wtorek, 3 kwietnia 2012

Ponownie Anna Quindlen: ''The Blessings''

Podcza ubiegłorocznych wakacji w Grecji byłam zachwycona powieścią ''Every last one''- od niedawna w Polsce jako ''Do ostatniej łzy'', którą szczerze wam polecałam tej autorki. Do tej pory pamiętaj jak w połowie książki prawie spadłam z leżaka:) Zakupiłam po angielsku kilka jej innych powieści. I przyszedł czas, by je odkryć. Tym razem pisarka troszkę mnie zaskoczyła, opowieść jest bardzo spokojna, ale nie można ponownie odjąć jej uroku i ciekawej historii choć ostrzegam- takich mocnych emocji jak w ''Do ostatniej łzy'' to tutaj zdecydowanie nie ma. Szkoda, wielka szkoda.

Skip Cuddy, samotny mężczyzna pracuje dla bardzo bogatej kobiety w przepięknej posiadłości. Zajmuje się domem, ogrodem, najróżniejszymi pracami. Pewnego dnia znajduje po drzwiami porzucononego noworodka w tobołku...Postanawia się zaopiekować dzieckiem w tajemnicy przed szefową i resztą pracowników. Wkrótce właścicielka przepieknej rezydencji  odkrywa jego sekret. Lydia to wyjątkowo zgorzkniała, oschła w podeszłym wieku kobieta.. Owe dziecko jednak zmienia i naznacza ich życia. Popycha do refleksji nad własną przeszłością..Pełno tutaj pieknych opisów, powrotów do przeszłości. Powieść o przemianie, wybaczeniu.

Anna Quindlen pisze niezwykle zmysłowo, ma dar by ukryć wątki i sedrno całej opowieści trzymając czytelnika  w niepewności. Tym razem jednak nie odczułam zachwytu i wielkich emocji. Spokojna, bardzo dobrze napisana powieść. Urokliwa, inna. Ale zdecydowanie wolę pisarkę w innej odsłonie.książka kojarzy mi się z lekturami, po które sięgają starsze panie, ot dla świętego spokoju czytając jedną książkę jakiś miesiąc dla zabicia czasu cichymi popołudniami w sanatoriach. Ciekawa jestem czy jej kolejna powieść będzie jeszcze w innym stylu czy nie. Tymczasem ''The Blessings''- może w sumie być. Oczekiwałam zwyczajnie wielkich emocji, moze stąd wrażenia letnie.
Udało mi się gdzieś dokopać do informacji, że owa powieść została dawno temu wydana w Polsce jako ''Posiadłość Blessingów'':

9 komentarzy:

  1. Dzięki Ci Moniko wielkie za Annę Quindlen. "Do ostatniej łzy" - wrażenie wielkie, tej książki nie sposób zapomnieć. Teraz czytam "W stronę prawdy" i te same odczucia, w kolejce czeka zakupiona już "Zbudź się, szkoda dnia". "Posiadłości Blessingów" nie mogłam znaleźć w żadnej księgarni internetowej, ale wyczaiłam na allegro i zamówiłam. Jeszcze raz wielkie dzięki. Nie myślałam, że jeszcze odkryję coś nowego i zachwycającego w literaturze. Dla tej autorki moje chapeau bas!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, to bardzo mi miło. Mamy podobny gust widocznie:)

      Usuń
  2. Przeczytałam niedawno "Do ostatniej łzy" i byłam absolutnie zachwycona, zresztą recenzja u mnie na blogu - jeśli masz ochotę zajrzyj, bo w sumie to dzięki Tobie sięgnęłam po tę powieść. :) Po "Posiadłość Blessingów" chętnie kiedyś sięgnę, kiedy będę miała ochotę na taką spokojną i stonowaną lekturę. Mam nadzieję, że uda mi się upolować tę pozycję, bo w księgarniach dostepne jest tylko "Zbudź się, szkoda dnia"... :(
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że Posiadłość Blessingów nie trzyma w napięci tak jak ''Do ostatniej łzy'':( po inne tak jak ty też sięgnę, jestem ciekawa tj pisarki.

      Usuń
  3. Czytałam jedną książkę Anny Quindlen, ale z chęcią sięgnę po kolejne:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znając twoje obezwładniająco szybkie tempo czytania, stanie się to prętko:)))) pozdr.

      Usuń
  4. Czuję, że zainteresowałaś mnie znów kolejną dobrą pisarką. Po każdej wizycie u Ciebie wchodzę na allegro i zamawiam książki;) Tym razem udało mi się zdobyć na allegro "Posiadłość Blessingów" za 12zł, a "Do ostatniej łzy" za 19zł:))
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak dobrze czasami zajrzeć do Was dziewczynki.Już zapisuję w kajeciku tytuły.Dzięki.

      Usuń
  5. I znowu coś w moim guście. :) No i nie ukrywam, że mam ogromną słabość do wszelkich historii, dla których tłem są jakieś dwory, zamki i wielkie domy. Chociaż przyznam szczerze, że nie jestem do końca przekonana. Kiedyś czytałam tej autorki książka, która ma bodajże tytuł "Zbudź się, szkoda dnia", czy jakoś tak. Była tragiczna... Więc trochę się boję kolejnego spotkania z autorką. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń