środa, 22 lutego 2012

Adam Bahdaj: ''Uwaga! Czarny Parasol! ''

Oto pewny czarny parasol. Stary, angielski- na co wskazuje wygraberowany podpis. Ze złotą rączką i dwiema dziurami wygryzionymi przez myszy. Parasol mieszka u pani Baumanowej, nauczycielki angielskiego, w pieknej willi w stylu tyrolskim i służy zwyczajnie do zamykania lub otwierania  lufcika w oknie.
 Dlaczego pyta o parasol i szuka go tylu ludzi? To zagadka dla Kubusia, który nudzi się w wakacje oczekując piątej klasy. A że lato spędza na blokowisku na Sadybie, gdzie dzieciaków nie brakuje na trzepakach i ławkach, ma więc też nasz bohater swoje pomysły. Ciągle nosi ze sobą czeerwony notes detektywa, w którego się bawi wraz z koleżanką...no, ale tym razem czeka na niego niesamowita zagadka czarnego parasola do rozwiązania.

Powieść- klasyka, pewnie już nie dla dziejszej młodzieży, nie wiem, ale mi osobiście ta książka ponownie przypadła do gustu.Niestety nie pamiętałam już treści, więc postanowiłam przzypomnieć sobie, bo utkwił mi tylko tytuł. Jest w niej jakaś wolność, swoboda, która cechowała moje dzieciństwo, choć lektura napisana duuużo wcześniej przed moim urodzeniem, bo aż dwie dekady wstecz. Wartka akcja, giętki, plastyczny język i mnóstwo przygód.  Świetna gratka! Cudna, sentymentalna podróż i rozrywka!

20 komentarzy:

  1. Ech, mój pierwszy kryminał... :) Pamiętam do dziś, jak go czytałam z wypiekami na twarzy. Też zupełnie nie pamiętam fabuły, jakaś jedna scena mi się majaczy. Potem czytałam "Kapelusz za 100 tysięcy", też świetna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, kapelusz też mam w planie...mniam...tylko tytuł pamiętam...nic więcej..

      Usuń
  2. Moja pierwsza uwaga w życiu, za czytanie "Uwaga! Czarny parasol" pod ławką na matematyce;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne, że jeszcze ktoś to czyta! Pamiętam, a jakże. Gdybym dorwała gdzieś teraz, podsunęłabym moim dwóm urwipołciom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe czy dzieci dzisiejsze były by zainteresowane..

      Usuń
  4. Nie, nie. Tym razem podziękuję. :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam tę ksiażkę, nadal jest na mojej półce :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Doskonale pamiętam autora i ten tytuł, z fabułą już nieco gorzej - choć skojarzenie jest bardzo ale bardzo pozytywne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, tak było u mnie, skojarzenie bardzo pozytywne, zero pamięci o co chodziło więc sobie zapodałam.

      Usuń
  7. Łezka sentymentu mi się w oku zakręciła. Skąd ty Moniko wytrzasnęłaś tą ksiażkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na allegro zabuszowałam jakiś czas temu, poza tym chciałabym przeczytać wszystko co wyszło z pod pióra Adama Bahdaja.

      Usuń
    2. Też bym chciała...musze poszperać na allegro i w antykwariatach.

      Usuń
  8. Jedna z moich ukochanych książek z dzieciństwa:)

    OdpowiedzUsuń
  9. :) Ja tego pisarza kocham...i się zorientowałam ze w dzieciństwie mało było książek w mojej bibliotece miejskiej..

    OdpowiedzUsuń
  10. Przypominam o pani Hannie Ożogowskiej - "Głowa na tranzystorach", "Za minutę pierwsza miłość", "Ucho od śledzia", "Tajemnica zielonej pieczęci" czy "Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek".
    Pisane trochę wcześniej, ale podobne w klimacie i warto do nich wrócić.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam tę książkę jako dziecko, ale totalnie nic z niej nie pamiętam! Świetny pomysł by odświeżyć sobie lektury z dzieciństwa. Za Hanną Ożogowską też przepadałam. Teraz majaczy mi się po głowie książka, którą czytałam w dzieciństwie nie pamiętam ani tytułu ani autorki... główna bohaterka przedostaje się przypadkiem do czasów kila wieków wstecz.. no ech i będę teraz się cały dzień zastanawiała co to za książka;> Wtedy byłam nią urzeczona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolko!
      To była "Godzina pąsowej róży" Marii Krüger, autorki od "Karolci" i "Klimek i Klementynka"

      Usuń
  12. Czytałam książkę bardzo dawno temu ;) Cieszę się, że w dobie natłoku nowych pozycji, wiele osób chwyta również za starsze czytadła ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj miłe wspomnienia, bardzo miłe:):)A powiem wam jeszcze, że mojemu dwulatkowi znacznie bardziej przypada do gustu stara, dobra klasyka, niż książeczki bardziej współczesne. Na tą lekturą oczywiście będzie musiał jeszcze trochę poczekać, ale dzięki temu, że mama mojego męża zostawiła na strychu wszystkie książeczki z jego dzieciństwa, mam pewność, że te cudeńka nie ominą mojego malucha. Fajnie, że są osoby, które sięgają po takie pozycje.

    OdpowiedzUsuń