środa, 21 marca 2012

''W jego dłoniach'' Marthe Blau

Staram się również wybierać książki z błękitnej biblioteczki, które stoją tam od trzech lat, tzn od czasu, gdy wprowadziliśmy się do naszego wybudowanego domu. Jest wiele takich. Tak się składa, że nie czytam tyłu okładek, lubię być kompletnie zaskoczona treścią. Może czasem jedno zdanie czy dwa i koniec. Chwyciłam tę powieść, której zakupu kompletnie nie pamiętam, czy w Polsce, czy przez internet. Ale postanowiłam czytać, bo mam takie wyzwanie już od pewnego czasu- nie można się kurde tylko rzucać na kolejne książki, jęczeć ooo tę chcę i tę...a w domu stosiki nieprzeczytane leżą. Naprawdę staram się czytać bardzo dużo, bo i kupuję to czytam, ale nie da się nadążyć..oj nie.. Ach te nasze molowe mózgi!!

Bardzo szybko zaskoczyła mnie treść, bo oto miałam przed sobą powieść psychologiczną z domieszką pornografii. Pózniej dowiedziałam się, że ''W jego dłoniach'' zrobiła furorę we Francji. Na mnie osobiście książka nie zrobiła wrażenia- ja w tym momencie nie mam zwyczajnie ochoty na tego typu prozę. Myślę, że to powód numer jeden, więć obiektywna nie jestem totalnie pisząc tę notkę. Jest to historia sadomasochiczngo związku, same toksyny w relacji, dziwne zachowania, zniewolenie. Pisarka pisze to jak zwykłą powieść, nie ma tutaj jakiegoś kiczu i gramofonii, ale treść jak mówię mnie denerwowała i ciągle mnie goniła myśl- na co ci to dziewczyno, nie masz innych zajęć i problemów? Więc jak widzicie, nastoju do takiej prozy nie miałam, stąd przeczytałam i zapomniałam.

7 komentarzy:

  1. Wiesz, że chyba to dobry pomysł, żeby nie czytać streszczeń z tyłu okładki. Podchodzimy wtedy do lektury na świeżo, nie zbałamuceni opiniami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja zawsze tak robię, nie cierpię czytac streszczenia i wiedzieć pierwsze 40 kartek o czym jest. Odkrywanie tekstu na świeżo bez tyłu okładki naprawdę jest niesamowite..

      Usuń
  2. A ja czytam okladki - chociaz bywa, ze streszczenie ma jakos niewiele wspolnego z tym, o czym naprawde jest dana ksiazka...

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam sie, że mi tez ta ksiązka nie przypadła do gustu. Przeczytałam ja kiedyś na wakacjach - ot - ktoś zostawił w pokoju. I miałam potworne poczucie niesmaku. Chociaz taka "Historia O" - jakby nie było powieść niejako " z tej samej półki" podobała mi się.
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie należy oceniać książki po okładce, wiem, ale ta jest wyjątkowo tandetna. Choćby z tego powodu nie kupiłabym tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam dokładnie tak samo :) Zazwyczaj czytam tylko pierwsze zdanie o książce, nic więcej. Zresztą, ze swojego doświadczenia wiem, że większość tekstów reklamowych, które znajdują się na czwartej stronie okładki jest zupełnie przekoloryzowanych. :)

    Mnie pewnie by też ta książka zirytowała. Nie wiem czy po nią sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Temat mi się podoba, ale wydaje mi się, że nie został do końca dobrze wykorzystany.

    OdpowiedzUsuń