niedziela, 5 lutego 2012

'' Krzywicka. Długie Życie Gorszycielki'' Agata Tuszyńska

 T obszerna książka uruchomiła we mnie wiele przemyśleń i refleksji, stąd muszę pisać od razu, póki wirują żywo we mnie te myśli. Piekielnie ciekawa byłam tej kobiety, jej losów i dostałam świetną, solidną opowieść na dodatek pięknie wydaną. Znalazł się również jeden wielki zgrzyt- ale o tym póżniej.

Krzywicka zasłynęła tak naprawdę swoją osobowością, i choć urodziła się w epoce gorsetów i wielkich kapeluszy- już jako młoda kobieta była porażająco niezależna, otwarta, waleczna i szalona- zbyt przebojowa i nowatorska jak na lata dwudzieste i trzydzieste ubiegłego roku. Fascynowały ją najciemniejsze strony ludzkich istnień. Ośmieszała hipokryzję, propagowała edukacje seksualną, świadomość małżeńską. ''Polacy nie lubię ludzi niepospolitych''- mawiała. Lubiła prowokować i robiła to celowo. Żyła świadomie i uwielbiała być gorszycielką i skandalistką.
 Kochała dwóch mężczyzn naraz. Swojego męża- mruka, milczka, w którym miała oparcie przyjacielskie i to z nim miałą dwójkę dzieci. Druga miłość to namiętność, fajerwerki, wielkie uczucie i kolorowy zwiazek z Tadeuszem Boy- Żeleńskim.

Jej życie przed wojną to losy kolorowego ptaka, była znana, obracała się w towarzystwie wybitnych poetów, pisarzy, bohemy artystycznej Polski. Dwa związki biegnące jednotorowo, dwoje dzieci, wakacje, odważna, przebojowa młodości, liczne podwieczorki, spotkania towarzyskie, dużo szczęścia jednym słowem.
Wojna zmieniłą wszystko. Mąż poległ na froncie. Zmarł również kochanek- Boy Żeleński. Następnie straciła syna. Od tamtej pory żyła dla młodszego - Andrzeja, który w swoim czasie śmiertelnie zachorował i Irena Krzewicka spędziła kilka lat walcząc o jego życie, co zaowocowało bardzo dobrze przyjętą powieścią ''Wichura i trzciny"" ( bardzo polecam).

Nie była wybitną pisarką, ale dobrym rzemieślnikiem, miała zdolność prostej, przejrzystej narracji. Tak o niej mówiono. Być może była też niedoceniona na swój sposób. Może z dwie książki naprawdę odniosły sukces, choć pisała dużo i prawie całe życie- które było niezmiernie ciekawe, ale i tragiczne.

Dożyła 96 lat ale ostatnie lata jej życia były tragiczne. I tutaj zgrzyt. Nie wiem jaki był zamiar autorki, ale trochę mnie zdziwił pewien zabieg- otóż bardzo dokładnie, za pomocą przytaczania wypowiedzi wielu ludzi, na wielu kartkach mamy opis jak to staruszka Irena Krzywidzka była krzywdzona przez swoją synową, ponoć bita i maltretowana. Sugerowane jest, że została nawet przez nią zabita, choć nigdy nie znaleziono żadnych dowodów. Moim zdaniem jest to troszkę niesmaczne- bardzo dużo jest tego wątku na końcu książki -to raz. A po drugie- nie oszukujmy się- Irena całe życie spędziła obok jedynego żyjącego syna -Andrzeja. Mieszkała z nim, była apodyktyczna, interesowana, wtrącała się do jego życia prywatnego- co nie jest tajemnicą w tej książce również a wręcz podkreślone. Mieli bardzo silny związek. Która kobieta jest w stanie to udzwignąć? Chodzi mi zwyczajnie o zachowanie jakiś proporcji w prezentowaniu informacji. To mi się nie podobało. Taka sensacyjka na końcu książki. Mówienie o ciężkim rozwodzie i małżeństwie syna to jedno, ale tak się rozdrabiniać o snuciu domiemanego maltretowania matki- trochę to dziwne.

Czas z tą książka był bardzo ciekawy. Przeniosłam się w inne czasy..właściwie w takie małe podsumowanie całego dwudziestego wieku na przykładzie życia Ireny Krzywickiej. Uwielbiam takie książki. Bardzo polecam. Wiem, że lepiej zacząć od ''Wyznania Gorszycielki'' ale nie mogłam wytrzymać, jak przyszła ta pozycja z merlina. Ale pożyczę wkrótce od Kasi z Notatek Coolturalnych, bo ona posiada tę książkę- w ogóle Kasia ma w swoich zbiorach wiele starszych, pięknych smakołyków, o których ludzie biją się na allegro.
Książka dostarczyła mi wiele pozytywnych wrażeń, jakbym odbyła jakąś podróż poprzez dekady...

11 komentarzy:

  1. Do tej pory przeczytałam dwie książki Tuszyńskiej: "Oskarżoną: Wierę Gran" i "Rodzinną historię lęku" i dochodzę do wniosku, że może takie wynajdywanie jednego szczegółu z życia opisywanej osoby jest po prostu jej znakiem firmowym? Takie niedopowiedzenie, a jednak sugerowanie. W "Oskarżonej..." przecież też jest przewijający się ciągle fragment tego, że to Władysław Szpilman wrobił Gran, że to on opowiadał wszystkim, że ona współpracowała z gestapo itp. Mnie akurat takie zabiegi nie przeszkadzają, tylko budzą moje myślenie. Ciekawe. Za "Gorszycielką" rozglądam się już od dłuższego czasu, ale powstrzymuję się jak dotąd przed zakupem ze względu na cenę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wychodzi na to, że taki styl Tuszyńskiej, mnie to nie szokuje tyle, tylko nie są zachowane tutaj proporcje, ten wątek okropnej relacji z synową zamieszczony jest na końcu i bardzo ''wyczerpująco'' i jednostronnie a tym samym jest podkreślenie że ''Nie ma na nic dowodów''

      Usuń
    2. O tak, jest to zdecydowana jednostronność i nie sposób od niej uciec. Pamiętam jak skończyłam czytać "Oskarżoną..." to ciągle myślałam o Szpilmanie i o tym, kto z tej dwójki mówił prawdę. Choć z drugiej strony Tuszyńska zaznaczała w tej biografii, że Gran cierpi na manię prześladowczą i te jej 'fakty' dotyczące Szpilmana mogą być wynikiem tego zaburzenia. Niedługo zabieram się za biografię Singera napisaną przez Tuszyńską, zobaczymy jak to będzie wyglądać tam:)

      Usuń
    3. Nie wiem, czy gdybym sięgała po kolejne książki tej pani co pisze biografie i wspomnienia sławnych- czy ta jednostronniczość by mnie nie zaczęła irytować..

      Usuń
  2. Pomimo tego zgrzytu o którym musisz zdecydowanie warto przeczytać tę książkę w moim odczuciu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowicie intrygująca książka. Będę musiała ją przeczytać. W najbliższym czasie się za nią rozejrzę. Bardzo lubię takie historie o kobietach pokroju Krzywickiej. Zresztą w ogóle biografie. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Warto przeczytać dla samej bohaterki książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje pierwsze bliskie spotkanie z Krzywicką i uważam je za bdb

      Usuń
  5. Lubię tego typu literaturę więc dlaczego nie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaciekawilam sie, na pewno przeczytam! :-)

    Tym bardziej, ze Tuszynskiej jeszcze nic nie czytalam.

    OdpowiedzUsuń