystkiego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyt mały druk może odstraszyć. Wiem cos o tym.

      Usuń
  15. Wybór świetny. Nie będziesz żałować :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Życzę szczęśliwego porodu. Wybór jak najbardziej trafny! Książka jak dla mnie genialna. Serdecznie polecam. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Gratulacje! Ja nie myślałam o książce, kiedy przyszedł mój czas, też w maju, nawiasem mówiąc ;) Pozdrawiam i życzę, żeby wszystko było dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, oby było wszystko dobrze...:) dzięki

      Usuń
  18. Ojej nie wiedziałam... Życzę szczęśliwego rozwiązania:)No i życzę żeby Ci się udało przeczytać ta książkę- co prawda nie znam się na realiach porodówek ale wydaje mi się to możliwe.

    OdpowiedzUsuń
  19. Monika - ciekawe czy jeszcze przeczytasz to w dwupaku - ja tam przegadałam najpierw nockę z panią z pokoju - wow, jak dawno tego nie robiłam!!(nie czując zmęczenia) a potem patrzyłam, patrzyłam, patrzyłam ... jak już dostałam synusia do pokoju, też nie czując zmęczenia:) Z książki zabranej - ledwie kilka stron, lecz nie z braku czasu, a braku chęci:)))
    P.S. Najlepsze imieninowe!!!! I powodzenia!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki i nawzajem. No ciekawe czy przeczytam choć dwa zdania w końcu nie jade na inną planetę poto by tylko czytać hihi;)

      Usuń
  20. Dziękuję ... czyli jeszcze dwupak!!:))

    OdpowiedzUsuń
  21. Życzę szczęśliwego rozwiązania, trzymam kciuki! A mnie się "Przeminęło z wiatrem" nie podobało. Film mnie porwał, książka wydała się rozwlekła.

    OdpowiedzUsuń
  22. Miałam takie same dylematy, co spakować. Dobry wybór, i trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń