niedziela, 11 marca 2012

Małgorzata Warda: ''Dziewczynka, która widziała zbyt wiele''

Dlaczego warto czytać Wardę? Bo pisze nieprzeciętnie ale tym samym dla wszystkich. Bo choć w powieściach zawsze mamy dość wielu bohaterów- każdy jest doszlifowany jak kryształ- przejrzysty i zapadający w pamięć. Bo dusza artystyczna i wielka wrażliwość przenika całkowicie jej potok elastycznych i barwnych słów. Bo dialogi są naturalne, niewymuszone i na właściwym miejscu. Pisarka porusza sie po swojej wyobrazni coraz ciekawiej i oryginalniej. Tematykę omińmy- to już bez znaczenia- może chwycić albo nie, wiadomo. Ale jest jeszcze jeden powód- z książki na książkę widać rozwój pisarki, jest ciągle lepiej. Myślę, że wciąż najlepsze powieści przed nią. W tej chwili porusza trudne tematy: zaginięcie osób w ''Nikt nie widział, nikt nie słyszał'', a teraz motyw przemocy w ''Dziewczynka, która widziała zbyt wiele'' Osobiście w przyszłości czekam na jakąś czystą powieść miłosną,'' o nim i o niej''. Jestem ciekawa, jak przedstawiła by pisarka zwyczajny motyw miłosci. Bo to nie łatwe, temat opukany strasznie. Albo książka, gdzie jest jedna bohaterka..Liczy się chyba pomysł w tej chwili- ale wiem, że to możliwe w jej przypadku.
Nie przeszkadza mi totalnie i nie rozumiem jeśli komuś przeszkadza, że ostatnio pojawiają się ciągle na blogach recenzje  najnowszej powieści Małgorzaty Wardy. Sama wielokrotnie namawiałam i polecałam jej książki. Cieszę się, że coraz więcej ludzi odkrywa je.Warto.

''Dziewczynka, która widziałą zbyt wiele'' zaskoczyła mnie. Wiedziałam, że poruszony będzie motyw przemocy. Ale nie spodziewałam się, że w tak ciekawy sposób. Świetne dialogi i ponownie- bohaterzy, których mogłam sobie wyobrazić stojących obok mnie- powieść jest do bólu prawdziwa i  dotyka wiarygodnością.Przejmująca historia rodzeństwa- Aarona i Ani- mocno z soba związanych, którzy doświadczają piekła- przeszywa dreszczem. Cierpiąca na depresje matka- demon zagłady. Najbardziej intrygowała mnie postać ciotki, która ''ratowała dzieci i pomagała''- bardzo ciekawa postać ale i trudna oraz toksyczna również.  Bardzo często zakończenia powieści pisarki są mocne i piękne. Tym razem urzekł mnie sam poczatek- wyrazisty, emocjonalny i nie masz ochoty przestać czytać. Tak jak potrafią zacząć książkę najlepsze pisarki angielskie czy amerykańskie.

Wszystko w tej powieści jest na swoim miejscu. Emocje, emocje i ciężki temat. Nie będę opisywać ani streszczać, bo nie o to chodzi. Książkę polecam gorąco, bo jest naprawdę nietuzinkowa...

I wiecie co? Niech się Jodi Picoult chowa z jej powtarzalnością i rypaniem powieści na jeden wzór tylko temat zmienia.
Pani Małgorzacie Wardzie gratuluję. I życzę dalszego tak owocnego rozwoju i wędrówek po kolejnych korytarzach swojej wyobrazi.
Kolejną jej powieść na pewno ponownie zakupię z ochotą.

19 komentarzy:

  1. Ca cały czas poluję na "Dziewczynkę..." jest idealnie w moim guście. :) A z każdą kolejną recenzją jeszcze bardziej nie mogę się doczekać lektury. :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Rewelacja. Podobnie jak Ty jestem pod wielkim wrażeniem :) Czekam na kolejną powieść autorki z niecierpliwością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też już czekam, jeszcze się naczekamy trochę:( ale cóż czyta się ksiażki szybko, pisze dłużej.

      Usuń
  3. Hahaha, ja właśnie kończę czytać tę powieść i mam bardzo podobne odczucia - mocna, poruszająca, pięknie napisana. Co do powtarzalności książek Picoult to nie mam porównania, bo czytałam tylko jedną jej powieść, która bardzo mi się podobała. W trakcie lektury "Dziewczynki..." nasunęła mi się myśl, że podobny mają obie panie styl pisania - wybierają trudny temat i tworzą na jego podstawie piękną, poruszającą historię.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja czytałam Picoult 7 powieści stąd mam jakies porównanie. No i takie zdanie- powtarzalność schematów, tylko temat inny.

      Usuń
  4. Zgadzam się z tym co napisałaś o Pani Małgosi. Dzięki Twoim rekomendacjom sama zaczęłam ją czytać i jestem absolutnie zachwycona. Bardzo ciekawa jestem jej nowej książki. Myślę że i tym razem mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a ja ciekawa twoich refleksji o tej powiesci.

      Usuń
  5. Książka wydaje się być ciekawa, poza tym recenzja bardzo zachęcająca. Chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Koniecznie muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  7. No, no, pięknie, że hej. Mój apetyt na tę książkę jeszcze mocniej się wyostrzył.

    OdpowiedzUsuń
  8. Picoult i Picoult, a tu cudze chwalimy a swego nie znamy. Masz rację musze wystąpic z sekty Picoult i sięgnąć po książki p. Małgorzaty bo "Dziewczynka" mnie porwała.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy jestem jedyną osobą, na której ta książka nie zrobiła tak ogromnego wrażenia? Historia owszem, bardzo wzruszająca, jednak sposób jej przekazania nie przypadł mi już tak bardzo do gustu...

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem:) Kwestia gustu, jak zawsze:)

    OdpowiedzUsuń
  11. A mnie jakoś Warda nie przekonuje. Nie wiem czemu? Może za jakiś czas się przekonam? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja tam Judi nie lubię :P Więc po dzieło pani Magdaleny chętnie sięgnę - jeśli nadarzy się okazja ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cieszę się, że po raz kolejny przeczytałam ciekawą i zachęcającą recenzję książki M. Wardy. Sama mam w marcowym stosiku "Nikt nie widział, nikt nie słyszał" a "Dziewczynkę..." też mam zamiar przeczytać, bo zanim wyrobię sobie opinię o jakimś pisarzu staram się przeczytać coś więcej niż jedną książkę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń