niedziela, 18 marca 2012

Śladami Lucy Maud Montgomery- moja podróż na Wyspę Księcia Edwarda, część II

Obiecałam już dawno temu, pokazać wam moje odwiedziny w domu dziadków wielkiej kanadyjskiej pisarki. W miejscu, gdzie była szczęśliwa i mieszkala w swoim czasie z ojcem, kuzynami, ciociami i wujkami. Był to jeden z przystanków naszych na Wyspie Księcia Edwarda w ubieglym wrześniu. W Nowj Szkocji wynajelismy ogromny samochód- gigant czyli ''po amerykańsku'' i jechaliśmy kilka godzin na Wyspę Księcia Edwarda, która zachwyciła mnie najbardziej podczas zwiedzania Kanady, a troszkę widzieliśmy z mężem, bo po tym wielkim kraju przemieszczaliśmy się również samolotami. Jedyne co mnie wkurza, to moje spodnie dresowe, zimno dość było, musiałam na szybkiego coś kupić bo spodni nie noszę ( tym samym odkryłam fajną markę ''roots'', i wyglądam bardzo niekorzystnie na zdjęciach bo spodnie mi nie służą nigdy. Ale miejsza z tym;(

Jak dla mnie wyspa jest bajeczna, przytulna i pełna zieleni. A dom, w których chowała się Lucy Maud Montgomery- stoi sobie jakby nigdy nic. Tłumów nie było, bo wrzesień, więc  na spokojnie chodziłam sobie po pokoikach i staralam się wchłonąć energię tego miejsca. Nadal są te same podłogi i komody, urządzenia za czasów pisarki. Posiadłość jest własnością prawnuka i kuzyna Montgomery, w tej jednak chwili wystawiona jest na sprzedaż.  Zapraszam na małe tour, może poczujecie mały klimat..:


No i wszędzie czerwone dróżki...ech..fajnie było:)

22 komentarze:

  1. Zazdroszczę takiej wyprawy. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ze tez musieli akurat to wydanie wystawić. Płócienne były fajniejsze, ja mam też to na zdjęciu, ale mi się rozpada, zbieram więc to z lat 50-70tych. Już mi tylko dwóch brakuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest okładka mojego pokolenia- feralna, zgadzam się całkowicie. Te z lat 50-70 były magiczne, pamiętam widziałam u ciebie i tylkow zdychać takie piekne to byłoi te rysunki...jezuś..

      Usuń
  3. Kasiu, czyżby brakowało ci, tak jak i mi, "Ani z Szumiących Topoli" i "Ani ze Złotego Brzegu" ? Obawiam się, ze one chyba nie wyszły w tej płóciennej wersji, bo nigdy na nie nie wpadłam na Allegro. Ucieszę się, jeśli stwierdzisz, że się mylę :) Również "odnowiłam" w ten sposób swoje rozklekotane wydanie ze zdjęcia Moniki :)

    Monika, mam nadzieję, że bardziej "egzotyczne" tłumaczenia "Ani..." też tam były...? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już dołączyłam wydanie japońskie, ja mam zawsze dylemt co zamieścić bo wszystko mi się zbędne wydaje, ja z tych co się nie rozpisują..ech..:(

      Usuń
  4. Pięknie tam jest. Dzięki za zdjęcia. Ania jest jedną z moich ulubionych bohaterek z dziecinstwa i nadal chętnie do niej wracam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, klimatycznie, szkoda, że przewodnika nie ma, samemu się zwiedza..

      Usuń
  5. Czekałam na tę obiecaną notkę i doczekałam się. Super zdjęcia. Pierwsza przybliżasz nam ten zakątek. Uwielbiam krzesła na biegunach, że o klimacie minionego czasu nie wspomnę. A w spodniach każda kobieta wygląda mniej korzystnie niż w spódnicy/sukience. Tak trzymaj.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę się zbierałam, ech..jeszcze jedna notka o Kanadzie wkrótce..pozdr.

      Usuń
  6. Choć Ania jest moją zniecierpioną bohaterką, uwielbiam podróże śladami twórców, widać po zdjęciach, że to miejsce z duszą:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowna podróż Moniko! To jedno z moich marzeń. Mąż twierdzi, że kiedyś mnie tam zabierze. Trzymam go za słowo;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julia, jest część I na moim blogu o miejscach zwiazanych z ania z zielonego wzgórza na wyspie księcia dwarda- w notatkach wrześniowych:) zapraszam jak chcesz

      Usuń
  8. Na sprzedaż, mówisz? Ech. Ciekawie byłoby sobie kupić taką posiadłość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale i odpowiedzialność, bo walą tam ludzi z całego świata..

      Usuń
  9. Niewielu rzeczy ludziom w życiu zazdroszczę, ale każdemu kto był na Wyspie Księcia Edwarda i mógł pooddychać jej atmosferą i choć przez chwile poczuć się Anią, zazdroszczę. Jest to moje marzenie, którego nigdy nie spełnię i nawet nie ze względów finansowych, ale z powodu czysto fizycznych ograniczeń (nie latam i nie pływam, poruszam się tylko drogami lądowymi). Anię pokochałam ponad 40 lat temu od razu po pierwszym spotkaniu i kocham Ją do dziś miłością wielką i na całe życie. Mam wszystkie tomy, ale niestety w okładkach niepłóciennych (te pożyczyłam, nawet pamiętam komu i nigdy do mnie nie wróciły). Z tej mojej pasji związanej z osobą Ani kupowałam wszystko co tylko dotyczyło bohaterki i niektóre z tych zakupów były nietrafione, jak np: "Droga do Zielonego Wzgórza" czy "Ania z Wyspy Księcia Edwarda". Z wielkim zainteresowanie natomiast przeczytałam biografię autorki Ani, "Maud z Wyspy Księcia Edwarda". Zainteresowanych odsyłam także do "Opowieści z Avonela" i "Pożegnanie z Avonela" oraz "Książka kucharska Ani" i "Kuchnia z Zielonego Wzgórza - przepisy L.M. Mongomery.
    Ps. Moniko! Książka "Do ostatniej łzy" wstrząsająca. Co prawd jestem w trakcie czytania, ale doczytałam już do momentu kiedy stało się "TO". Ciarki po plecach chodzą mi nieustannie, ale najgorsze jest, że takie rzeczy się niestety zdarzają, nie jest to fikcja literacka. Pozdrawiam gorąco:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, że jednak ''Do ostatniej łzy'' się ogólnie podoba;)
      A co do Wyspy Księcia Edwarda to pojechałam z ciekawości. Moim największym marzniem była Islandia, co się udało w zeszłym roku i Ameryka Południowa- do której ciągle mi nie po drodze, ale czekam cierpliwie na spełnienie tego marzenia bardzo.
      Co do zakątków zwiazanych bezpośrednio z Anią z Zielonego Wzgórza- też zamieściłam o tym post w miesiącu wrześniowym, zapraszam.
      A wydań Ani też nie mam w tych najpiękniejszych, płóciennych okładkach szkoda, bo są magiczne:)pozdrawiam serdecznie:) P.S. ''Kuchnię z Zielonego Wzgórza'' posiadam. DObrze, że mi pani przypomniałam, może pora na jakieś upichcenie czegoś:)

      Usuń
  10. "Do ostatniej łzy" podoba mi się bardzo. Nie tylko temat jest dobry, ale książka jest też i świetnie przetłumaczona i czyta się ją z zapartych tchem. polecam wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieje, że inne powieści Anny Quindlen też przetłumaczą..właśnie czytam jedną w oryginale.

      Usuń
    2. Ja też właśnie czytam "Do ostatniej łzy" i moim zdaniem ksiązka jest REWELACYJNA!!!! Świetnie napisana i wstrząsająca. Wciąż nie mogę uwierzyć, że "TO" naprawdę się wydarzyło. Monika - wielkie dzieki za polecenie tej ksiązki! Czytałam już kilka polecanych przez Ciebie powieści, ale ta jest TOP1. :D

      Usuń
  11. Mi także marzy się zwiedzenie Kanady, a wyspa Księcia Edwarda to pozycja obowiązkowa do zobaczenia ze względu na Montgomery, która bardzo cenię i lubię za twórczość, którą po sobie zostawiła. Szczególnie upodobałam sobue serię o Ani, a "Ania z Zielonego wzgórza" jest wyjatkową książką zaczytaną przeze mnie kilkanaście razy, jak nie kilkadziesiąt. Piękne fotografie, dzięki za tego posta

    OdpowiedzUsuń
  12. Gdy czytałam kolejne części "Ani" wyobrażałam sobie Wyspę Księcia Edwarda jako bardzo klimatyczne, ciepłe miejsce i tak chyba jest, choć niekoniecznie ciepłe w dosłownym sensie ;) Chyba nigdy nie uda nie się tam trafić, ale dzięki Twojej relacji przez chwilę poczułam, że też tam byłam:)

    OdpowiedzUsuń